Skocz do zawartości

Recommended Posts

Ile powinno się przyjmować potasu dziennie? Teoretycznie około 2000 mg, chyba, ale widziałem też gdzieś 3000 - 4000 mg?

Standardowe RDI to 4700mg dziennie - głównie z diety. Choć taka ilość wydaje się naprawdę zawyżona. Trzeba by spożywać bardzo dużo warzyw, szczególnie liściastych, no i korzennych (bogate są szczególnie skrobiowe jak ziemniak).

W przypadku uprawiania sportu zapotrzebowanie może wzrastać, bo występuje zwiększone zapotrzebowanie na elektrolity.

Link to post
Share on other sites
Woda kokosowa zawiera poliole. Zależy od wrażliwości. Niektórzy słabo je tolerują i może powodować biegunki.

 

Na szczęście nie u mnie :)

 

Nie mogę pojąć skąd ten utrwalony w społeczeństwie mit, że miód to produkt pro-zdrowotny, kiedy w ponad 80% składa się z tych samych cukrów prostych co cukier stołowy, a reszta z masy stanowi 18% wody i jakieś 0.3% substancji białkowych... Przecież to jest prawie czysty cukier.

 

Powiedz to mojej mamie :D Jej zdaniem, miód ma wiele wartości odżywczych, drogocennych składników i minerałów. Zapytałem się jakich, cisza w eterze :facepalm:Ja się nie znam, więc staram się nie mędrkować, ale jak widać, powiedzenie "Nie wiem, ale się wypowiem" jest cały czas aktualne. Z drugiej strony, trochę ją rozumiem, bo tak, jak napisałeś wcześniej o miodzie, panuje bardzo silne przekonanie o jego zdrowotnych właściwościach. 

Edytowane przez adi777
Link to post
Share on other sites
Powiedz to mojej mamie :D

 

Mam już doświadczenie z ludźmi, którzy "znają prawdę" zanim jeszcze rozpocznie się dyskusja.

 

 

Jej zdaniem, miód ma wiele wartości odżywczych, drogocennych składników i minerałów.

 

A co do tego ma prywatne zdanie? Analityczny skład miodu wykonany w laboratorium nie podlega "posiadaniu zdania".

 

https://fdc.nal.usda.gov/fdc-app.html#/food-details/169640/nutrients

https://fdc.nal.usda.gov/fdc-app.html#/food-details/789126/nutrients

https://fdc.nal.usda.gov/fdc-app.html#/?query=honey

 

97.5% suchej masy to glukoza i fruktoza (taka sama jak w cukrze stołowym), poniżej 1% to enzymy, reszta to odrobinę polisacharydów (różnych rodzajów błonnika i tricukrów fermentujących) oraz popiół (ash). To gdzie te drogocenne składniki mineralne i witaminy w tych danych z analiz?

Tutaj analizy polskiego miodu z polskich laboratoriów (brak zawartość witamin i minerałów - jedynie zawartość makroelementów, przede wszystkim cukrów prostych):

http://wcinaj-miod.pl/wp-content/uploads/2019/10/spadziowy-lisciasty-1-001-e1571393049574-1200x1246.jpg

http://wcinaj-miod.pl/wp-content/uploads/2019/10/miod-spadziowy-iglasty-1-001-e1571393089111-1200x1237.jpg

 

60% glukozy i fruktozy w masie. Pomijam sacharozę (czyli dwucukier złożony z glukozy i fruktozy). Przy założeniu średnio 18% wody w masie to samego syropu glukozowo-fruktozowego jest ~73% w suchej masie. To ma być zdrowe? Ludzie tak sobie właśnie racjonalizują opychanie się cukrami. Czym różni się glukoza i fruktoza w miodzie od tej dodawanej do innych produktów przetworzonych? Niczym. To chemicznie ten sam związek.

 

 

Zapytałem się jakich, cisza w eterze :facepalm:Ja się nie znam, więc staram się nie mędrkować, ale jak widać, powiedzenie "Nie wiem, ale się wypowiem" jest cały czas aktualne.

 

Jedyne co wartościowe w miodzie to zawartość enzymów (ok. 0.9% masy). Tylko że te enzymy można pozyskać z etanolowych ekstraktów propolisowych, a nawet pyłku pszczelego (zawartość białka - w tym też enzymów sięga tam 15% masy).

 

 

Z drugiej strony, trochę ją rozumiem, bo tak, jak napisałeś wcześniej o miodzie, panuje bardzo silne przekonanie o jego zdrowotnych właściwościach.

 

Appeal to nature fallacy. "Bo naturalne" to musi być zdrowe. Niekoniecznie. Istnieje wiele naturalnych toksyn i trujących roślin. Człowiek spożywa tylko wąską grupę produktów. Spora reszta jest dla niego toksyczna lub szkodliwa w inny sposób. My nie jesteśmy owadami, więc naszym głównym źródłem energii nie powinny być cukry proste. Pszczoły to owady. Mają inny metabolizm niż ssaki. Miód jest dla pszczół, a nie ludzi.

 

https://pl.quora.com/Czy-br%C4%85zowy-cukier-jest-zdrowszy-ni%C5%BC-bia%C5%82y/answer/Arkadiusz-Dudzik?__filter__=all&__nsrc__=1&__sncid__=8152338789&__snid3__=12104928440

 

Komentarze widoczne tylko po zalogowaniu się na konto quora (w komentarzu o miodzie):

https://pl.quora.com/Czy-br%C4%85zowy-cukier-jest-zdrowszy-ni%C5%BC-bia%C5%82y/answer/Arkadiusz-Dudzik?comment_id=123645319&comment_type=2

Edytowane przez Arthass
Link to post
Share on other sites
  • 4 tygodnie później...
Tłuszcze powinny pochodzić ze źródeł nieprzetworzonych: • ziaren oleistych, • orzechów, awokado, • oliwek.

 

Niemniej, od czasu do czasu masło orzechowe chyba nie jest złym wyborem?

 

W o'Sole Sól Vita z potasem https://ezakupy.tesc...s/2003120763947 Masz 2x więcej potasu (70% chlorku sodu). Szukaj soli która zawiera 60-70% KCl (chlorku potasu) w masie.

 

Czy takiej soli można spożywać więcej niż zwykłej, bez potasu?

Edytowane przez adi777
Link to post
Share on other sites

 

 

Niemniej, od czasu do czasu masło orzechowe chyba nie jest złym wyborem?


Nie jest jakoś strasznie gorszym wyborem, jeśli jest 100% z orzechów bez dodatków. Natomiast niektóre orzechy / ziarna oleiste są termolabilne i pod wpływem prażenia tłuszcz ulega oksydacji, co produkuje stan zapalny, efekt oksydacyjny. Lepsze są te o wyższej zawartości kwasów jednonienasyconych (omega 9) i nasyconych. Wielonienasycone najlepiej powinny być poniżej 10% masy.

 

Czy takiej soli można spożywać więcej niż zwykłej, bez potasu?


Tak. Do 4x więcej wagowo dziennie, czyli jakieś 4 łyżeczki.
Link to post
Share on other sites

@Arthass Jakie masz zdanie o popularnych energetykach? Czy naprawdę są takie niezdrowe, czy może ludzie trochę przesadzają?

Te z cukrem są niezdrowe, jak wszystko co jest źródłem rafinowanych cukrów prostych. To wszystko zależy od sytuacji. Dla osoby z siedzącym trybem życia są niezdrowe. Jeśli robisz codziennie biegi 10-20km to organizm też inaczej będzie zarządzał dostarczanymi kaloriami i tutaj trochę cukru nie zaszkodzi, bo jest po prostu wykorzystywany na bieżąco, a nie do magazynowania tkanki tłuszczowej. Choć tak czy inaczej, moim zdaniem wlewanie w siebie cukrów prostych jest szkodliwe dla gospodarki insulinowej i lepiej tego nie robić.

Co do substancji stymulujących, zwykle kofeiny - sama w sobie nie jest jednoznacznie szkodliwa, dopóki jej podaż jest trzymana w racjonalnych ilościach. Problem mogą mieć osoby otyłe, z problemami układu sercowo-naczyniowego. Nie polecam też energetyków w upały, bo dodatkowo obciążają układ krążenia.

Dla mnie energetyki są odrobinę na minus w ogólnym bilansie, przede wszystkim przez zawartość cukru. Te bez cukru są neutralne w racjonalnych ilościach. Czasem zawierają dodatki witamin i minerałów, co może być pomocne jak ktoś ma kiepską dietę. Ale jak ktoś ma kiepską dietę to tym bardziej wlewanie w siebie dodatkowego cukru jest niezalecane.

Lepiej sobie walnąć mocna kawę. Wyjdzie na zdrowie.

Nawiasem bilansowania diety. Polecam codziennie łyżeczkę dobrej jakości tranu - ważne by był poddany odpowiedniej filtracji oraz ekstrakcji na zimno. Powinien być trzymany w lodówce (sprzedawca również). Niestety, tran może być mocno zanieczyszczony rtęcią, PCB i dioksynami, poza tym szybko jełczeje w temperaturze pokojowej, jeśli długo przechowywany. Także na to należy zwracać uwagę.

 

Tran to świetne źródło witaminy A, D oraz omega 3. To najczęściej niedoborowe składniki diety - witamina A rzadziej - a wystarczy łyżeczka dziennie.

Link to post
Share on other sites

Energetyk to z praktycznego punktu widzenia napój gazowany jak np. Coca-Cola czy Pepsi tylko z kofeiną 32mg/100ml i czasem jakimś dodatkiem innych substancji np. l- karnityny, tyrozyny.

 

Co do cukru nie jestem aż tak mu przeciwny, bo wystarczy nie przesadzać. Co do kofeiny to w dawkach 400-500mg nie wpływa negatywnie na zdrowie, choć to też kwestie indywidualne ze względu na zróżnicowana tolerancję.

 

Link to post
Share on other sites

 

 

Co do cukru nie jestem aż tak mu przeciwny, bo wystarczy nie przesadzać


Nie przesadzać, czyli 0g dziennie :D Piszę oczywiście o rafinowanym cukrze. To puste kalorie. Szkodliwe pod wieloma względami. Praktycznie zero korzyści - jedyna funkcja to źródło szybkiej energii (w tym wypadku wolę olej MCT).
Tutaj temat w kilku najważniejszych punktach streszcza lekarz, badacz nowotworów:
https://qr.ae/pN218u

Kilka punktów, które wymieniałem w innych zakątkach sieci:
  1. Your teeth will degrade pretty fast. Simple sugars are very efficent source of energy for Your mouth bacteria which produces acids as metabolism by-products. Acids dissolves bones which are made mainly from alkaline minerals.
     
  2. High intake of simple sugars triggers oxidative stress on the body through metabolism by-products like AGEs (Advanced Glycation End Products). Your body will be more exposed to diseases based on oxidative damage like for example cancer. Also, it’ll speed up aging processes.
     
  3. Your pancreas will go crazy, because of insulin spikes and You’ll probably develop diabetes preceded by insulin resistance. Blood sugar swings will also affect cognitive performance. You can have “brain fogs” etc.
     
  4. The effects on brain chemistry. Sweets have dopaminergic effects on brain (similar to narcotics), so You might develop some issues with processes dependent on dopamine. Some of them might be psychological like lack of motivation, even apathy.
     
  5. Your liver will take hard hits. Lots of sugar means lots of work for liver to process it into fat tissue. Also, fructose is independent factor for development of fatty liver disease.
     
  6. Your immune system will be heavily compromised. Too much of sugar interfere with immune system response. Immune bodies act “sluggish”. You might be very susceptible to bacteria and yeasts infections. Simple sugars for example interfere with vitamin C absorption.
     
  7. Your gut flora will change in a bad way. Simple sugars promote growth of “sugar loving” bacteria and yeasts in Your gut. That means messed up synthesis of many hormones and vitamins dependent of gut flora. Also digestive problems

Im mniej, tym lepiej. Optymalnie brak ze źródeł rafinowanych. W pełnowartościowej żywności występuje naturalnie wystarczająco dużo cukrów. Produkty zawierające cukry rafinowane zostały rozpowszechnione masowo dopiero jakieś 200 lat temu wraz z rewolucją przemysłową. W całej historii naszego gatunku nigdy nie mieliśmy w zasadzie dostępu do rafinowanych cukrów prostych, poza okazjonalnie miodem - ale to tylko najbogatsi mogli sobie regularnie pozwolić. To rozwala organizm na wielu poziomach. Doszliśmy do tak absurdalnej sytuacji, że często wystarczy po prostu wyeliminować z diety źródła cukrów rafinowanych, a ludziom cofają się przewlekłe choroby, który niby były już nieodwracalne. Szczególnie, jeśli pójdzie się krok dalej i wyeliminuje również rafinowane źródła skrobi. Jedną z najważniejszych zasad zdrowej diety jest wskaźnik IG. To on decyduje o tzw. głodzie hormonalnych - czyli pozornym. To jest jeden z głównych powodów dlaczego ludzie po prostu się przejadają i tyją. Ale gdyby to był problem jedynie liczenia kalorii i wagi ciała to jeszcze nie taka tragedia. Problem jest dużo poważniejszy.

Link to post
Share on other sites
Nie przesadzać, czyli 0g dziennie Piszę oczywiście o rafinowanym cukrze. To puste kalorie. Szkodliwe pod wieloma względami.

 

W sumie, po co cukier, jak można kupić dobre słodziki? Wiem, droższe, i to sporo, ale chyba nikt nie będzie nie wiadomo ile słodzika dziennie spożywał.

Edytowane przez adi777
Link to post
Share on other sites

Arthass ma swoją wizję zdrowego jedzenia, ja nie mam zamiaru być tak radykalny, bo nawet idealne żywienie się nie jest gwarantem zdrowia. Wypicie od czasu do czasu energetyka, czy spożycie czegoś z cukrem nie pogorszy mojego zdrowia. Z reszta 3 lata temu odstawiłem słodycze na prawie pół roku, nie zauważyłem większych różnic w zdrowiu czy samopoczuciu, ale też nie jadłem ich aż tyle. Jestem aktywny fizycznie, siłownia, rower, zapewne to też na to wypłynęło.

 

Jeśli coś jem chciałbym żeby mi smakowało, słodziki niestety z tego względu dla mnie odpadają i nie zastąpią cukru :D

Link to post
Share on other sites
Napisano (edytowane)
W sumie, po co cukier, jak można kupić dobre słodziki? Wiem, droższe, i to sporo, ale chyba nikt nie będzie nie wiadomo ile słodzika dziennie spożywał.

 

Erytrol nie jest aż tak droższy. Dobra stewia już trochę kosztuje. Z niektórymi słodzikami trzeba uważać, bo mogą wywoływać reakcję insulinową - organizm po prostu oczekuje węglowodanów, kiedy kubki smakowe rejestrują niektóre słodziki. Ja zrezygnowałem ze wszystkich substancji słodzących. To jest po prostu również forma uzależnienia psychologicznego.

 

 

Arthass ma swoją wizję zdrowego jedzenia, ja nie mam zamiaru być tak radykalny

 

Nie powiedziałbym, że to moja ekskluzywna wizja. To wizja oparta na znanej nam obecnie wiedzy po wyważeniu korzyści i szkodliwości stosowania danych rozwiązań i oszacowania czy net-benefits przewyższają lub przynajmniej usprawiedliwiają harms. Nie widzę żadnej argumentacji dla miejsca rafinowanych cukrów, szczególnie prostych, w diecie oprócz elementu czysto hedonistycznego. Jeśli mamy do czynienia z sytuacją w miarę wyważonych elementów net-benefits i harms to można jeszcze dyskutować o funkcji dietetycznej. Tutaj nie ma żadnej dyskusji - takie są po prostu fakty. W dzisiejszych czasach to co powinno być normalnością dietetyczną uważa się za radykalizm. Nie uważasz, że produkcja sztucznej żywności składającej się z 40% rafinowanych cukrów prostych i 40% rafinowanych tłuszczów to jest prawdziwy radykalizm? Nie uważasz, że spożywanie wyizolowanej chemicznie substancji pod postacią cukru stołowego to radykalizm? Taka żywność istnieje ledwo 200 lat w naszej diecie i już zaczęliśmy postrzegać ją jako "normę". Normę, która jak wskazują po dzień dzisiejszy tysiące dowodów naukowych prowadzi do wyniszczenia organizmu, najczęściej poprzedzonego syndromem metabolicznym. Od kiedy należy normalizować patologie zdrowotne? Czy stwierdzenie, że coś jest po prostu bezdyskusyjnie szkodliwe jak niewątpliwie wskazują dowody naukowe jest radykalizmem? Niestety, żyjemy w świecie, gdzie alternatywna "normalność" została nam wmówiona przez interesy przemysłu spożywczego i nikt już tego nawet nie potrafi ze zdrowym rozsądkiem zakwestionować, bo kiedy patologia staje się powszechnym zjawiskiem to trudno ją zauważyć.

 

 

bo nawet idealne żywienie się nie jest gwarantem zdrowia.

 

Tak jak wspomniałem, chodzi o oszacowanie bilansu korzyści i szkodliwości. Nic nie daje gwarancji zdrowia, ale stosując odwrotną logikę - spożywanie rafinowanych węglowodanów jest w zasadzie gwarancją rozwoju jakichś powikłań zdrowotnych. Po co aktywnie pracować na własną chorobę? Nie widzę logicznego uzasadnienia, tylko ponownie racjonalizację patologicznych zachowań. Kiedy wyeliminuje się całkowicie rafinowane cukry to po miesiącu kiedy gospodarka insulinowa zaczyna pracować WŁAŚCIWIE (czyli nie odczuwamy głodu hormonalnego sztucznie wywoływanego przez skoki insuliny) okazuje się, że jednak przestajemy odczuwać potrzebę konsumpcji rafinowanych cukrów - system dopaminergiczny przestaje być stymulowany, uzależnienie znika. No nie do końca znika, bo pozostaje długi czas uzależnienie nawykowe, którego ciężko się pozbyć.

 

 

Wypicie od czasu do czasu energetyka, czy spożycie czegoś z cukrem nie pogorszy mojego zdrowia.

 

To kultywowanie negatywnych nawyków. Spożywanie cukru zawsze wpływa negatywnie na mierzalne parametry zdrowia. Nie odczujesz ich w praktyce, bo organizm potrafi sobie radzić ze sporymi obciążeniami bezobjawowo, bo kiedy pojawiają się objawy to sytuacja szybko zaczyna eskalować w stronę poważniejszych problemów. Lepsza prewencja niż leczenie.

 

 

Z reszta 3 lata temu odstawiłem słodycze na prawie pół roku, nie zauważyłem większych różnic w zdrowiu czy samopoczuciu, ale też nie jadłem ich aż tyle.

 

Dopóki mechanizmy detoksu sprawnie działają, problemy są usuwane bezobjawowo, co nie znaczy że nie wpływają na mierzalne parametry zdrowia. Słodycze to nie jedyne źródła cukrów rafinowanych. Obecnie - na podstawie badań z bliss point - do 90% gotowych produktów spożywczych zawiera, często spory, dodatek rafinowanych cukrów prostych. Ludzie spożywają już takie ilości cukru, że nawet nie zauważają przesłodzonego smaku wędliny. To efekt desensytyzacji receptorów. Ja miałem podobnie, kiedy zacząłem pić zieloną herbatę bez cukru - na początku odczuwałem tak cierpki smak, że wręcz odrzucający. Po miesiącu kiedy spróbowałem herbaty z cukrem to znów miałem odruch wymiotny od przesłodzonego smaku. Cukier wpływa negatywnie pod wieloma względami, których na co dzień możemy w praktyce nie dostrzegać - np. funkcje kognitywne, przetwarzanie informacji, typowe "przymulenie" procesów myślowych, po prostu gorszą efektywność pracy mózgu. Dla typowych zjadaczy cukru efektywność ich procesów kognitywnych wydaje się "normą", podczas gdy w rzeczywistości ich mózg zachowuje się jakby był cały czas na haju - to jest upośledzona efektywność myślenia. I tak w wielu aspektach, które postrzega się za "normalne".

Ze szkodliwością rafinowanych cukrów nie ma co dyskutować. Ja nie widzę żadnych argumentów ze strony obrońców. Widzę jedynie sposoby racjonalizacji szkodliwych nawyków, przy pomocy personalnych anegdot. Wolę jednak polegać na mierzalnych i powtarzalnych procesach badań w tych kwestiach. Pojedyncze anegdotyczne obserwacje ludzie w niekontrolowanym środowisku niewiele mówią o wpływie konkretnych czynników. Efekty utożsamiany z preferowanymi powodami. Prywatne doświadczenia mają swoje istotne miejsce w dyskusji, ale jeśli posiada się o wiele wyższej jakości argumenty w naukowej hierarchii dowodowej to zaczynają być w pewnym momencie wymówkami w tematach podlegających mierzalnej weryfikacji faktów.

Dla mnie logika w tej kwestii wygląda tak: nigdy nie widziałem człowieka, któremu zaszkodziła eliminacja rafinowanych źródeł cukrów (cukry nie należą do niezbędnych do życia substancji odżywczych), w przeciwieństwie do anegdotycznych i udokumentowanych przypadków ich szkodliwego wpływu w diecie. Jeśli efekt eliminacji jest przynajmniej neutralny, ale nigdy szkodliwy, a obecność w diecie ma udowodnioną szkodliwość to co jest logicznym wyborem? Co jest mniej radykalnym wyborem? Wysokie prawdopodobieństwo narażania zdrowia bez żadnych mierzalnych korzyści?

Edytowane przez Arthass
Link to post
Share on other sites
Ja zrezygnowałem ze wszystkich substancji słodzących.

 

Ja używam tylko właśnie erytrytolu, ale wyłącznie do ciasta. Broń Boże do kawy. Tylko czarna.

Edytowane przez adi777
Link to post
Share on other sites
Napisano (edytowane)
Ja używam tylko właśnie erytrytolu, ale wyłącznie do ciasta. Broń Boże do kawy. Tylko czarna.

 

Erytrol jest obecnie najbezpieczniejszym, obok stewii - a przynajmniej najlepiej przebadanym, bo pojawiają się nowe rodzaje typu monk fruit. Jeśli ktoś potrzebuje tego słodkiego elementu, to nie mam nic przeciwko stosowaniu sprawdzonych, przebadanych słodzików.

Ja osobiście po prostu poszedłem krok dalej, aby wyeliminować również uzależnienie psychologiczne stymulowane takimi dodatkami. Analogicznie, sytuację można porównać do osoby uzależnionej od stymulacji seksualnej - uzależnienie od seksu, masturbacji, pornografii. I w tym momencie jako formę leczenia tego uzależnienia decydujemy się na regularne masaże całego ciała z naciskiem na miejsca intymne. Niby to dobry sposób walki z uzależnieniem, a nawet może mieć pewne korzyści dla układu ruchowego, ukrwienia, ogólnego zdrowia. Jednocześnie dalej stymulujemy problem uzależnienia, co z psychologicznego punktu widzenia nie zrywa kompletnie więzi z uzależnieniem, a może sprowokować powrót.

Edytowane przez Arthass
Link to post
Share on other sites

Arthass, padło pytanie, czy energetyki są aż tak niezdrowe, a nie czy spożycie rafinowanych cukrów ma sens. Chodzi o to, że krąży stereotyp, że energetyki to zło i niszcząca organizm trucizna, a to po prostu napój z kofeiną i jakimiś innymi suplami zazwyczaj o prozdrowotnym działaniu. Kofeina też jest prozdrowotna w pewnych dawkach, tak samo jak kawa. Fakt jedynie można się przyczepić do cukru, ale wypicie od czasu do czasu takiego energetyka np. raz na tydzień nie wpływie znacząco na Twoje zdrowie.

Link to post
Share on other sites

 

 

Arthass, padło pytanie, czy energetyki są aż tak niezdrowe, a nie czy spożycie rafinowanych cukrów ma sens.


Nie da się pominąć kwestii cukru, który jest składnikiem przeważającej części energetyków :) Jeśli chodzi o energetyki bez cukru, to ich wpływ jest neutralny, ale zależnie od szczególnych sytuacji może być niekorzystny (współistniejące choroby sercowo-naczyniowe, otyłość - bo obciążają dodatkowo i tak już obciążony układ krążenia, upały - niezbyt dobry pomysł, z tego samego powodu, bo po prostu mechanizmy utrzymywania stałej temperatury m.in. przez pocenie wymagają podkręcenia układu krążenia). Potencjalne niekorzystne efekty dotyczą układu krążenia w szczególnych przypadkach.
Ludzie którzy piją energetyki każualowo, a nie podczas uprawiania sportu, robią to przede wszystkim dla zastrzyku energii (duh), który pochodzi ze stymulanta, ale też obecności cukru, czyli wywołania huśtawki insulinowej.

 

Chodzi o to, że krąży stereotyp, że energetyki to zło i niszcząca organizm trucizna, a to po prostu napój z kofeiną i jakimiś innymi suplami zazwyczaj o prozdrowotnym działaniu. Kofeina też jest prozdrowotna w pewnych dawkach, tak samo jak kawa.


W tym sensie, tak. Jeśli wyizolujemy sam wpływ stymulantów to w przypadku większości osób zdrowych są bezpieczne i nie stwarzają zagrożenia - poza przypadkami z upośledzonym w jakiś sposób układem krążenia. No i osobom otyłym też nie polecam, ale one mają poważniejsze problemy z ogólnym stanem zdrowia :) Energetyki to tylko czubek góry.
Kawa - podobnie, jeśli nie ma problemów z układem krążenia - to zdecydowanie zdrowa. Dla wielu ludzi kawa to główne źródła antyoksydantów w diecie :) Sama kofeina nie wiem czy jest korzystna, ale z drugiej strony ludzie siejący fearmongering na temat tego typu bezpiecznych stymulantów i jednocześnie stosujący powszechne "trucizny" typu sacharozę (cukier stołowy), czy utlenione oleje roślinne (a praktycznie każdy bogaty w kwasy wielonienasycone dostępny w sklepach jest utleniony), smażący w wysokiej temperaturze czy głębokim oleju są niepoważni :) Podczas takiego smażenia w głębokim oleju powstaje dziesiątki związków chemicznych przy których kofeina to niewiniątko. Jestem zwolennikiem spoglądania na temat diety z punktu widzenia priorytetyzacji eliminowania szkodliwych czynników na podstawie ich relatywnego bilansu korzyści do szkodliwości - od tych z najniższym współczynnikiem stopniowo w górę. Kofeina jest dość neutralna, w przeciwieństwie do cukrów czy utlenionych olejów roślinnych, a tym bardziej tłuszczów wielonienasyconych trans (które są w najniższej grupie szkodliwości produktów żywnościowych). Także jeśli ktoś mi mówi, że kawa to zło, bo kofeina a jednocześnie wcina dżemy zasypane po brzegi cukrem to jest niepoważny.

 

Fakt jedynie można się przyczepić do cukru, ale wypicie od czasu do czasu takiego energetyka np. raz na tydzień nie wpływie znacząco na Twoje zdrowie.


Zawsze zależy od punktu porównania. Ze względu na cukier, w mojej ocenie energetyk jest odrobinę na niekorzyść. Sama kofeina nie jest tutaj problemem. Energetyki zostały opracowane pod intensywne sporty kardio. Inaczej ten cukier będzie się zachowywał w "trybie siedzącym". Chociaż ja i tak nie jestem zwolennikiem rafinowanych cukrów, nawet w aktywności fizycznej - IMO lepiej stosować carb-loading, ale co ja się tam znam na dietetyce sportowej? :) Nie do końca moja ekspertyza. Przed siłownią lepiej wypić czarną kawę, chyba że bierzemy jakieś suple to już trzeba się zorientować czy nie będzie negatywnie wpływać na metabolizm.
Link to post
Share on other sites

 

 

Ja osobiście po prostu poszedłem krok dalej, aby wyeliminować również uzależnienie psychologiczne stymulowane takimi dodatkami.

 

Kto wie, może i ja też całkowicie wyeliminuję słodziki z diety.

Link to post
Share on other sites

Jestem zwolennikiem incremental steps, które sprawdzają się długofalowo lepiej niż rewolucje. Zmiany wprowadzać pojedynczymi krokami, jednocześnie wyszukując zamienniki mające spełniać wybrane funkcje w diecie. Problemem wielu osób jest nagła rezygnacja z podstawy swojej diety bez okresu przejściowego, gdzie testuje się potencjalne zamienniki np. w przypadku chleba czy produktów zbożowych. Najpierw lepiej przejść z chleba na kasze. Potem z kasz zbożowych na kasze z pseudozbóż. Jeśli rezygnujemy całkowicie z węglowodanów to często pozostaje luka kaloryczna. Powszechnie dostępnych, racjonalnych cenowo produktów wypełniających tą lukę jest niewiele, bo jednak żyjemy w kulturze, a szczególnie kraju, którego strategia przemysłu spożywczego opiera się przede wszystkim na skrobiowych produktach zbożowych jako bazie. Tanie i łatwo dostępne są ziarna siemienia lnianego, ale przestawiając się na taki model trzeba powoli się przyzwyczajać. Istnieje wiele przepisów low-carb z bazą mąki z siemienia lnianego. Innym produktem są ziarna słonecznika - można dostać w cenie ~7zł/kg. Drożej od produktów zbożowych, ale jednocześnie prawie 2x więcej kalorii w masie więc wychodzi podobnie w ogólnym bilansie, a gęstość odżywcza sporo wyższa. To przede wszystkim inna filozofia żywienia, kwestia przyzwyczajenia. Sporo ludzi nie wyobraża sobie diety bez chlebka. Nie bez powodu - to tani, powszechnie dostępny, praktyczny, wygodny zapychacz.

Link to post
Share on other sites
. Sporo ludzi nie wyobraża sobie diety bez chlebka.

 

Ja już nie jem chleba, i jakoś mi go nie brakuje. Jak rodzina się o tym dowiedziała, co to było :rotfl: Ło matko i córko!!! :rotfl:

Jak można nie jeść chleba, i tym podobne :rotfl:

Edytowane przez adi777
Link to post
Share on other sites

Chleb nie jest jeszcze taką straszną tragedią, choć znajduje się w 2 grupie produktów, które warto wyeliminować zaraz po najgorszych. W pierwszej kolejności trzeba wyrzucić wszystkie źródła rafinowanych cukrów prostych. Rafinowana skrobia... jest odrobinę lepsza, przynajmniej nie stanowi czynnika rozwoju chorób insulinozależnych (a przynajmniej nie w takim stopniu jak cukry proste). Istnieją badania z zamianą wszystkich źródeł rafinowanych cukrów prostych na skrobię w dietach dzieci i nawet w przypadku fast-foodów na bazie skrobi (pizza, chipsy), parametry zdrowotne uległy poprawie. Jeśli ktoś nie wyobraża sobie diety bez chleba i skrobi, to może zostać na tym poziomie. Priorytet eliminacji to rafinowane cukry proste, rafinowane tłuszcze roślinne o niekorzystnym stosunku omega (szczególnie stosowane do smażenia), w ogóle rezygnacja ze smażenia, szczególnie w głębokim oleju - piekarnik może zostać.
Na pewno wyszłoby się lepiej na zastąpieniu chleba przez kasze, ale nie każdy jest na to gotowy.

Link to post
Share on other sites

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...