Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję
Zdjęcie

Dieta - Suple - Sport - Zdrowie

dieta suple suplementy sport aktywność zdrowie wellness

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
114 odpowiedzi w tym temacie

#21 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 11 grudzień 2019 - 16:50

Jeść musi każdy... coś. A co za tym idzie, może lepiej przy okazji jeść coś co będzie jednocześnie korzystne dla ogólnego zdrowia? :) Mniej komputera nie naprawi niedoborów dietetycznych, ani (niekoniecznie) sprawi że efektywnie pozbędziemy się otyłości ;)


  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#22 okar19

okar19
  • 1116HP Charger Hellcat

  • 1080 postów
  • Miejscowość:New York

Napisano 03 styczeń 2020 - 01:12

Z racji tego że jestem przeciwny tak zwanej big pharmie i wszystkim lekom które oferują na dosłownie wszystko, odsyłam do kilku kanałów które od dawna śledzę. Każdy znajdzie coś dla siebie. 

https://www.youtube....MGk5B3p_mw5WUdA

https://www.youtube....nPorhdL_yvzORfw

https://www.youtube....GsmoY8-b9dj4diA

https://www.youtube....DWXY4k4-eZrwo_g

 

Nie wiem jak zdrowie u was ale u mnie od czasu gdy zacząłem stosować chociażby ocet jabłkowy każdego dnia przed posiłkiem, najróżniejsze sposoby na oczyszczenie organizmu, dbanie o bakterie i odporność itd przestałem chorować. Poziomy energii, nastrój, samopoczucie są na innym poziomie. Ostatnio mnie coś złapało i przeszło po jednym dniu. Kiedyś była ta mentalność żeby chodzić po lekarzach i faszerować się tabletkami. Proponuję każdemu poznać swój organizm i przetestować co działa a co nie. 

 

Nigdy nie zapomnę jak odbijałem się od lekarza do lekarza z bólem w plecach przez >8lat i żaden nigdy nie polecił kręgarza. Sam musiałem wpaść na jego trop zupełnie przypadkiem żeby być cudownie uzdrowionym po pierwszej wizycie. Dziś minął już ponad rok bez bólu. Mam taką niechęć do tych lekarzy że nigdy nie chce ich widzieć na oczy. Dlatego dbam o zdrowie i nie chce mieć z nimi do czynienia. 


Użytkownik okar19 edytował ten post 03 styczeń 2020 - 01:43

  • 1
https://www.instagram.com/beaheadnyse
Spoiler

#23 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 04 styczeń 2020 - 00:10

O ile zgodzę się co do niektórych założeń, to są też zbyt jednostronne. Spotkałem lekarzy, którzy mi nie pomogli i zupełnie nie obchodziło ich moje zdrowie, a dodatkowo straciłem na nich pieniądze. Spotkałem takich, którzy za darmo udzielili mi porad poprawiających moje zdrowie o 180 stopni. Nie generalizujmy.
Zgadzam się, że profilaktyka jest o wiele lepsza niż korzystanie z naszego systemu zdrowia.
Niestety, wybór kanałów polecanych w Twoich postach pozostawia wiele do życzenia.
► ODMŁADZANIE NA SUROWO
Ten pan nie ma pojęcia o czym mówi.
► Jerzy Drzewi
Tego nie znam, ale jeśli widzę tytuły w stylu "gluten złoczyńca" to zapala się u mnie czerwona lampka. To "modne" hasełka w mainstreamowym środowiska ludzi wellness. Gluten to zwykła glikoproteina, czyli rodzaj białka występujący we wszystkich roślinach (białko z resztą cukrową). Jednym szkodzi, innym zupełnie nie szkodzi. Osobom z problemami jelitowymi często szkodzi, ze względu na częste przerwanie bariery jelitowej, ale w każdym innym przypadku, jeśli nie ma objawów szkodliwości to nie ma sensu wykluczać na siłę.
► Marek Skoczylas
Nie znam.
► Sekret Zdrowia
Kolejna osoba, która nie ma pojęcia o czym mówi. Nie zna podstaw wiedzy dietetycznej typu różnicowanie węglowodanów - to co zapamiętałem z jednego materiału na temat najbardziej niezdrowych produktów żywnościowych. Ale nie oglądałem więcej materiału, bo jak słyszę 50 głupot w ciągu 1 minuty to uruchamia się moje IBS.

To nie są dobre źródła wiedzy na temat odżywiania. Dobre źródła to:
dr Damian Parol https://www.youtube....4fpzGAzg/videos

National Institutes of Health https://www.youtube....er/NIHOD/videos

NIH IRP (Intramural Research Program at the National Institutes of Health) https://www.youtube....r/IRPNIH/videos

NIH Clinical Center https://www.youtube....hCo1lpNQ/videos

Healthcare Triage https://www.youtube....retriage/videos


Użytkownik Arthass edytował ten post 04 styczeń 2020 - 00:11

  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#24 okar19

okar19
  • 1116HP Charger Hellcat

  • 1080 postów
  • Miejscowość:New York

Napisano 04 styczeń 2020 - 02:16

 Nie chcę wrzucać wszystkich lekarzy do jednego worka bo byłoby to przesadą. Jest wiele chorób gdzie ich interwencja będzie konieczna. Ja na szczęście w swoim życiu nie doświadczyłem poważnych chorób lecz nie zmienia to faktu że lepiej zapobiegać niż leczyć. 

 

Nie zgodzę się z tym że wszystko o czym mówią jest kompletną bzdurą. Na podstawie czego tak twierdzisz? To że jeden temat krzyczy "gluten złoczyńca" nie czyni innych treści bezwartościowymi z automatu. Wiele rzeczy o których mówią powtarzają się na tych kanałach. Do tego szukam więcej informacji po googlach i podejmuję decyzję czy zastosuję się do konkretnej rady a może jeszcze ją zmodyfikuję według własnych uznań. 

Miałem problemy z wątrobą przez picie i pozbyłem się bólu ziarnami ostropestu plamistego. 

Miałem refluks i odkąd zacząłem zakwaszać żołądek octem jabłkowym objawy ustały. 

Z rad które zaczerpnąłem na tę chwilę płyną same korzyści. 

 

 Nie popadajmy w jakieś paranoje że wszystko dookoła to bzdury. Wrzucasz pana Damiana a na jego kanale praktycznie nic nie ma. Pod mikroskopem już ciekawiej i pewnie gdybym poszukał, znalazłbym tematy gdzie wszyscy mówią podobnie. 

 

Tak z ciekawości skąd tyle weny do pisania? Jakiś wrodzony talent? Czuję że mógłbym rzucić hasło - gżegżółka i byłbyś w stanie coś napisać z pasją, przekonaniem i zaciekawieniem na kilka stron  :P  


  • 0
https://www.instagram.com/beaheadnyse
Spoiler

#25 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 04 styczeń 2020 - 15:23

Nie zgodzę się z tym że wszystko o czym mówią jest kompletną bzdurą. Na podstawie czego tak twierdzisz?


Na podstawie powszechnie dostępnej wiedzy z nauki o żywieniu, bromatologii, fizjologii człowieka, podstaw biochemii organizmów żywych. To można łatwo zweryfikować korzystając z bardzo podstawowej wiedzy w tych dziedzinach. Większość tego co mówią zaprzecza sobie już często na poziomie integralności logicznej przedstawianych tez, nie wspominając o podstawowych faktach np. dotyczących przebiegu reakcji chemicznych nawet z zakresu materiału z liceum. Odmładzanie na Surowo i Kierunek Zdrowie to dla mnie totalna porażka, jeśli chodzi o kompetencje autorów - czasem ośmieszają się na poziomie edukacji przełomu gimnazjum/liceum.

Odmładzanie na Surowo to taka kolejna inkarnacja Zięby, która jeszcze nie dorobiła się produktów z własnym logo, za pomocą których mógłby dymać łatwowiernych klientów. A niestety, Polska to naród ludzi bardzo podatnych na takie znachorstwo, po części ze względu na nieudolność służby zdrowia. Nie istnieją magiczne cud-terapie. Istnieje zdrowy tryb życia, zbilansowana dieta, odpowiednia higiena zdrowia fizycznego i psychicznego, zdrowy sen, odrobina metod relaksacyjnych w ciągu dnia i zdrowe relację międzyludzkie ze swoim otoczeniem. Nie potrzeba robić "detoksów z soku pora naciowego" ani innych absurdów promowanych przez hipochondryków-celebrytów. Zmiana rodzaju obróbki termicznej ze smażenia na duszenie, gotowanie czy nawet piekarnik daje większe rezultaty zdrowotne niż wymyślne kuracje żucia goździków. Odmładzanie na Surowo promuje dietę nieracjonalną (dieta racjonalna - termin naukowy odnoszący się do diety pokrywającej wszystkie niezbędne makroelementy oraz mikroelementy zgodnie z zasadą prawa minimum Liebiga), z niedoborami niezbędnych aminokwasów egzogennych, niedoborami wybranych witamin i minerałów, często niedoborami energetycznymi. To nie jest zdrowe - to recepta na głód utajony i wyniszczanie organizmu.
 

 

To że jeden temat krzyczy "gluten złoczyńca" nie czyni innych treści bezwartościowymi z automatu.


Wspomniałem jedynie, że zapala mi się czerwona lampka na takie tezy. Nie znam tego kanału, ale znam fakty na temat glutenu. Może alergizować jak wirtualnie każde istniejące białko w żywności - wystarczy, że przeciwciała system odpornościowego będą na nie uwrażliwione z jakiegoś powodu.
 

 

Wiele rzeczy o których mówią powtarzają się na tych kanałach. Do tego szukam więcej informacji po googlach i podejmuję decyzję czy zastosuję się do konkretnej rady a może jeszcze ją zmodyfikuję według własnych uznań.


Tak, powtarzają się na wszystkich tego typu kanałach, bo autorzy tacy nie posiadają własnej wiedzy w temacie i powtarzają jedynie bezrefleksyjnie to co wygrzebią w sieci. To co oni tam mówią, to w większości oklepane mity mainstreamowe, kopiowane z zagranicznych kanałów i portali specjalizujących się w tego typu treści. Nie ma w tym żadnej oryginalności, ani własnej pracy. To zwykłe copy-paste, słowo w słowo.
 

 

Miałem problemy z wątrobą przez picie i pozbyłem się bólu ziarnami ostropestu plamistego.


No i właśnie wychodzi brak znajomości właściwości fizykochemicznych substancji aktywnych w żywności. Substancją aktywną w ostropeście plamistym, która jest przedmiotem badań oraz wykorzystania w leczeniu problemów z wątrobą jest sylimaryna. Sylimaryna to substancja, która znajduje się w zasadzie wyłącznie w łusce ostropestu (około 2.5% masy). Nie jest rozpuszczalna w wodzie! Człowiek nie potrafi trawić błonnika nierozpuszczalnego w wodzie, z którego zbudowana jest łuska ostropestu, tak więc nie jest w stanie wyekstrahować sylimaryny z łuski - nawet zmielonej. Pozyskuje się ją w wyniku wykorzystania rozpuszczalników, głównie alkoholowych, ewentualnie częściowo może być wyekstrahowana w wyniku wytłaczania oleju. Tak więc, jeśli chcemy wykorzystać sylimarynę w celach terapeutycznych to mamy (z domowych sposobów) niewiele opcji:
1. Kupić olej z ostropestu - choć tutaj stężenie sylimaryny może nie być aż tak duże.
2. Zrobić nalewkę etanolową (czysty alkohol spożywczy) na bazie zmielonych ziaren.

Spożywanie ziaren ostropestu bez ekstrakcji sylimaryny może co najwyżej pomóc, ale w wyniku mechanizmu działania błonnika pokarmowego, który np. może wiązać żółć i usprawniać jej usuwanie, ale nie ma nic wspólnego z reklamowanymi, cudownymi właściwościami ostropestu, kiedy nie jest poddany ekstrakcji na przyswajalną formę sylimaryny. Oczywiście, pan z Odmładzanie na Surowo nie zna takich faktów, bo on edukację w tych kwestiach zakończył na czytaniu zagranicznych portali mainstreamowych.
Nie wspominając nawet o istotnym wpływie efektu placebo w takich przypadkach, bo jego widzowie są święcie przekonani w "prawdy" jakie głosi, dlatego takie dowody anegdotyczne mają słabą wartość naukową.
 

 

Miałem refluks i odkąd zacząłem zakwaszać żołądek octem jabłkowym objawy ustały.


Widzisz, kolejna głupota w stylu "zakwaszanie żołądka". Mit powtarzany bezustannie przez setki tysięcy znachorów na internecie. Tutaj wypowiadają się na ten temat ludzie z prawdziwą wiedzą medyczną:



 

 

Z rad które zaczerpnąłem na tę chwilę płyną same korzyści.


Cieszę się, że odczuwasz korzyści, ale to nie jest argument potwierdzający potwierdzający ich obiektywną skuteczność. Z tego co wnioskuję, podchodziłeś do tych rad z entuzjazmem, a więc mamy już na starcie wpływ mechanizmów związanych z efektem placebo np. w obszarze układu endokannabinoidowego, choć sam mechanizm efektu placebo nie jest na tą chwilę kompletnie rozumiany, poza tym że możemy założyć udział psychiki.
 

 

Nie popadajmy w jakieś paranoje że wszystko dookoła to bzdury. Wrzucasz pana Damiana a na jego kanale praktycznie nic nie ma. Pod mikroskopem już ciekawiej i pewnie gdybym poszukał, znalazłbym tematy gdzie wszyscy mówią podobnie.


Ma swoją stronę, gdzie możesz poczytać więcej. Może jednak jakość jest lepsza niż ilość materiału? Kanały, które zaproponowałeś mają dużo treści, ale też praktycznie nic tam nie ma oprócz pustych haseł opartych na "wydaje mi się, wierzę, tak mówią".
 

 

Tak z ciekawości skąd tyle weny do pisania? Jakiś wrodzony talent? Czuję że mógłbym rzucić hasło - gżegżółka i byłbyś w stanie coś napisać z pasją, przekonaniem i zaciekawieniem na kilka stron :P


Nie wiem. Może wynika to z tego, że więcej piszę niż rozmawiam, więc w naturalny sposób przenoszę na ten rodzaj wyrażania myśli więcej energii. Na internecie jednak istnieje większa szansa trafienia na osoby, z którymi warto prowadzić dyskusję. Otoczenie człowieka jest dość sztywno zdefiniowane i ograniczone jeśli chodzi o osoby mające "coś do powiedzenia", a jednocześnie forma pisana i internet daje łatwiejsze narzędzie zakomunikowania własnych myśli w konkretnie zdefiniowanych tematach. Gdybym stanął na środku supermarketu i zaczął na głos wyrażać swoje przemyślenia dietetyczne licząc na to, że ktoś się zainteresuje tematem mając coś od siebie do dodania, to pewnie zostałbym grzecznie poproszony o wyjście, na początku z własnej woli.

PS. Oczywiście, masz prawo do własnej opinii, ale dyskusja właśnie polega na (w miarę kulturalnej) konfrontacji tez i opinii. Moja opinia na temat tych kanałów jest negatywna i gdybym miał nadmiar czasu oraz chęci to mógłbym omówić każdy filmik z osobna wskazując na głupoty jakie się tam pojawiają.

Jestem fanem stosowania naturalnych preparatów wspomagających zdrowie, nutraceutyków, suplementacji, naturalnych metod wsparcia zdrowia, ale jeśli stoją za tym wystarczające przesłanki na sens i wymierne korzyści takiego działania. Kiedy popadamy w rejony wellness voodoo to ja dziękuję, ale nie skorzystam. To już wolę się pomodlić - nie wiem czy pomoże, ale jest całkowicie za darmo i bez potencjalnej szkody fizycznej.


Użytkownik Arthass edytował ten post 04 styczeń 2020 - 15:35

  • 1

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#26 jarrino

jarrino
  • Maniak

  • 10588 postów
  • Miejscowość:Warszawa

Napisano 04 styczeń 2020 - 18:31

A ja to po prostu przestałem pić i to wystarczyło. Jak ja bym miał taką wiedzę i rozeznanie, to prawdopodobnie bym zmarł z głodu....:(


  • 0

i5 9600K; EVGA Z370 ;32Gb Hyperx 2666 ; MSI 1070 ;Thermaltake Smart SE 630W


#27 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 05 styczeń 2020 - 03:02

A ja to po prostu przestałem pić i to wystarczyło. Jak ja bym miał taką wiedzę i rozeznanie, to prawdopodobnie bym zmarł z głodu.... :(

Dla regularnego człowieka tak naprawdę w diecie nie ma zbytniej filozofii. Alko jest niezdrowy (no może z wyjątkiem lampki wina raz na tydzień), cukier rafinowany jest niezdrowy, słodycze niezdrowe, roślinne tłuszcze trans (margaryny) są niezdrowe - choć te ostatnie znikają powoli z rynku, a przynajmniej na zachodzie jest już ban od 10 lat. Co do słonych przekąsek, to mogłyby oblecieć, gdyby nie fakt, że w diecie jest już domyślnie nadmiar sodu i tutaj może być problem.

Resztę można spożywać bez obaw. Najprostsza zasada zdrowej diety to wybierać produkty, które mogą urosnąć w ogródku, lub które możesz wyhodować w zagrodzie. Batoniki nie rosną na krzakach, więc niezdrowe. Tłuszcze trans nie są odwirowywane z roślin, natomiast masło jest pozyskiwane z tłuszczu mlecznego. Masło zdrowe (mógłbym opisywać właściwości kwasu CLA, kwasu masłowego, MCT - ale po co? zasada się sprawdza).
Jest nawet sposób na to by nie liczyć kalorii i nie nabawić się otyłości - spożywanie wyłącznie produktów nieprzetworzonych (tutaj tłuszcze w formie ekstrahowanej odpadają). Kaszą nie jesteś w stanie zapchać się tak, żeby przekroczyć zapotrzebowania kalorycznego. 2000kcal to po ugotowaniu kaszy ponad 1.6kg. Podobnie ziemniaki - zawierają tylko ~70kcal. Potrzebujesz zjeść prawie 3kg dla 2000kcal. Dieta bez dodatku cukrów rafinowanych, bez tłuszczów rafinowanych, nie doprowadzi do otyłości. To takie proste... Zmienić kawę z cukrem, na kawę bez cukru, bo w kawie słodzonej 2 łyżeczkami dostarczamy prawie tyle kalorii co w jednym bananie.


  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#28 leto87

leto87
  • Gaduła

  • 261 postów

Napisano 05 styczeń 2020 - 09:18

Sprawa z dietą jest taka prosta, a ludzie wywalają tyle kasy na dietetyków, trenerów personalnych, suplementy, dziwne wynalazki, niewiadomo co jeszcze.  Na facebook'u też co chwila jakaś super rada, typu wypij szklankę cebuli z cytryną albo własnie coś o occie jabłkowym. Magiczne mikstury na zrzucenie kilogramów.  Wegetarianizm też ma być cudownym rozwiązaniem na zruczenie kilogramów.
Nawet sekty żywieniowo-lifestylowe się tworzą, typu Herbalife.

Co poszło nie tak?


  • 0

Supermicro X9DRi-LN4F+, 2x xeon e5 2697 v2, 1050ti kalmX, onkyo se-300, 64gb ddr3, idrm pro 240gb, wd red 3tb.

Thinkpad W530, i7, quadro, 32gb ram, dock + dell P2714H
musical fidelity v-90 dac, onkyo a8820, hi-vi research d'appolito DIY


#29 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 05 styczeń 2020 - 14:01

Wegetarianizm też ma być cudownym rozwiązaniem na zruczenie kilogramów.


Wegetarianizm pomaga zrzucić kilogramy, ale nie tam gdzie trzeba... Weganizm w większości przypadków prowadzi do ujemnego bilansu azotowego i utraty masy mięśniowej oraz kostnej. Można ułożyć dietę wegańską zawierającą wystarczająco dużo przyswojonego białka o pełnym profilu aminokwasowym i tutaj właśnie...

 

ludzie wywalają tyle kasy na dietetyków

warto skonsultować się z ogarniętym dietetykiem, który wie jakie produkty posiadają wystarczająco wysoką gęstość aminokwasową, by pokryć zapotrzebowanie. Zmartwię wegan, ale w zasadzie żadne zboże nie zapewni wystarczającej ilości białka w 2000kcal, a więc nie ma mowy o zdrowej formie zrzucenia kilogramów... bo albo dostarczymy kalorii powyżej progu zapotrzebowania, albo dostarczymy poniżej i będziemy mieć niedobory niezbędnych aminokwasów. Aby zapewnić wystarczającą ilość trzeba w zasadzie oprzeć przynajmniej 50% dostarczanych kalorii w diecie na roślinach strączkowych, czyli przynajmniej 1000kcal - co jest odpowiednikiem około 300g grochu - musi pochodzić ze strączkowych, zakładając że reszta produktów posiada umiarkowanie przyzwoitą gęstość oraz profil aminokwasowy - czyli zostają w zasadzie zboża i część ziaren oleistych, niektóre orzechy jak pistacje, nerkowce, ziemne.

Dietetyk jest przydatny, jeśli decydujemy się na diety odchudzającej - może zbilansować podaż witamin i minerałów, bo poza samym białkiem to istotne kwestie. A szczególnie przydatny, kiedy dodatkowo posiadamy nietolerancje, alergie czy przewlekłe choroby trawienne.

Suplementy mogą być bardzo korzystne i pomocne w bilansowaniu diety, ale nie są oczywiście koniecznie - choć biorąc pod uwagę, że obecny styl życia wygląda inaczej niż 100 lat temu, to jedna niektóre wydają się niezbędne.
Weźmy na przykład witaminę D - jej głównym źródłem jest synteza skórna. Bardzo rzadko występuje w żywności, w racjonalnych ilościach. Jedynie w produktach morskich - tłuste ryby, owocowe morza, algi oraz czasem w grzybach, ale to zależy od ekspozycji na promienie słoneczne i tego ile grzyb wyprodukował tej witaminy. Śladowe ilości znajdują się w jajach i tłuszczu mlecznym. Większość osób potrzebuje suplementacji witaminy D dla utrzymania prawidłowego poziomu w okresach jesienno-zimowych. Suplementację witaminy D polecam bardzo mocno, bo są racjonalne podstawy.
Podobnie, suplementacja witaminy C może być korzystna. Wykazuje dodatkowe korzyści nawet w dużo wyższych niż zalecane dawkach (np. 500mg). Jest witaminą o krótki okresie półtrwania, szybko wydalana, potrzebujemy jej codziennie. Można oczywiście stwierdzić - jedz świeże owoce. Jasne. Kto jada codziennie 2 porcje świeżych owoców? I to nie wszystkie są bogate w witaminę C, bo takich jabłek to trzeba zjeść z kilogram. Nie ma co liczyć na witaminę C w sokach komercyjnych, ani przetworach owocowych. Jeśli już to podczas produkcji takiego dżemu mogła się przekształcić w rakotwórczy furan (zresztą, wszystkie formy przetworzonych owoców odradzam).

Na temat trenerów personalnych nie mam zbyt dobrego zdania. To tacy lajf-kołcze dietetyki i zdrowia. Znają się na wszystkich, ale w zasadzie nie znają się dobrze na niczym.

Dieta jest prosta, jeśli nie trzeba stosować restrykcji z powodu jakichś dolegliwości. W przypadku restrykcji warto skonsultować z osobami znającymi temat.


Użytkownik Arthass edytował ten post 05 styczeń 2020 - 14:01

  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#30 Tycha

Tycha
  • Miłośnik kosiarek

  • 4732 postów
  • Miejscowość:3City

Napisano 05 styczeń 2020 - 16:24

Najprostsza zasada zdrowej diety to wybierać produkty, które mogą urosnąć w ogródku, lub które możesz wyhodować w zagrodzie. Batoniki nie rosną na krzakach, więc niezdrowe.

 

Błąd naturalistyczny. Rozumiem, co chciałeś w ten sposób przekazać, ale to, co właśnie zrobiłeś, jest bardzo niebezpieczne.

 

Wegetarianizm pomaga zrzucić kilogramy, ale nie tam gdzie trzeba... Weganizm w większości przypadków prowadzi

 

Mylisz ze sobą dwa zupełnie różne pojęcia.

 

Nie ma co liczyć na witaminę C w sokach komercyjnych, ani przetworach owocowych.

 

Dlaczego?

 

Wegetarianizm też ma być cudownym rozwiązaniem na zruczenie kilogramów.

 

Nie, nie ma.

 

Generalnie zgadzam się z większością Twoich tez @Arthass, ale w swoich postach popełniasz potencjalnie niebezpieczne w skutkach błędy.


  • 0

Education is important, but racing is importanter.


#31 jarrino

jarrino
  • Maniak

  • 10588 postów
  • Miejscowość:Warszawa

Napisano 05 styczeń 2020 - 20:09

Jedz jak piszesz, umrzesz zdrowszy....


  • 0

i5 9600K; EVGA Z370 ;32Gb Hyperx 2666 ; MSI 1070 ;Thermaltake Smart SE 630W


#32 Tycha

Tycha
  • Miłośnik kosiarek

  • 4732 postów
  • Miejscowość:3City

Napisano 05 styczeń 2020 - 22:38

@jarrino, bez urazy, ale podejście takie jak Twoje jest przyczyną ogromnej ilości przedwczesnych zgonów. 


  • 0

Education is important, but racing is importanter.


#33 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 06 styczeń 2020 - 03:33

Błąd naturalistyczny. Rozumiem, co chciałeś w ten sposób przekazać, ale to, co właśnie zrobiłeś, jest bardzo niebezpieczne.

 

Jestem świadomy stosowania takich "błędów", ale robię to celowo w odniesieniu do konkretnego odbiorcy.
W jaki sposób bazowanie diety na produktach nieprzetworzonych jest niebezpieczne? Jasne, że w przyrodzie występują naturalne toksyny, ale opieramy się na produktach dostępnych w sprzedaży, a nie przypadkowo znalezionych w lesie. Istnieją produkty przetworzone, które są zdrowe, ale żeby oddzielić je od reszty z tej kategorii trzeba posiadać pewien zakres wiedzy. Natomiast w drugą stronę - każdy produkt nieprzetworzony jest relatywnie zdrowy (albo przynajmniej nieszkodliwy dla zdrowia, pomijając specyficzne przypadki alergii/nietolerancji/innych chorób, ale tutaj już dietę układa odpowiednia osoba). I piszę oczywiście zakładając stosowanie obróbki wymaganej dla bezpiecznego spożycia, czyli przede wszystkim obróbki termicznej w odniesieniu do wybranych grup żywności.
Stąd układa się tego typu upraszczające tematykę zalecenia np. "Jedz 5 porcji warzyw i owoców dziennie". Wcale nie musisz. Istnieją diety racjonalne, które nie zawierają tych grup produktów. Eskimosi nie jedli (nie wiem jak obecnie, bo globalizacja) w ogóle 5 porcji warzyw i owoców, a byli jedną ze zdrowszych populacji. Zamiast brać poprawkę na każdą możliwość, tworzy się właśnie takie rady.
Stąd, zasada stosowania diety bazującej na produktach nieprzetworzonych może być wyjściowym krokiem, by zdrowiej się odżywiać - dla niektórych ten krok będzie już wystarczający, a dla bardziej dociekliwych można przejść w głębsze niuanse np. jakie rodzaje obróbki pozwalają zmaksymalizować korzyści danych grup produktów, albo w przypadku jakich grup produktów zaawansowane metody obróbki zwiększają ich zdrowotność.
 

 

Mylisz ze sobą dwa zupełnie różne pojęcia.


Zgadza się, literówka. Wegetarianie mają bogate źródła białka odzwierzęcego.
 

 

Dlaczego?


Soki komercyjne robione są w większości przypadków z koncentratów. Koncentrat wymaga procesu odparowania wody, na skutek czego degraduje się większość witaminy C. Witamina C ulega również degradacji na skutek samego przechowywania i łatwo się rozpada w roztworach wodnych - bardziej stabilna jest w postaci pełnowartościowych produktów, szczególnie w strukturze błonnikowej. Podobny problem występuję w przypadku każdych przetworów, gdzie występuje intensywna obróbka termiczna. Co więcej, na skutek takiej obróbki, przy utrudnionym dostępie tlenu, witamina C może przekształcać się w rakotwórczy furan. Także, nope.
Soki owocowe czasem są sztucznie wzbogacane witaminą C, ale problemem jest również koncentracja cukrów prostych. Witamina C kiepsko przyswaja się w obecności glukozy i fruktozy, bo wykorzystują te same transportery GLUT4 i GLUT5, dlatego łatwo się w takiej sytuacji "zapychają". Witamina C to pochodna glukozy, dlatego korzystają z tych samych transporterów.
Na pewno bardzo bogate źródła takie jak sok pomarańczowy dostarczają pewnych ilości witaminy C. Ja jednak w ogóle odradzam spożywać jakiekolwiek źródła przetworzonych owoców, bo podczas obróbki degradacji ulega większość dobroczynnych, nietrwałych substancji np. w wyniku denaturacji enzymów czy niszczenia substancji lotnych. To co zostaje jest głównie skoncentrowaną formą fruktozy, czasem z dodatkiem błonnika. Owoce są w zasadzie bogate wyłącznie w witaminę C, jeśli chodzi o wartości odżywcze, więc po drastycznym zredukowaniu jej zawartości, zostajemy w zasadzie z kolorową, aromatyzowaną, słodzoną wodą. A samo spożycie fruktozy łączy się z licznymi, szkodliwymi efektami dla zdrowia. Tutaj np. możesz poczytać wstęp do jej wpływu na organizm:
https://qr.ae/TSeNjR
W szklance przeciętnego soku owocowego znajduję się ekwiwalent 8 łyżeczek cukru w postaci fruktozy!
Świeże owoce nie są problemem, bo zawierają dość niewielkie ilości fruktozy w masie (średnio 5%), dodatkowo jest ona buforowana w strukturach błonnika, a jej niekorzystne oddziaływanie jest niwelowane efektami innych korzystnych związków, czy to enzymów, czy z grupy lotnych. Świeże owoce posiadają dość wysoką gęstość przeciwutleniającą w skali ORAC, co zapobiega niekorzystnym produktom ubocznym metabolizmu fruktozy. Świeże i mrożone owoce wychodzą na plus w bilansie korzyści i szkód. Reszta wychodzi na minus.
 

 

Nie, nie ma.


Większość wegan będzie właśnie używać tej tezy jako jednego ze sposobów promowania diety :)
 

 

Jedz jak piszesz, umrzesz zdrowszy....

 

"Life comes down to a simple choice: You're either busy living or busy dying." ;)
 

 

bez urazy, ale podejście takie jak Twoje jest przyczyną ogromnej ilości przedwczesnych zgonów.


Żeby to tylko zgonów. Te roślinki po wylewach mające czasem do końca życia problem z samodzielnym podtarciem. I nie piszę tego w celu szydzenia lub sarkastycznie. Piszę to ze smutkiem, bo wiem jak wygląda życie człowieka permanentnie pozbawionego samodzielności przez chorobę. Jesteś skazany na pomoc innych ludzi w takich podstawowych czynnościach, i wiem że taka osoba nie czuje się z tym dobrze, a może nawet wolałaby umrzeć we śnie, jak zdrowy człowiek.
Samo relatywnie zdrowe odżywianie nie jest naprawdę skomplikowaną filozofią i wystarczy zastosować wspomnianą zasadę, a zdrowie skorzysta na tym ogromnie. Alkohol, papierosy i słodycze to mroczna triada zdrowia. Po wyeliminowaniu tych czynników dostajemy masywnego boostu dla zdrowia. Po rezygnacji z przetworzonych produktów (choć jak pisałem, istnieją bardzo zdrowe, przetworzone produkty, ale to tylko niewielki procent) dostajemy kolejny bonus. Po zmianie smażenia, smażenia w głębokim tłuszczu, grilla na zdrowsze metody, jesteśmy praktycznie w górnych granicach zdrowej diety. Po tym kroku mamy już w zasadzie głównie dopracowywanie niuansów.
Oczywiście, pomijam tutaj oczywiste oczywistości jak bilans podaży witamin, minerałów, białka, NNKT, przeciwutleniaczy, błonnika. Osoba nie będąca na restrykcyjnej diecie powinna jednak bez problemu dostarczyć większość mikro przynajmniej w zakresie minimum tolerancji Liebiga.


Użytkownik Arthass edytował ten post 06 styczeń 2020 - 03:49

  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#34 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 15 styczeń 2020 - 07:22

Ciekawostka - taki coś rośnie na zmacanym pieczywie np. z Biedronki :) Choć te dzieci miały pewnie sporo czystsze ręce od przeciętnego klienta Biedry...

https://metro.co.uk/...iment-11926572/


  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#35 jarrro

jarrro
  • Nowicjusz

  • 0 postów

Napisano 29 styczeń 2020 - 10:23

Hej To mój pierwszy post tutaj, więc bardzo serdecznie witam się . I widzę ze zdziwieniem, że same Jarki to czytają. Mam kilka pytań do @Arthass , wojownika antywegańskiego, co jest już samo z sobie ciekawym zjawiskiem, mówię tu o walce z głupotą, czyli weganizmem. Sama walka jest skazana na porażkę. Sądzę, że nie da się ich przekonać mimo racjonalnych i twardych dowodów. Najgorsze są dygresje, które człeka odciągają od meritum. Kilka pytań. Czy masło na kanapce to coś złego? Czy chleb posmarowany smalcem z gęsi i mięskiem z tejże gęsi to coś złego? Co jeść, by mieć silną tarczę antystresową? Wiem, sam na sobie to odczułem, że mięso ma taką moc. Ilekroć rezygnowałem w ciągu dnia albo kilku dni z białka zwierzęcego, osłabienie psychiczne natychmiast mnie dopadało. Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia. Gdy jestem wypoczęty, zrelaksowany, kawa działa pozytywnie na mnie, dodaje mi nawet optymizmu. Jednak w sytuacjach stresowych muszę rezygnować z kawy, bo tylko mnie rozdrażnia, jestem bardzo nerwowy. Ba... Nawet stany lękowe się pojawiają. To wynik braku magnezu i potasu? Następna ciekawostka z tym związana. Suplementacja magnezem w formie mleczanu plus przyjmowanie potasu w tabletkach jest mniej zauważalne dla organizmu, niż przyjmowanie taniego? leku aspargin. Od lat jestem na diecie rozłącznej, nie łączę w jednym posiłku białka i węglowodanów.
  • 0

#36 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 29 styczeń 2020 - 16:06

wojownika antywegańskiego, co jest już samo z sobie ciekawym zjawiskiem, mówię tu o walce z głupotą, czyli weganizmem


Nie do końca. Nie mam nic przeciwko weganizmowi. Twierdzę jedynie, że lekkomyślne promowanie diet mocno restrykcyjnych wyrządza szkodę. Dieta wegańska prowadzona bez wcześniejszej konsultacji ze specjalistą będzie szkodliwa. Widziałem wielokrotnie regularnych wegan całkowicie nieświadomych w kwestii braku witaminy B12 na ich diecie i długofalowych skutków ubocznych, które czasem ujawniają się dopiero po 10 latach w formie czasem nieodwracalnych uszkodzeń układu nerwowego. Problem podaży białka jest również realny i nie istnieją naturalne źródła nieprzetworzonej żywności wegańskiej, które są w stanie dostarczyć ~60g przyswojonego, pełnowartościowego białka w 2000kcal - poza roślinami strączkowymi, które wykorzystują azot z powietrza. Sprawa trochę się poprawia, kiedy połączymy dwie grupy roślinne, które uzupełniają swój profil aminokwasowy jak rośliny zbożowe (brakuje lizyny, bogate w metioninę) i rośliny strączkowe (brakuje metioniny, bogate w lizynę), ale i tak nie ma cudów. Tutaj trzeba znać konkretne cyferki, żeby zaspokoić przynajmniej te bazowe zapotrzebowanie w kwestii bilansu azotowego.

Podobnie krytykuję bezmyślne promowanie diet znajdujących się po przeciwnych stronach bieguna jak karniwor i keto, gdzie znów często brakuje potasu, magnezu, manganu, witaminy C, witaminy E, czasem witaminy A (to zależy jak wygląda taka dieta), antyoksydantów. Nie jestem w tej kwestii uprzedzony w żadną stronę. Ja nie zajmuję się ideologiami dietetycznymi, tylko bilansowaniem podaży niezbędnych substancji odżywczych: białka, kwasów tłuszczowych, witamin, minerałów, optymalnie dbając o wzbogacenie diety w odpowiednie ilości błonnika czy antyoksydantów. Zauważyłem jedynie, że ze strony środowisk wegan istnieje więcej mitów i przekłamań niż w przypadku innych, skrajnych diet wykluczających.
Ostatnio sprzeczałem się z propagatorem diety keto na grupie IBS, a raczej ja zaproponowałem na początek dietę opartą na ziemniakach, a on proponował od razu przejść na dietę wysokotłuszczową (keto) posługując się podobnymi hasłami propagandowymi, że węglowodany to "trucizna", całe zło i choroby świata itd. I również wytknąłem mu problemy z bilansowaniem takiej diety, więc nie jestem tutaj uprzedzony jedynie w stronę wybranej głupoty.

Dietę wegańską da się odpowiednio zbilansować i tutaj wcale nie mam żadnego problemu, a nawet taki sposób odżywiania ma ewidentnie wiele swoich korzyści. Nie zalecam jednak rzucania się na weganizm osobie, która nie ma pojęcia na temat podstawowych zagadnień takich jak wszystkie niezbędne witaminy, aminokwasy egzogenne (najlepiej również wiedzieć w jaki sposób łączyć produkty uzupełniające swój profil aminokwasowy), kwasy tłuszczowe, dobrze jest również znać sposoby na neutralizacje substancji antyodżywczych czy sposoby "ekstrakcji" wartości odżywczych "zamkniętych" w strukturach polisacharydowych (błonniku). To ewidentnie nie jest dieta dla wszystkich - istnieją przeciwwskazania zdrowotne do jej stosowania, trzeba wziąć pod uwagę że jest to dieta bogata w błonnik, co może być w niektórych przypadkach niekorzystne lub nawet szkodliwe (np. IBS/SIBO), poza tym jest to dieta dość wymagając trawiennie, więc też nie zalecam w przypadku części poważnych chorób, bo organizm wtedy powinien oszczędzać energię na procesach trawiennych, no i również zaleca się czasem dietę płynną, ubogoresztkową. Można się długo rozpisywać na poszczególnymi przykładami przeciwwskazań, ale po prostu dietę dobiera się indywidualnie w zależności od sytuacji zdrowotnej, indywidualnych tolerancji, indywidualnych predyspozycji organizmu.

Jedyną głupotą z jaką walczę to po prostu intencjonalna ignorancja, która szerzy potencjalnie szkodliwe informacje. Często jestem źle zrozumiany przez ludzi i myślą, że jestem anty-weganem, co nie jest prawdą :) Sam nie mogę niestety takiej diety stosować w racjonalnej formie - albo raczej bardzo ciężko byłoby mi ją stosować, bo większość strączkowych odpada (GOS), musiałbym opierać się na kilku bardzo słabo dostępnych źródłach białka roślinnego i to bardziej byłoby w formie odżywek niż "realnej" żywności, bo taka mąka z pestek dyni to już bardziej się wpisuje pod kategorię nutraceutyku proteinowego :) I w zasadzie żeby pokryć te minimalne ilości białka jakieś 80% mojej diety musiałby praktycznie składać się wyłącznie z takich wyselekcjonowanych produktów typu mąka z pestek dyni lub mąka z ziaren gorczycy, które posiadają pełnowartościowy profil aminokwasowy i są względnie tolerowane w przypadku IBS/SIBO. Nie wspominając już o samych kosztach takiego białka. Długo można na ten temat pisać.
 

 

Sama walka jest skazana na porażkę. Sądzę, że nie da się ich przekonać mimo racjonalnych i twardych dowodów.


Wcale nie chcę nikogo przekonywać do rezygnacji z diety wegańskiej - bo często stoją za tym bardziej powody ideologiczne (np. troska o zwierzęta, troska o środowiska itd.) - ale jedynie chciałbym uzmysłowić przypadkowym ludziom rozważającym weganizm, że jest to dieta bardzo trudna w zbilansowaniu i wymaga konsultacji ze specjalistami w kwestiach bilansowania podaży wartości odżywczych. Takie decyzje powinno się podejmować świadomie, a nie na podstawie głupot wygadywanych przez niektórych przedstawicieli środowiska wegańskich, że np. wystarczy dostarczyć dziennie zapotrzebowanie kaloryczne i automatycznie pokryjesz wszystkie niezbędne wartości odżywcze - co jest oczywiście nieprawdą. Porównania do krów też są idiotyczne, bo krowa ma inne zapotrzebowania na mikroelementy (część niezbędnych dla człowieka witamin potrafi syntetyzować endogennie), posiada inną budowę przewodu pokarmowego, inną aktywność enzymatyczną i potrafi pozyskać z takiej trawy (zbudowanej głównie z celulozy) wszystko czego potrzebuje. Człowiek nie potrafi trawić trawy, nie mamy enzymów celulazy, nie mamy odpowiednich bakterii probiotycznych, nie posiadamy wielokomorowych żołądków, ani 20 metrowych jelit. Stawianie twierdzeń, które formalnie są prawdziwe, ale jednocześnie zupełnie wyrwane z kontekstu odżywiania człowieka jest bezsensowne i zwykle stanowi sugestie celowo wprowadzające w błąd.
Nie jesteś w stanie dziennie spożyć przynajmniej 300-400g roślin strączkowych? To weganizm nie jest dla Ciebie...
 

 

 

Najgorsze są dygresje, które człeka odciągają od meritum. Kilka pytań. Czy masło na kanapce to coś złego? Czy chleb posmarowany smalcem z gęsi i mięskiem z tejże gęsi to coś złego?


Masło to jeden ze zdrowszych tłuszczów. Zawiera kwas CLA oraz kwas masłowy. Smalec jest dość neutralny. Z jednej strony ciężkostrawny, ale przynajmniej nie ulega oksydacji tak łatwo jak większość tłuszczy roślinnych. Tutaj bardziej istotna jest kwestia tego w jaki sposób łączy się produkty. Najkorzystniejsze jest makro gdzie dostarczamy dużej ilości (nieprzetworzonych) węglowodanów i małe ilości tłuszczu lub na odwrót - mało węglowodanów (poniżej 100g, najlepiej poniżej 50g - to są diety typu Kwaśniewskiego, a optymalnie poniżej 20g net-carbs - keto) i dużo tłuszczu. Tutaj bardziej bym się skupił na doborze produktów. Oczywiście, większość rafinowanych tłuszczów roślinnych nie jest korzystna, a szczególnie te bogate w kwasy z rodziny PUFA np. słonecznikowy, z pestek winogron, szafranowny, kukurydziany. Tłuszcze najlepiej dostarczać z nieprzetworzonych produktów jak ziarna oleiste, orzechy. Poza samym faktem, że tłuszcze w takiej formie są o wiele odporniejsze na oksydację to jeszcze produkty takie są bogate w minerały i niektóre witaminy.
Jest kilka tłuszczów rafinowanych godnych polecenia jak: oliwa z oliwek, olej kokosowy rafinowany (do smażenia i każdej obróbki termicznej idealny), masło / masło klarowane. Poza tym, kilka tłuszczów rafinowanych bogatych w PUFA, które spożywa się tylko na zimno (choć nie są konieczne i dość szybko się psują): olej lniany, olej konopny, olej z rokitnika, oblecą również olej z kiełków pszenicy (bogaty w witaminę E), olej rzepakowy (ale ciężko znaleźć tłoczony na zimno). Jak ktoś chce jednocześnie w miarę oszczędnie i w miarę zdrowo to olej słonecznikowy wysokooleinowy.
Co do smalcu... to najtańszy z kategorii najmniej szkodliwych tłuszczów i jeśli chcemy taniego źródła energii, szczególnie jeśli chcemy go wykorzystać do smażenia czy obróbki termicznej, a jednocześnie nie chcemy szkodliwego oleju słonecznikowego (bo to w zasadzie najtańszy rodzaj tłuszczu rafinowanego na rynku) to lepiej korzystać ze smalcu niż zapychać kalorie jakimś syfem. A optymalnie w takim wypadku przejść na dietę niskowęglowodanową, wysokotłuszczową, gdzie smalec będzie podstawą podaży kalorii i w takiej sytuacji może to nawet przynieść korzyści zdrowotne - o ile zapewnimy wystarczającą podaż białka, witamin i minerałów... W przypadku smalcu trzeba jednak uważać na źródło, bo większość szkodliwych ksenobiotyków jest magazynowana w tkance tłuszczowej zwierząt - te hydrofilne są wydalane z moczem, więc nie stanowią zwykle problemu. Przemysłowy smalec może nie być w takim wypadku najlepszym wyborem...
 

 

Wiem, sam na sobie to odczułem, że mięso ma taką moc. Ilekroć rezygnowałem w ciągu dnia albo kilku dni z białka zwierzęcego, osłabienie psychiczne natychmiast mnie dopadało.


Osłabienie psychiczne (i fizyczne) z powodu braku produktów zwierzęcych powodowane jest zwykle (oprócz samym niedoborem aminokwasów) niedoborami witaminy B12, która jest niezbędna np. w produkcji erytrocytów i niedobory dietetycznie prowadzą do anemii, a to znowu ogranicza transport tlenu, więc mamy mniej energii, jesteśmy osłabieni. W płatkach drożdżowych, które Ci polecałem występują wszystkie witaminy z grupy B poza niestety witaminą B12, ponieważ drożdże nie potrafią jej syntetyzować - chyba że płatki takie są sztucznie fortyfikowane B12 (są takie na rynku). Także stawiam na problem z witaminą B12. Świetnym źródłem B12 są produkty morskie - ryby i owocowe morza - oraz podroby, szczególnie wątróbka.
 

 

Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia. Gdy jestem wypoczęty, zrelaksowany, kawa działa pozytywnie na mnie, dodaje mi nawet optymizmu. Jednak w sytuacjach stresowych muszę rezygnować z kawy, bo tylko mnie rozdrażnia, jestem bardzo nerwowy. Ba... Nawet stany lękowe się pojawiają. To wynik braku magnezu i potasu?


Niekoniecznie. Kawa jest źródłem magnezu i potasu - niewielkich ilości, ale popularne mity o "wypłukiwaniu magnezu i potasu" przez kawę są błędne. Biorąc pod uwagę średnią ilość wydalanego magnezu i potasu po spożyciu kawy względem ilości przez nią dostarczanych, jesteśmy dalej na plusie. Stawiałbym tutaj na wpływ kofeiny, która wykazuje w niektórych sytuacjach właśnie takie właściwości (ponieważ oddziałuje na ośrodkowy układ nerwowy - jak każdy narkotyk...), szczególnie u osób podatnych na stany lękowe - są nawet udokumentowane przypadki w związku z suplementacją kofeiny.
Najprostszym sposobem na poprawienie nastroju jest kostka prawdziwej gorzkiej czekolady, która też odrobinę pobudza (zawiera teobrominę czyli pochodną kofeiny), ale również anandamid czyli taki egzogenny rodzaj kannabinoidów (jak w olejku konopnym, choć anandamid jest częściowo trawiony, więc nie wywiera aż takich właściwości psychoaktywnych). Innym sposobem jest wzbogacenie diety o wybrane rodzaje błonnika, bo do 80% hormonów, w tym te regulujące nastrój jak serotonina, GABA, i inne z grupy endorfin, jest syntetyzowana przez bakterie jelitowe. Polecam np. niewielkie ilości siemienia lnianego czy płatków owsianych.
 

 

Następna ciekawostka z tym związana. Suplementacja magnezem w formie mleczanu plus przyjmowanie potasu w tabletkach jest mniej zauważalne dla organizmu, niż przyjmowanie taniego? leku aspargin.


Aspargin to lek. To istotna różnica, bo leki mają potwierdzone działanie kliniczne. Suplementy? Mogą mieć, ale nie muszą, zależnie od rodzaju formulacji, farmakologii suplementu, dawki substancji aktywnych. Trzeba pamiętać, że ilość minerału na etykiecie niekoniecznie ma coś wspólnego z ilością przyswojoną i wykorzystaną przez organizm. Aspargin zawiera magnez i potas w postaci jonów, co jest właśnie mniej więcej wyznacznikiem ilości wykorzystanej przez organizm i o wiele efektywniejszym sposobem suplemetancji. Typowe suplementy posiadają minerały w postaci związków organicznych lub nieorganicznych. Przyswajalność i pozyskiwana ilość jonów jest różna w zależności od konkretnego związku, jego parametru LADME czy innych indywidualnych właściwości np. cytryniany mają tendencję do wywoływania biegunek w zbyt dużych dawkach, szczególnie u osób z wrażliwymi jelitami. Nadmiar związków magnezu może powodować różne problemy trawienne, zwykle nie zaleca się więcej niż 200mg dziennie, z czego jedynie xx% zostanie przyswojone i wykorzystane jako źródło magnezu. Oczywiście, najlepiej pozyskiwać te pierwiastki z pożywienia.
Mąka konopna, białko konopne, mąka z pestek dyni, woda wysokozmineralizowana - to dobre źródła magnezu. Sok pomidorowy, suszone pomidory, strączkowe, warzywa korzenne (szczególnie skrobiowe) to dobre źródło potasu.
 

 

Od lat jestem na diecie rozłącznej, nie łączę w jednym posiłku białka i węglowodanów.


Zmartwię Cię, ale w praktyce nie można być na takiej diecie :) Każdy nieprzetworzony produkt spożywczy zawiera prawie zawsze białka i węglowodany - a przynajmniej te pochodzenia roślinnego. Tak więc zawsze kiedy spożywasz nieprzetworzone źródło węglowodanów, spożywasz jednocześnie białka. Jedyną opcją byłoby korzystanie z rafinowanych źródeł węglowodanów - cukru stołowego, skrobi. Nawet mąka pszenna posiada białko (około 10% masy). Nie zalecam jednak korzystać z takich źródeł, bo są po prostu pustymi kaloriami - rafinowanym źródłem energii. Ja raczej radzę by nie łączyć dużej ilości węglowodanów i tłuszczu w jednym posiłku, ponieważ sprzyja to otyłości i innym chorobom.


Użytkownik Arthass edytował ten post 29 styczeń 2020 - 19:21

  • 1

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#37 jarrino

jarrino
  • Maniak

  • 10588 postów
  • Miejscowość:Warszawa

Napisano 29 styczeń 2020 - 19:14

Arthass - jak zwykle dużo słów, ale i dużo treści. Nie znam się na tym i diet nie prowadzę, ale warto było cię przeczytać. Pozdrawiam...


  • 0

i5 9600K; EVGA Z370 ;32Gb Hyperx 2666 ; MSI 1070 ;Thermaltake Smart SE 630W


#38 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 29 styczeń 2020 - 19:20

Arthass - jak zwykle dużo słów, ale i dużo treści. Nie znam się na tym i diet nie prowadzę, ale warto było cię przeczytać. Pozdrawiam...

Tak właśnie mam... dostaje ślinotoku, starając się jednocześnie zamknąć temat w pigułce zrozumiałej dla każdego czytelnika, ale jednocześnie jest to trochę chaotyczne i muszę urywać rozpoczęte myśli, żeby nie odlecieć zbyt daleko od wątków głównych. Już mi zwracano uwagę na te uproszczenia w tym temacie - słusznie zresztą wskazując uogólnienia - ale po prostu w przeciwnym wypadku trzeba by poświęcić osobny mini-wykład na każdą osobną kwestię.


  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕


#39 adi777

adi777
  • Dyskutant

  • 204 postów
  • Miejscowość:Nowe Miasto nad Wartą

Napisano 29 styczeń 2020 - 20:20

Kolego Arthass, mam pytanie, czym można zastąpić słodycze, albo chipsy? Orzechy są w porządku? Mam na myśli głównie nerkowca, ale też pistacje, od biedy orzeszki ziemne.


  • 0

#40 Arthass

Arthass
  • Autor tematu
  • Why do we fall, Bruce?

  • 132 postów

Napisano 29 styczeń 2020 - 21:26

Kolego Arthass, mam pytanie, czym można zastąpić słodycze, albo chipsy? Orzechy są w porządku? Mam na myśli głównie nerkowca, ale też pistacje, od biedy orzeszki ziemne.

Orzechy są świetnym zastępstwem słodyczy. Bogate w minerały, szczególnie magnez, ale też miedź, mangan, fosfor, kwasy tłuszczowe, trochę białka...

Orzeszki ziemne są oczywiście najbardziej ekonomicznym wyborem - można kupić już za 15zł/kg. A jak kupisz hurtowo przez internet, to widziałem nawet oferty w okolicach 7zł/kg, a w takiej cenie to chyba najtańsze i najbogatsze odżywczo źródło kalorii... bo 100g takich orzechów to ponad 550kcal, czyli ~3zł za 2000kcal! Choć tak nawiasem, orzeszki ziemne to nie są formalnie orzechy tylko rośliny strączkowe, ale nieważne :) Pewnym minusem orzeszków ziemnych jest zawartość aflatoksyn, ale ulegają redukcji podczas prażenia. Choć z drugiej strony prażenie powoduje oksydację kwasów tłuszczowych. Tak czy inaczej, to dalej dużo lepsze od słodyczy, bo zawierają dużo białka i tłuszczu, a mało cukru, więc sycą, a jednocześnie nie powodują skoków insuliny.

Jeśli chodzi o plusy innych orzechów: nerkowe (podobnie jak orzeszki ziemne - to nie są orzechy) oraz pistacje zawierają pełnowartościowy profil aminokwasowy, czyli "kompletne" białko - jak odpowiednik w mięsie. Należą jednak do produktów o wysokiej zawartości FODMAPs, więc w przypadku problemów jelitowych o podłożu bakteryjnym niezalecane. Generalnie, FODMAPs są korzystne dla zdrowego człowieka. Minusem jest oczywiście cena... szczególnie pistacji. Nie widzę za bardzo usprawiedliwienia by płacić ponad 100zł/kg, nawet jeśli mają dobrej jakości białko.

Bardzo dobrą propozycją są orzechy włoskie ponieważ zawierają sporo kwasów omega 3 ALA, więc mogą stanowić świetne źródło w codziennej diecie - a tych kwasów brakuje, bo występują w zasadzie głównie w rybach, i niektórych ziarnach oraz orzechach. W jajach też, ale to zależy do diety kur - te karmione zbożami mają raczej kiepski stosunek kwasów omega.

No i wartymi wspomnienia są też orzechy laskowe oraz migdały. Przede wszystkim ze względu na wysoką zawartość witaminy E, oraz kwasu foliowego - poza oczywiście standardowymi minerałami.

Tańszym i często lepszym odżywczo zamiennikiem orzechów są ziarna oleiste. Przede wszystkim pestki dyni, które zawierają pełnowartościowe białko. Ziarna słonecznika to najtańsze co można dostać w tej kategorii na rynku i również są bogate odżywczo. Można też spróbować ziarna kakao, bo gorzką czekoladę bez cukru ciężko kupuć.

Z innych rzeczy można poszukać jakichś żelków bez cukru, choć trzeba uważać na słodzik mannitol, bo powoduje biegunki w nadmiarze.

Jako przekąska, która syci dobrze spisują się twarde sery typu parmezan. Dużo białka. Również kabanosy i inne suszone wyroby mięsne. Możesz też spróbować jakiegoś dobrego koncentratu WPC - robią smakowe wersje bez cukru (np. KFD).
Świeże lub mrożone owoce można zmiksować z jogurtem naturalnym albo greckim. Chipsy można sobie zrobić w domu z mikrofalówki w 15 minut, są przepisy w sieci.


  • 0

Do not correct a fool or he will hate you. Correct a wise man, and he will appreciate you. ~ Księga Przysłów, 9:8

:::Metal Albums Picks:::
Nokia E6 (Qwerty, 8Mpix, 8GB+2GB)70zł 】 〕






Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: dieta, suple, suplementy, sport, aktywność, zdrowie, wellness

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych