Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

Macbook Air early 2014- wrażenia z użytkowania

Macbook Air early 2014- wrażenia z użytkowania
Garść przemyśleń Biafry

Długo zastanawiałem się nad sensem dokładniejszego opisywania użytkowania MBA. Jeśli jednak pomogę choć jednej osobie podjąć właściwą dla niej decyzję (o zakupie lub odpuszczeniu sobie tej konstrukcji)- będzie warto. Aby uniknąć nieporozumień, napinek i „błyskotliwych” wypowiedzi gawiedzi będę dość dokładnie opisywał własne zastosowania i mój własny elektroniczny „ekosystem”. Jeśli ktoś ma ochotę podzielić się pod tym tekstem komentarzem który nawet delikatnie zalatują cebulą, białą skarpetką lub leciutko uchylonymi drzwiami od obory- polecam wyjście na świeże powietrze. W przypadku gdyby komuś wspomniane drzwi otworzyły się szeroko- komentarz zgłoszę do usunięcia. Bardzo chciałbym wywołać tu dyskusję na temat zastosowań a nie czytać zbędne komentarze osób które OSX znają ze zdjęć albo dwuminutowego unboxingu makbuka w wykonaniu jakiegoś sławnego speca z jutuba. Celem tego opisu nie jest też rozstrzyganie czy OSX jest lepszy od Windowsa. Dla zdecydowanej większości z nas na tym forum i portalu- absolutnie, kategorycznie nie jest. Postaram się natomiast dokładnie opisać moje wrażenia i przemyślenia. Wytrwały czytelnik będzie musiał sam ocenić czy jego wizja jest zbieżna z moją czy nie.

Dołączona grafika

Technicznie

Mój wybór padł na podstawową wersję 13,3” MacBooka Air. Specyfikacja nie urywa żadnej, nawet najbardziej odstającej części ciała: energooszczędne i5 4260U relaksujące się przy zegarze 1,4 GHza (a które przyciśnięte boostuje do niezbyt imponującej wartości 2,7 GHz), 4 gb ramu i 128gb SSD.

O samej konstrukcji można (i należy) się jednak rozpisać. Pierwsza rzuca się w oczy grubość urządzenia. W najgrubszej części (w okolicach zawiasu) mierzy 1,7cm (wliczając w to lekko odstającą gumową nóżkę) i płynnie zwęża się ku frontowi aby zakończyć się na kosmicznej wręcz grubości 3mm. Daje nam to nieocenioną możliwość krojenia laptopem chleba i dłubania nim w zębach. Zawias chodzi z odpowiednim, naturalnym oporem a całość imponuje niezwykłą dla tak smukłej sylwetki sztywnością. Jedną z rzeczy która natychmiast odstrasza mnie od większości ultrabooków jest elastyczna pokrywa, która sztywnością przywodzi na myśl starą, plastikową klapę od klopa w akademiku. Otwierając zenbooka za róg pokrywy całość wygina się jakby sklejona była tym co akurat małemu chińczykowi wyciekło z noska. Podobnie podnoszeniu otwartego laptopa za róg towarzyszy skrzypienie plastiku i wrażenie przemieszczania się zawartości malutkiej, ultrabookowej obudowy. W MBA tego nie uświadczymy. Całość jest bardzo sztywna a właściwości te zawdzięczamy ogólnie uznanemu unibody. Minusy są jednak oczywiste- aluminium trudniej wygiąć ale też mniej chętnie niż plastik wraca ono do swojego oryginalnego kształtu. Dlatego też na allegro można podziwiać przeróżne uPady z powgniatanymi albo powyginanymi klapami. Zazwyczaj nie są to przypadki ciężkie ale oczywiście wszystko zależy od tego jak kto upuści.
Druga sprawa- waga. 1,35 kg. Swobodnie można go więc wrzucić do torby/plecaka i zapomnieć o tym że coś niesiemy. Tak jak to powinno wyglądać w przypadku ultrabooka.

Dołączona grafika

Boot od kompletnie wyłączonego urządzenia do ekranu logowania trwa 12 sekund. Kompletne wyłączanie nie ma jednak tutaj najmniejszego sensu. Komputer sam usypia się przy zamknięciu klapy i wybudza się natychmiast po jej otwarciu. Nie uruchomiłem go jeszcze ponownie od prawie miesiąca.

Bakteria

Jako że głównym przyświecającym mi kryterium była mobilność sprzętu- nie chcę wszędzie targać ze sobą ładowarki. Nawet mimo że sama ładowarka jest fajna- magnetyczna końcówka magsafe trzyma płyciutkie złącze uniemożliwiając przypadkowe uszkodzenie (jako osoba która wlutowywała już uszkodzone przypadkowo złącza w laptopach znajomych- uważam to za świetne rozwiązanie). Testy mówią tu więcej niż słowa:
  • Praca- edytor tekstu, excel, intensywnie używana przeglądarka, podłączenie przez wifi, jasność ekranu automatyczna (14/16), brak podświetlania klawiatury. Czytam publikacje, kleję tekst w wordzie, analizuje dane. Wartość uśredniona dla 3 dni pracy o podobnej intensywności- 8 godzin 20 minut.
  • Maksymalne obciążenie- procesor zatkałem na 100% skomplikowanym skryptem R na dużym pliku danych czytanym z wewnętrznego dysku SSD (60 gb plik danych, anotacja drobnych sekwencji do pełnego genomu ludzkiego), maksymalna jasność ekranu, maksymalne podświetlanie klawiatury, połączenie wifi. 2 godziny 30 minut.
  • Domowe popierdywanie- przeglądarka, forum, granie w mało wymagające gry, itunes pogrywającym na słuchawkach, maksymalna jasność ekranu, podświetlanie klawiatury auto, połączenie wifi. 5-6 godzin.
Oczywiście test maksymalnego obciążenia przeprowadziłem tylko z ciekawości. Gdyby ktoś postanowił katować się na tym sprzęcie jakąś bardzo wymagającą grą- prawdopodobnie takiego czasu pracy powinien oczekiwać.

Wyświetlacz

Będąc przyzwyczajonym do wyświetlaczy retina w nowych macbookach pro można się rozczarować. Rozdzielczość to tylko 1440x900. Obraz jest ostry, czcionki czytelne, użytkowanie przyjemne. Ale chciałoby się więcej. Naturalną zaletą zastosowania takiej rozdzielczości jest natomiast wydajność. Integra z i5 nie ma najmniejszych problemów z animacjami, wodotryskami, płynnymi przejściami i renderowaniem tekstu przy płynnym zoomie. Jeśli ktoś miał okazję podziwiać jak męczy się GPU w nowym imacu z wyświetlaczem 5k ten wie- nie tędy droga. Tutaj mamy szybkość i charakterystyczną dla jabłkowego OSu płynność. Kolejną ważną rzeczą jest wykończenie ekranu- połysk. Powiem szczerze że ekran jest wystarczająco jasny żeby nie przeszkadzało to nawet na zewnątrz ale niektórzy są na ten połysk uczuleni i już- będą się męczyć. Sytuację ratują tu ładne, naturalne i soczyste barwy (nie czuję bólu w zestawieniu z IPSem z delicji 2410), przyzwoite (jak na TN) są też kąty widzenia w poziomie. Pion to typowy dla TNek dramat. Ogólnie ekran w MBA na pewno jest już przestarzały. Mając ekran wyższej rozdzielczości w telefonie komórkowym nie może on robić wrażenia. Nie jestem jednak ogromnym fanem wyścigu na wysokie rozdzielczości w sprzęcie mobilnym. Zdecydowanie wyżej cenię sobie płynność działania i czas pracy na baterii. Ostrość ekranu jest w pełni wystarczająca.

Software

No i w końcu kluczowy element całej układanki- soft. OSX to system operacyjny jak każdy inny. Ma wspaniałe rozwiązania których brakuje windowsowi, oraz tragicznie bolesne wtopy i idiotyczne braki. Jak to system.

Na plus zdecydowanie zaliczam OSXowi nawigację. Podział obszaru roboczego na biurka (+ dashboard) to znakomite rozwiązanie. Prosta, niezwykle intuicyjna namiastka multi-monitorowego świata z bardzo użytecznym trybem pełnoekranowym. Każda, zwyczajna aplikacja może więc cieszyć się swoim „biurkiem” zwiększając powierzchnię obszaru roboczego do maksimum. Mission control daje błyskawiczny i czytelny pogląd na wszystkie robocze powierzchnie oraz otwarte na nich programy.

Dołączona grafika

Przełączanie się między biurkami jest niezwykle płynne co jest gwarantem użyteczności tego systemu. Między biurkami przeskakujemy przesuwając 3 palce po touchpadzie jak przy kartkowaniu książki, mission control wywołujemy przesuwając 3 palce do góry, przesuwając dwa palce po touchpadzie używamy scrolla, kliknięcie dwoma palcami to RPM (dzięki temu cały touchpad jest „klikalny”). To pierwszy autentycznie użyteczny touchpad jaki widziałem. Nie aktywuje się jak dotkniesz go środkiem dłoni, jest duży, szklany i idealnie responsywny. Generalnie nawigacja w OSX przywodzi na myśl komfort pracy na kilku monitorach PC nawet przy zastosowaniu jednego monitora laptopa. Sporo jest też małych udogodnień. Opcja „otwórz wszystkie okna po ponownym uruchomieniu”? Czemu windows jeszcze tego nie ma?

Gry

Granie na laptopie to DLA MNIE mordęga. Gamingowe krowy wyglądają w zdecydowanej większości jak odrzutowce i i tak nie zapewniają specjalnie dobrej wydajności. Cała ta przyjemność wiąże się też z targaniem ciężkiego i dużego pakunku o którym nie sposób zapomnieć. Wszystko natomiast odbywa się na maksymalnie 17” szkle. Ani to przyjemne, ani mobilne. Jako że jestem rozpieszczony wykręconym 5820k i 780Ti na 24” monitorze lub 42” telewizorze (z padem i na kanapie) wizja męczenia się w takich warunkach jest dla mnie absurdalna. Nigdy nie wyjeżdżam na aż tak długo żebym nie mógł wytrzymać bez gry w najnowsze tytuły, laptop nie jest dla mnie sprzętem do „poważnego” giercowania. Czy jednak posiadanie MBA kompletnie przekreśla mobilną rozrywkę? Nie. Z 65 pozycji które mam obecnie na steamie 39 działa również na OSX.

Spoiler


Oczywiście, nadal rozbijamy się o raczej przeciętne bebechy, ale wiele indyków i troszkę starszych gierek możemy sobie swobodnie odpalić. Od czasu zakupu MBA pogrywam na nim w banner saga, z pełną płynnością zaliczyłem też ostatni epizod Wolf among us (na maksymalnych ustawieniach- szacun) oraz nowe GOT od telltale. Ustawiony na niski preset Starcraft 2 nie spadł poniżej 100 fps nawet przy 4v4 (mimo że rozgrywka na takim ekranie i klawiaturze i przy takich ustawieniach ma tyle wspólnego z przyjemnością co krwawienie z odbytu). Rozpłynąłem się jednak kompletnie kiedy okazało się że znakomita większość mojej biblioteki GOG działa z powodzeniem pod OSX. Odbiór klasyków jest tutaj rewelacyjny. Przeklikałem się już przez Indiana Jones: fate of the atlantis, na zeszłotygodniowej konferencji wgryzłem się nawet w dungeon keepera. Nostalgia, zabijacze czasu. Gry, na które szkoda byłoby mi marnować czas przez domowym kompem w niezwykle rzadkich okolicznościach spokojnego wieczoru.

Praca

Najwięcej na macbooku po prostu pracuję. Jestem pod wrażeniem pages. Program jest niezwykle intuicyjny i wypluwa dokumenty niemal tak ładne jak LaTeX. Pozbawiony jest też typowych dla worda głupot (alignment obrazków działa bez problemu i z pełną precyzją!). Zapisuje do wordowskich formatów i nie robi większych klocków z formatowaniem przy konwersji. Good job. Numbers to natomiast nędzna namiastka funkcjonalności excela i nieśmieszny żart w zestawieniu z potężnym narzędziem microsoftu. Keynote jest za to najlepszym programem do tworzenia i wyświetlania prezentacji EVER. Intuicyjne opcje dwuekranowe- przy podłączonym zewnętrznym ekranie prezentacja automatycznie uruchamia się na zewnętrznym wyświetlaczu a wyświetlacz laptopa przedstawia podgląd obecnego i następnego slajdu, timer i pole z notatkami do obecnego slajdu. Konferencyjne marzenie, mistrzostwo świata. Zależało mi też na tym abym podczas wyjazdu był w stanie wywołać i obrobić zdjęcia w formacie RAW. Na filmiku który znajdziecie pod tym akapitem przeklikuję się przez OSX prezentując ogólną płynność działania. Między innymi prezentuję też jak działa Lightroom w którym obrabiam około 40 mb plik RAW.

Youtube zablokował mi film przez to że puściłem w nim piosenkę w itunes… Musiałem usunąć dźwięk.



Wiedziałem że wsparcie dla pakietu Adobe na OSX jest dobre ale płynność działania Lightrooma bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Obróbka zdjęć to przyjemność i śmiało mogę wyczyścić lustro z rozdmuchanych RAWów bawiąc się przy ich wywoływaniu nawet w terenie (bo i laptop waży niewiele więcej niż lustrzanka). Jako naukowiec korzystam też w wielu programów które pisane są w stanach. Powszechne występowanie sprzętu apple wśród naukowców (zwłaszcza w stanach) oraz to że OSX oparty jest na uniksie sprawia że cała masa oprogramowania specjalistycznego napisana jest właśnie pod jabłkowy system. Dużo skryptuję w R i pakiet ten działa zdecydowanie lepiej niż spodziewałem się patrząc na specyfikację laptopa. Oczywiście ciężkie zadania i tak zostawiam dla 5820k…

Co w OSX boli? Finder jest lata świetlne w tyle za windowsowym explorerem. Jest nieintuicyjny, głębsza ingerencja w strukturę plików wymaga dużo większych kombinacji, brakuje przycisku „folder w górę” (bo to nie zawsze to samo co „wstecz”), fizyczna struktura Twoich katalogów pozostanie dla Ciebie tajemnicą jeśli nie zagłębisz się w temat. Jeśli ktoś faktycznie wyszukuje swoich plików z listy WSZYSTKICH plików jakie znajdują się na jego komputerze to powinien poważnie zastanowić się nad swoim życiem. Absurd. Sytuację częściowo ratuje Spotlight wywoływany kombinacją command+spacja. To fenomenalna wyszukiwania- błyskawicznie znajduje to co wpisujesz- plik, aplikację, folder, ustawienie. Wszystko jest uporządkowane i łatwo kategoryzowane. Totalne przeciwieństwo wyszukiwarki systemowej windy 8.1 która jest dzieckiem chaosu i wpisując słowo „odinstaluj” dostanę najpierw 20 wyników z uninstallerów programów które wyszukiwarce wpadły w łapy zanim zasugeruje mi się opcję odinstalowywania programów z panelu sterowania. Przy finderze zdecydowanie jest jeszcze co robić. Podobnie przy programie „podgląd”. Masz folder zdjęć i chcesz otworzyć jedno i strzałkami przeskoczyć do następnego zdjęcia? Zapomnij. Musisz zaznaczyć wszystkie zdjęcia w folderze i je otworzyć. Wtedy będziesz mógł między nimi skakać. Całe szczęście że otwiera się to błyskawicznie.

Dołączona grafika

Integracja ze sprzętem apple

Continuity to dość nowy (dla jabcoków) koncept ale dość szybko mnie zauroczył. Siedzę na kanapie z laptopem, telefon zostawiłem w kurtce wiszącej przy drzwiach. Telefon zaczyna dzwonić. Rozmowa natychmiast przekierowywana jest na laptopa. Mogę ją odebrać, rozmawiać lub w dowolnym momencie wrócić do prowadzenia jej przez telefon gdybym w międzyczasie postanowił wyjść z domu. Piszę maila na telefonie i w trakcie stwierdzam że jednak muszę bardziej się rozpisać? Po otwarciu laptopa mail otwiera mi się dokładnie tam gdzie skończyłem pisać go na telefonie. Działa to też w drugą stronę. Mogę dzwonić z użyciem laptopa wykorzystując połączenie telefonu który leży sobie w kuchni na stole. Tak długo jak oba urządzenia znajdują się w jednej sieci wifi są one w pełni zsynchronizowane. Emejzing. Nie myślałem że będzie to dla mnie przesadnie użyteczna rzecz ale jak kilka razy nie musiałem podnieść tyłka z kanapy żeby odebrać telefon to postanowiłem że mój wewnętrzny leń będzie lubił tę funkcję. Podobnie jest z airdropem który po połączeniu urządzeń sprawia że dostęp do zawartości srajfona jest niemal natychmiastowy. Robię zdjęcie telefonem i mam je natychmiast dostępne na lapku. Słit. Oczywiście żadna z tych usług nie jest niczym niesamowitym ale ich przyjemna w swojej prostocie użyteczność sprawia że używa się ich często i naturalnie.

Czy byłbym gotowy zastąpić PCta jabłkiem? Absolutnie nie. Mimo braku czasu nadal czuję się graczem. Najwięcej grywam w typowo PCtowe gatunki (więc konsola odpada)- RPG, RTSy (mam około 2200 rozegranych gier w Starcrafcie 2), czy sieciowe FPSy ze znajomymi (głównie payday 2, czasem titanfall lub BF4). Czasem też potrzebuję dużej mocy obliczeniowej której nie dostarczy mi ŻADEN sprzęt mobilny. MBA jest natomiast idealnym uzupełnieniem potężnego PCta- nie waży nic, pracuje na baterii godzinami, działa niesamowicie płynnie, bezgłośnie, od biedy pozwoli zabić czas w prostych grach a wszystko to w niezwykle kompaktowej i stylowej oprawie. Jeśli Twoje wymagania co do sprzętu mobilnego są właśnie takie- nie zawiedziesz się.
  • 20

* * * * * 6 głosów


Świetny wpis, przyjemnie się czytało :)

    • 0

To prawda, Apple w przeciwieństwie do telefonów - które wg. mnie to straszne dziadostwo, z masą dziwnych ograniczeń - komputery robią dość dobre. MBA - naprawdę fajny mobilny sprzęt, długa praca na baterii, lekki. Jedynie matryca mogła by być w lepszej rozdzielczości. 
Faktycznie, gdyby wziąć do kupy wszystkie zalety OSX, wszystkie Windowsa - mamy system idealny. No, może poza Yosemite, ten system to tragedia - sprzęt grzeje się bardziej, kolory to jakaś pomyłka i mam nadzieję, że to zmienią w następnym wydaniu, póki co wróciłem do Mavericksa.

    • 0

Proponuję spróbować ponownie z Yosemite. Może wpadłeś na jakiegoś buga zaraz po wydaniu bo w moim przypadku kolory wyglądają identycznie, temperatury są bez najmniejszych nawet zmian a całość wygląda świetnie. Co do telefonów się nie zgodzimy ale to absolutnie kwestia osobistych preferencji. 

    • 0

Bardzo ciekawy tekst - ja sam nie miałem nigdy MBA, bo muszę używać oprogramowania pod Windows, a poza tym w takich konstrukcjach (nie tylko u Appla - w innych ultrabookach również) brakuje mi złącz, a jest ubogo w tym zakresie - nic nie napisałeś o tym, czy to nie przeszkadza - nie wszystko da się zrobić za pomocą WiFi (a czasami go nie ma, np. w hotelu - jest tylko gniazdo ethernetowe w ścianie), połączenia bluetooth ograniczają wybór urządzeń (myszka, itd.)?

    • 0

To oczywisty minus. Mamy tu dwa USB 3.0 i jeden thunderbolt (plus czytnik SD). Ogólnie używam z nim magic mouse (koszmarnie nieergonomiczna ale fantastycznie obsługująca dotyk). Kabel ethernet można podłączyć z małą przejściówką do złącza thunderbolt (podobnie DVI czy zwykły d-sub). To oczywista okazja do wyciągania dodatkowej kasy na adaptery ale tak to już z jabłkami jest. Generalnie nawet z myszą USB można śmiało podpiąć dysk przenośny do drugiego USB.  Poważniejszych konfiguracji w czymś tak mobilnym zwyczajnie nie używam. Dlatego też wspominam że ultrabook nadaje się na dodatek do porządnej stacjonarki.

    • 0

Bardzo dobry wpis, niestety filmik nie działa :/

 
"Ten film wideo zawiera treść od partnera [Merlin] PIAS, który zablokował go w Twoim kraju na mocy praw autorskich."
    • 0

W końcu jakiś normalny opis sprzętu z OSX. Co do samego MBA się nie wypowiadam - nie znam tego sprzętu. Sam OSX jest ciekawy i tak jak napisałeś obok rzeczy całkiem fajnych, tuż obok leży jakiś kompletny "fakap"

Plusy dla mnie, to: bash - jakieś skrypty, automatyzacja super. Druga rzecz - pulpity wirtualne, szczególnie na kilku monitorach i sposób działania tego ustrojstwa z magic mouse (tak, mnie też ręka boli od tego designerskiego badziewia, ale gesty dotykowe są genialne).

Rzeczy, które mnie irytują (jak by powiedział prof. Miodek). Dlaczego do cholery pozamieniali klawisze na klawiaturze? ctrl z cmd, alt w innym miejscu. Nie wiem kto był pierwszy - nie interesuje mnie to - pisanie na klawiaturze Apple to dla mnie mordęga. Druga rzecz, która jest zwyczajną kpiną w tym systemie, to obsługa z klawiatury - zaznaczony plik w finderze, klikam delete - nic się nie dzieje. Wyskakuje okienko dialogowe z zaznaczonym cancel, wciskam strzałkę, żeby przejść na "OK" - nie da się, trzeba skorzystać z myszki/gładzika. Według mnie system cieszy się zdecydowanie zbyt dobrą opinią i generalnie jest daleko za windows zarówno pod względem ergonomii (sumarycznie, bo ma przebłyski) jak i niestety stabilności - windowsowego blue screena nie widziałem już lata, szary ekran Yosemite mam okazję widzieć dość często.

    • 0

Edytowałem film i powinien być już dostępny. Na filmiku puściłem piosenkę przez itunes żeby zademonstrować jak to działa z muzyczką lecącą w tle. Niestety algorytm jutuba już strzelił mnie w łeb prawem autorskim. Film więc właśnie uaktualnia się po usunięciu ścieżki dźwiękowej. Komedia. 

 

@Piotr

Zapomniałem o tym wspomnieć (obawiając się też ignoranckich komentarzy o tym że może w OSX takie rzeczy TRZEBA robić). Pewne wykonywane często akcje mogę sobie tu szybciutko oskryptować- piękna sprawa. Pakiety szybkich i lekkich analiz już sobie w ten sposób ujednoliciłem. Edycja skryptu na nowy plik źródłowy i procedura którą manualnie klikałbym pół godziny wykonuje się sama. Zdecydowanie łatwiejsze to niż pod windą. Wspomniane przez Ciebie braki w ergonomii klawiatury, czy obsługi systemu są też (nie oszukujmy się) kwestią przyzwyczajenia. Pozycja alta męczyła mnie przez pierwszy tydzień. Obecnie piszę już bez problemów. Może to kwestia tego że łatwiej przestawić się mentalnie w tryb pracy na laptopie niż skacząc pomiędzy klawiaturami desktopów. Zgadzam się jednak że windows jest środowiskiem bardziej dojrzałym. Jak tak jednak widzę w którym kierunku idzie winda (z 8.1 na czele) to mam wrażenie że powoli kieruje się właśnie na nowe tereny na których to  OSX będzie dominował doświadczeniem. Cały modern UI stara się rozwijać funkcjonalność launchpada i robi to dość nieudolnie patrząc na tragiczną wyszukiwarkę. Zobaczymy. Dla mnie na pewno OSX pozostanie narzędziem do specyficznych zastosowań. Wszechstronnością ustępuje Windowsowi o całe lata. 

    • 0

W moim przypadku odmienny układ klawiatury to problem o tyle, że korzystam z 3 komputerów, z których tylko jeden jest makiem. Jako, że jest to mak mini - sprawa została rozwiązana poprzez zastąpienie oryginalnej klawiatury Apple standardową US. Co do modern UI - nie używam, podobnie jak dashboardu w OSX. Rozwiązania wciśnięte w obu systemach na siłę i w obu przypadkach trudne do wyłączenia. 

To co mnie dziwi w twoim opisie, to wykorzystanie MBA do analizy danych. Zdarza mi się dać trochę pracy procesorowi (sieci neuronowe) i w takich przypadkach okazuje się, że i7 w Apple jest kilka razy wolniejszy niż pełnoprawne i7. Jeśli dochodzi do tego wspomaganie obliczeń przez GPU - wiadomo czego można się spodziewać. W przypadku Apple podobny poziom wydajności dostał bym w Mac Pro, ewentualnie jakimś bardziej wypasionym iMac'u.

    • 0

Jak mam potężne pliki danych do mapowania to oczywiście leci to na moim 5820k w stacjonarce albo na serwerze w pracy gdzie żują to sobie 32 rdzenie. Przy MBA odnoszę się raczej do pracy na przeanalizowanym pliku z którego wyciągam podstawowe sortowania czy wykresy które mogę szybko wstawić do prezentacji albo artykułu nad którym w danej chwili pracuję. Pomysł korzystania z ultrabooka do prawdziwych obliczeń (jestem genetykiem więc w moim przypadku chodzi o mapowanie krótkich sekwencji do genomu albo statystyka na danych z sekwencjonowania nowej generacji) jest przedsięwzięciem karkołomnym. Ważne jednak że podczas pracy nad manuskryptem albo prezentacją nie muszę wstawać z kanapy bo R szybciutko wypluje mi to co sobie wymyśliłem nawet na MBA. 

    • 0

"Obróbka" zdjęcia w Lightroom iście reprezentatywna...

    • 0

Opisałem w tekście że mam tam załadowany 40 mb RAW na którym pracowałem wcześniej. Lightroom jest wyłączony więc pokazuję jak długo trwa odpalanie i załadowanie takiego zdjęcia. Pokazuję też responsywność programu przy zmianie kontrastu i ekspozycji. Chodziło mi jedynie o to że nie trzeba czekać na przeładowywanie zdjęcia. Nie wiem czego jeszcze oczekiwałeś w poglądowym przeklikaniu (zwłaszcza że tekst nie jest o lightroomie) ale jeśli masz jakieś konkretne pytania to wal i postaram Ci się to nagrać jeśli Cię to faktycznie interesuje.

    • 0

Bardzo obiektywny artykuł , rzadko spotyka się tego typu recenzje sprzętu apple które są pisane w normalnej formie ( bez fanboyskich koloryzacji ). Od prawie 10 lat przekopuję się przez różne systemy operacyjne - wypróbowałem wiele dystrybucji linuxa , windowsa aż przyszedł czas na OSX 10.5 (egzotyczna instalacja na zwykłym PC) . Szkoda że wiele osób skreśla ten system po kilku minutach użytkowania przez głupie przyzwyczajenie do windowsowskich rozwiązań. Obecnie korzystam z nowiutkiego della którego i3 nie dawało rady na win 8.1 - Maverick zmienił tą sytuację mimo że jest to "kombinowana" instalacja. Gdyby apple nie porzuciło idei sprzedaży mac os dla pc to coś czuje że microsoft miałby ciężko dzisiaj. 

    • 0

Własnie sam się zastanawiam nad kupnem mac'a. Dzięki za recenzje. Tylko czemu tak cholendarna cena tego sprzętu, to mnie mega irytuję ;/

    • 0

Mam ten sam model Maca i jestem równie zadowolony z niego co autor recenzji. OSX jest bardzo wygodnym i szybkim systemem. Jedna uwaga - Pages, wbrew temu co twierdzi autor, nie oferuje bezproblemowej konwersji plików na format Worda. Jest to spowodowane oczywiście zamkniętym standardem pakietu MS Office. Niemniej w mojej pracy zachowanie formatowania dokumentu jest niezwykle istotne i w tym zakresie poleciłbym zakup Worda. Jeżeli zaś odbiorcami naszych dokumentów mają być wyłącznie osoby z innymi Macami, to oczywiście Pages będzie bezkonkurencyjne, bo pomijając wskazane problemy z formatowaniem, jest to bardzo dobry edytor tekstu. 

    • 0

Informacje

Rejestracja
12 gru 2011
Ostatnia wizyta
wczoraj, 18:57 (offline)
Tytuł
Nothing shocks me.
Urodziny
26.9.1987
Reputacja
15941 pkt.

Ostatnie wpisy

Grudzień 2019

N P W Ś C P S
1234567
8 9 1011121314
15161718192021
22232425262728
293031