Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

Lenovo Yoga Tablet 10 - funkcjonalność ponad wszystko

Lenovo Yoga Tablet 10 - funkcjonalność ponad wszystko
Wielofunkcyjny, innowacyjny, ergonomiczny. O kim mowa? Ano o 10.1 calowym tablecie firmy Lenovo z serii Yoga. Pod koniec listopada ubiegłego roku potentat sprzedaży urządzeń mobilnych zaprezentował swój nietypowy tablet. W tamtym czasie miał on zachwycać publiczność unikalnym kształtem i baterią, która według producenta miała pozwalać na kilkunastogodzinne korzystanie z urządzenia bez podłączania go do sieci. Od premiery „Yogi” minęło dokładnie 9 miesięcy. Jak w dzisiejszej sytuacji na rynku odnajduje się tablet Lenovo? Chcąc poznać odpowiedź na to pytanie, koniecznie musicie zajrzeć do mojej recenzji.

Od początku pobytu na rynku, Yoga nie wzbudzała aplauzu specyfikacją techniczną. Zastosowano w niej bowiem przeciętnej wydajności SoC firmy MediaTek o kodowej nazwie MT8389. To układ kryjący cztero rdzeniowego Cortex A7, którego osiągi szczególnie w konfrontacji z Atomami Clover Trail+ są co by nie mówić mierne. Ciężko było oczekiwać ratunku ze strony układu graficznego. PowerVR SGX 544 to GPU, które zadebiutowało na rynku w 2010 roku. Mamy więc do czynienia z niezwykle popularną „grafiką”, niestety której czasy świetności już dawno minęły. Na całe szczęście, ilość pamięci operacyjnej zrównano poziomem do innych tabletów z segmentu mainstream. 1GB rozmiar LPDDR2 wskazuje na to, że nie powinniście obawiać się o wystąpienie problemów w pracy z systemem Android 4.4.2. Wasze dane w zależności od zakupionej wersji będą magazynowe na 16 lub 32GB powierzchni dyskowej karty eMMc znajdującej się pod obudową tabletu. W każdej chwili możecie jednak rozszerzyć ilość dostępnej pamięci, instalując w tablecie kartę microSD (do 64GB). Yoga to model tabletu o przekątnej ekranu 10.1 cala i rozdzielczości 1280x800 pikseli (149 ppi). Cóż, nie jest to rewelacyjna informacja, ale trzeba mieć na uwadze, że tablet ten zadebiutował w 2013 roku. Rok temu, matryce FHD pojawiały się już w szerokiej gamie modeli, ale odpowiednio o kilkaset złotych droższych od Yogi. Tablet komunikuje się z innymi urządzeniami za pomocą sieci Wi-Fi 802.11 b/g/n, modułu Bluetooth 4.01 oraz w wybranych modelach 3G: WCDMA (900/2100 MHz).

Załączona grafika


Wyposażono go w kompas cyfrowy, akcelerometr, GPS oraz czujnik oświetlenia – nic, co mogłoby Was zaskoczyć w tablecie tej klasy.

Unboxing, wygląd urządzenia i ocena jakości wykonania

Lenovo Yoga 10.1 umieszczono w stosunkowo niewielkim opakowaniu, którego motywem przewodnim jest ilustracja prezentująca szeroką funkcjonalność tabletu w trzech trybach – połóż, postaw, trzymaj w dłoni. Samo pudełko spowite jest w kolorze czerni. Można je określić mianem minimalistycznego – ilość napisów ograniczono do nazwy urządzenia i jego producenta, na próżno szukać jakichkolwiek informacji o cechach szczególnych opisywanego tabletu.


Dołączona grafika
W środku oprócz samego tabletu odnajdziecie adapter zasilający, kabel USB-miniUSB oraz skróconą instrukcje obsługi w formie Start Guide. Wyposażenie zważając na cenę produktu – wyjątkowo ubogie.

Dołączona grafika

Ciężko odnaleźć na rynku drugie takie samo urządzenie jak tablet firmy Lenovo. Kształty ubiegłorocznego debiutanta są tak nietypowe, że można rzeczywiście wiele pisać o jego unikatowości. O ile duża część tabletów chińskiej produkcji nawiązuje budową do popularnych iPadów, tak Lenovo obrało swój kierunek za który z pewnością trzeba ją pochwalić. O wyglądzie Yogi pisano na wiele sposobów, ale najbardziej trafny wydaje się ten, który traktuje urządzenia jako formę nie do końca rozwiniętej rolki pergaminu. ¾ części tabletu tworzy standardowa, płaska powierzchnia aluminium w kształcie prostokąta. Dopiero na wysokości złącza microUSB dochodzi do załamania płaszczyzny, która przeradza się w formę kulistego zwoju. To właśnie w tym miejscu schowano potężny akumulator o pojemności 9000 mAh oraz… podpórkę. Tak, okazuje się że Lenovo miało więcej pomysłów na zagospodarowanie tej części urządzenia. Wspominaliśmy na samym początku o wielofunkcyjności Yogi. Podpórka jest jednym z tych elementów, które wchodzą w jej zakres. Otóż z tabletu możemy korzystać na trzy sposoby – opierając go o wystający poza obręb wyświetlacza zwój, stawiając go w pozycji horyzontalnej na podpórce by wreszcie chwycić tradycyjnie, w obie dłonie.


Dołączona grafika



Wygląd tabletu bez wątpienia może się podobać, co istotne nie sprawia wrażenie tandetnego – raczej wnosi powiew świeżości do urządzeń mobilnych robionych na przysłowiowe „jedno kopyto”. Front Yogi wypełnia wyświetlacz o przekątnej 10,1’’ z taflą szkła, która według informacji producenta ma być odporna na trwałe uszkodzenia mechaniczne – tu uwaga! nie zawsze jest ona skuteczna, co oceniam po kilku powstałych rysach na moim egzemplarzu testowym. Na przedzie urządzenia nie mogło zabraknąć oczka kamery i czujnika oświetlenia. Na oddzielny komentarz zasługuje ramka otaczająca wyświetlacz. Moim zdaniem w ujęciu horyzontalnym tabletu jest ona zbyt szeroka, zwiększając niepotrzebnie gabaryty tabletu. Błędu uniknięto za to w uchwycie wertykalnym. W przeciwieństwie do innych tabletów Yoga, posiada głośniki skierowane przodem do użytkownika. W dalszej części recenzji przekonacie się, czy Lenovo postąpiło słusznie odchodząc od przyjętych standardów przez innych producentów tabletów.
Dołączona grafika



Dołączona grafika
Dołączona grafika

Tył tabletu został podzielony na dwie części. Większą z nich pokrywa przyjemny w dotyku materiał o strukturze mikro-siatki. Zastosowanie takiej powierzchni w Yoga 10.1", to celowy zabieg producenta, mający wpływać korzystnie na komfort pracy użytkownika z urządzeniem. Według mnie jest ona przystosowana do długotrwałego korzystania z tabletu nie powodując, tak jak zwykle stosowana powierzchnia aluminium pocenia dłoni i „ślizgania” się palców. Czym niżej, tym płaska powierzchnia zmienia się w coraz bardziej kulisty kształt. Jak już wspominałem wcześniej – na wysokości portu microUSB dochodzi do kontaktu z pierwszymi „krągłościami” tabletu. Oprócz kształtu zmienia się także sposób jego wykonania. Atrakcyjną z wyglądu strukturę mikro-siatki zastępuje surowe aluminium. Mam tu na myśli element, który w trybie pracy „postaw” zamienia się w podstawkę wyświetlacza. Sugeruje to po pierwsze: naklejka z instrukcją obracania ruchomej części tabletu umieszczona w tym miejscu, a po drugie: dwie gumowe podkładki, które mają zapewnić stabilną pozycję urządzenia przy kontakcie z płaską powierzchnią. W prawym dolnym rogu możecie odnaleźć prawdziwego szpiega – niepozorną przy pierwszym kontakcie – 5.0 MPix kamerkę. Przyznam szczerze, że Lenovo zaskoczyło mniej jej umiejscowieniem.

Dołączona grafika
Dołączona grafika

Na lewym boku obudowy Yogi spotkacie się ze złączem microUSB i okrągłym (i co trzeba podkreślić wygodnym) przyciskiem włącznik/blokada. Za nim kryje się lampka LED, która gdy tylko odłożycie wygaszony tablet poinformuje Was o jego działaniu w trybie „uśpienia”, cyklicznie mrugając białym światłem. Po przeciwległej stronie umieszczono dwufunkcyjny przycisk multimedialny (+/-) oraz złącze służące ładowaniu akumulatora Yogi.

Dołączona grafika
Dołączona grafika

Przyznam szczerze że rozpędziłem się z opisem budowy tabletu Lenovo na tyle, że początkowo pominąłem kwestię jakości jego wykonania. Spasowanie poszczególnych elementów tabletu stoi na bardzo wysokim poziomie. Obracanie tabletu, mocne trzymanie go w dłoniach, a nawet ściskanie nie wywołuje niemiłego odgłosu trzeszczenia aluminium. Czy spotkacie się w nim z obluzowanymi przyciskami? Absolutnie nie. Z podatnością na powstawanie rys, odprysków? Także nie. Jak sami widzicie na tym etapie korzystania z urządzenia, ciężko przyczepić się o jakość jego wykonania.

Dołączona grafika

Trzymaj w dłoni, postaw, połóż – czyli wielofunkcyjna konstrukcja Yogi.

Lenovo przedstawia Yoga 10 jako wielofunkcyjną konstrukcję. Choć osobiście unikałbym tak mocnych określeń – wystarczy spojrzeć na to ile oferuje nowy Acer Switch 10 w konfrontacji z Yoga – to jednak można odnaleźć w tym określeniu ziarenko prawdy.

Z Yogi możecie korzystać na trzy sposoby: opierając go o podpórkę – tryb „połóż”, stawiając go na podpórce – tryb „postaw”, by wreszcie chwycić tradycyjnie w dłoń – tryb „trzymaj w dłoni”. Wielofunkcyjność Yoga 10 ma sprawić, że ten tablet stanie się urządzeniem uniwersalnym. Takim, które spodoba się zarówno amatorom kina domowego na małym ekranie jak i czytelnikom e-booków. To teoria, a jak wygląda ona wcielona w życie? Przyjrzyjmy się w takim razie każdemu z wymienionych trybów. Pierwszy z nich charakteryzuje się odpowiednim kątem nachylenia wyświetlacza względem płaszczyzny, takim który nie zmusza nas do przyjmowania bezwzględnie prostej pozycji podczas patrzenia w ekran. Jedyną niezrozumiałą dla mnie rzeczą jest montaż gumowych podkładek tylko na spodzie podpórki. W pierwszym opisywanym przeze mnie trybie ostre zakończenia aluminium będą stykać się bezpośrednio z powierzchnią na której docelowo spocznie tablet. W takiej sytuacji nie trudno o zarysowanie własnego biurka.


Dołączona grafika

Tego samego błędu uniknięto przy korzystaniu z tabletu w trybie „postaw”. Tu z kolei przypisuje się użytkownikowi korzystanie z tabletu pod ściśle określonym kątem nachylenia wyświetlacza. Nawet delikatna jego korekta powoduje, że krótka podstawka traci kontakt z powierzchnią. Lenovo miało bez wątpienia rację, że jest to tryb z góry przeznaczony amatorom kina domowego – nie wyobrażam sobie wykonywania innych zajęć pod tak ostrym kątem nachylenia.

Dołączona grafika

Wreszcie ostatni ze sposobów korzystania z Yoga 10 – najzwyklejsze trzymanie mobilnego urządzenia w dłoni. Na dłuższą metę, uchwyt tabletu w jednej ręce jest bardzo męczący. Mowa tu w końcu o kawałku aluminium, które waży ponad 600g! Dochodzi do tego kwestia przesunięcia środka ciężkości - masa tabletu skupiona jest w głównej mierze, w miejscu cylindrycznego wypuklenia. O ile w ujęciu wertykalnym trzymanie tabletu, dzięki temu nietypowemu kształtowi wydaje się być naturalne, tak w trybie horyzontalnym nie potrafiłem odnaleźć idealnego punktu, na którym mógłbym oprzeć dłonie lub nadgarstki.

Wyświetlacz – kąty widzenia, maksymalna jasność, minimalna jasność, kontrast, nierównomierność podświetlenia

10.1 cala i 1280x720 pikseli (149 ppi). Trzeba sobie jasno powiedzieć, że w 2014 roku taka rozdzielczość jest rozczarowująca. Chociaż ciężko dostrzec na matrycy „pikselozę”, to ostrość obrazu pozostawia wiele do życzenia. Niestety ja i Wy musicie się z tym faktem pogodzić – nic w tej materii nie da się już zmienić. Lenovo zdało jednak sobie sprawę, że Yoga 10 w tej dziedzinie nie spełnia oczekiwań użytkowników – stąd decyzja o wprowadzeniu modelu HD+ z natywnie obsługiwaną rozdzielczością FullHD. Oczywiście za ten „rarytas” trzeba odpowiednio więcej zapłacić.


Dołączona grafika

Poza tą jedną, aczkolwiek istotną wadą matryca Lenovo wypada zdecydowanie na plus. Ce**** się ona wysoką jasnością podświetlenia, niezłym kontrastem i szerokimi kątami widzenia. Kolory w trybie podstawowym są dobrze nasycone, a żadna z barw nie wydaje się być „faworyzowana”. Z wysokiej jasności podświetlenia będą zadowolone osoby mające zamiar korzystać z tabletu na otwartej przestrzeni. Wszystkie parametry obrazu mierzyłem kalibratorem X-Rite Eye-One 2.
  • Maksymalna luminacja bieli: 479,7 nitów
  • Równomierność podświetlenia: 8,4%
  • Minimalna luminacja bieli: 55,4 nitów
  • Luminacja czerni przy maksymalnej jasności: 0,6
  • Kontrast przy jasności 140 nitów: 700
  • Kontrast przy maksymalnej jasności: 799,5
Dołączona grafika

Multimedia i komfort użytkowania – nakładka Lenovo, aplikacje Lenovo, test Wi-Fi, odtwarzanie najpopularniejszych formatów wideo

Lenovo Yoga 10 wyposażono w system Android w wersji 4.4.2 Kitkat z autorską nakładką producenta. Launcher chińskiej firmy informatycznej jest całkiem przyjemny w użytkowaniu, poza tym zapewnia wysoką płynność podczas przemieszczenia się pomiędzy kolejnymi ekranami domowymi. Ikony nawiązują wyglądem do tych z iOS o czym świadczą ich zaokrąglone kształty i przyjemna dla oka – prosta grafika. Zresztą to nie jedyne nawiązanie systemowe do tabletów firmy Apple. Pulpity Lenovo odgrywają rolę menu. Co oznacza, że wszystkie instalowane przez Was aplikacje będą od razu pojawiały się „na tapecie”. Czy jest to dobre rozwiązanie? Z punktu widzenia niezaawansowanego użytkownika systemu Android jak najbardziej. Ci, którzy znają ten OS od podszewki na pewno będą zawiedzeni koniecznością segregowania ikonek/programów w podfolderach na kilku utworzonych do tego celu pulpitach.


Dołączona grafika

Możliwości dostosowania nakładki Lenovo do własnych potrzeb są niewielkie. Możecie skorzystać z trzech dostępnych kompozycji – klasycznej, Age (przeznaczonej dla maluchów) oraz Da Vinci. Standardowo dodać różnego rodzaju widżety, czy zmienić formę wyświetlenia stałej tapety w formę pokazu slajdów.

Dołączona grafika

Na górnej belce umieszczono dwa slajdery. Pierwszy z nich, znajdujące się po lewej stronie odpowiada za wyświetlanie najważniejszych komunikatów systemowych. Także w tym miejscu Lenovo informuje użytkownika o stanie baterii i aktualnej pogodzie – są to skrócone komunikaty, które dopiero po kliknięciu na nie dadzą Wam dostęp do pełnej informacji. Z prawej stronie belki możecie rozwinąć menu z szybkim dostępem do ustawień. Jest to standardowo z wyglądu lista Androida 4.4.2 okraszona dwoma dodatkowymi opcjami – włączeniem systemu dźwiękowego Dolby, a także wybraniem odpowiedniego trybu audio-obrazu dla danego w chwili ułożenia tabletu. Jeśli chodzi o mnie, to najprzyjemniej użytkowało mi się tablet w trybach: odchylonym i stojącym. W tym pierwszym barwa obrazu jest naturalna, co prawda dźwięk wydaje się być delikatnie przytłumiony, ale nie sprawia to takiego problemu jak dominacja żółtej barwy ekranu w trybie „trzymania”. Na uwagę zasługuje także wysoki kontrast z którym dany użytkownik będzie miał do czynienia po wybraniu trybu „stojącego” stworzonego z resztą z myślą o „pożeraczach” produkcji filmowych J

Dołączona grafika

Lenovo Yoga 10 bez większych problemów poradził sobie z odtworzeniem wielu popularnych formatów wideo. Zarówno filmy w rozdzielczości 720p jak i 1080p w formatach mkv. zachowywały wysoką płynność wyświetlanego obrazu. Jedyną przeszkodą dla tabletu Lenovo było odtworzenie filmu z wbudowanymi napisami. Standardowy odtwarzacz Androida 4.4.2 prezentował sam film bez napisów. Poniżej znajdziecie listę z informacją o plikach wideo, które testowaliśmy na recenzowanym urządzeniu.
  • Urywek filmu BBC: Planet Earth w formacie .MP4 o parametrach: H.264 720p 5.1 AC3
  • Film: Harry Potter w formacie .MKV o parametrach H.264 720p 3.1 Dual Audio
  • Klip wideo: Suzumiya w formacie .MKV o parametrach: H264 720p 5.1 Vorbis
  • Klip wideo: Birds w formacie .MKV o parametrach: H264 1080p 4.1
  • Klip wideo: Panasonic Orianthi .MKV o parametrach H264 1080p PCM 7.1 DTS AC3 5.1
Nie dane było nam sprawdzić kompatybilności tabletu z urządzeniami podpinanymi pod USB. Producent nie dołączył do zestawu kabla OTG, który umożliwiłby podłączenie m.in. myszki, klawiatury lub pendrive’a do portu microUSB.

Dołączona grafika

Lenovo do swojego tabletu dołącza przeinstalowane oprogramowanie. Mowa tu m.in. o narzędziu AnyShare pozwalającego na dzielenie się plikami z innymi użytkownikami tabletów za pomocą sieci WLAN lub Bluetooth. Już po pierwszych uruchomieniu nie musicie się martwić o dodatkową instalacje Skype, aplikacji Accuweather czy prostego w obsłudze menadżera plików. Na uwagę zasługuje wbudowana nawigacja o nazwie Route 66 a także program do odczytywania plików o rozszerzeniach doc. i xls – Kingsoft Office.

Dołączona grafika

Wi-Fi w tablecie funkcjonuje bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Nawet w najodleglejszym punkcie od routera w 65-metrowym mieszkaniu odnotowałem satysfakcjonująca moc sygnału na poziomie -74 dBm. W skali Androida był to zasięg dwóch kresek wskaźnika.

Przykładowe zdjęcia wykonane kamerami + filmy. Ocena jakości zdjęć

Yoga 10 wyposażono w dwie kamerki – 1.6 MPx na froncie i 5.0 MPx umieszczoną w miejscu cylindrycznego uwypuklenia. Działanie pierwszej z nich jest całkiem niezłe. Osoby, które zamierzają się nią posłużyć przy prowadzeniu wideokonferencji nie powinny być rozczarowane. Zawodzi i to na całej linii praca tylnej kamerki. Poniższe fotografie prezentują to jak bardzo przesycone są na nich kolory. Krawędzie na zdjęciach są często rozmyte, a wręcz niewidoczne. Nie trudno zauważyć na nich dużą ilość szumów. Czym gorsze oświetlenie, tym tablet wpada w coraz to większe tarapaty. Z kamerek Lenovo radzę więc korzystać tylko wtedy gdy nie macie przy sobie niczego innego, co mogłoby prezentować choć odrobinę lepszą jakość fotografii. Sięgnięcie po tablet Lenovo w celu wykonania zdjęć będzie ostatecznością.


Spoiler

Na poprawę nie możecie liczyć przy rejestrowaniu filmów. W trakcie nagrywania klipów zetkniecie się z dokładnie takimi samymi problemami jak przy okazji wykonywania fotografii. Przekonajcie się na własne oczy, że to o czym piszę jest prawdą. Poniżej zamieściłem dwa, krótkie filmy z testów Lenovo Yoga Tablet 10. Pierwszy rejestrowany za pomocą tylnej kamerki w rozdzielczości zbliżonej do FHD – 1920x1088 pikseli. Drugi wykonywany frontowym oczkiem w jakości 720p.


Wydajność – gry 3D, benchmarki

Lenovo Yoga 10 nie jest przedstawicielem segmentu najwydajniejszych tabletów, ba! Znajdujący się w jego wnętrzu układ MT8389 montowany jest raczej w produktach budżetowych aniżeli tych z klasy mainstream. Wydajność od strony praktycznej sprawdziłem w trzech grach – Asphalt Airborne 8, Real Racing 3 oraz Dead Trigger 2. O ile w tej ostatniej, płynność wyświetlanego obrazu stoi na wysokim poziomie, tak w AA8 oraz RR3 jest ona niezadowalająca . W obu tych grach byliśmy zmuszeni obniżyć detale do minimum, tak by przekroczyć próg 25 kl./s – dający już pewną satysfakcje z przemierzenia kolejnych kilometrów sportowymi autami. Z tego też wynika, że tablet Lenovo skierowany jest do mniej wymagających użytkowników, dla których granie w gry stanowi małą odskocznię od Internetu i pracy z pakietem Office.


Załączona grafika

W recenzji tabletu nie mogło zabraknąć testów syntetycznych. Służą one temu byście także i Wy w namacalny sposób porównali wydajność Lenovo do osiągów swoich urządzeń.

Spoiler


Testy baterii – sporo dobrego słowa o baterii

Rewelacja, rewelacja i jeszcze raz rewelacja. 9000 mAh akumulator Lenovo zachwyca długością pracy na baterii – ponad 11 godzinne oglądanie filmów w jakości 1080p na jednym ładowaniu musi robić na wszystkich ogromne wrażenie. Nie zawaham się używać sformułowania, że Yoga 10 to taka większa odsłona „Nokii” z serii Lumia. O ładowanie tabletu przy normalnym użytkowaniu nie będziecie musieli się martwić przez dobre 2-3 dni, a to na pewno jest duża zaleta.

Czas ładowania tabletu wyniósł 4 godziny i 38 minut. Zważając na pojemność akumulatora jest to wynik, który wypadałoby zaakceptować.


Słodko-gorzkie podsumowanie

Lenovo stworzyło tablet skazany na długofalowy sukces. Jego sekretem wcale nie jest idealna konstrukcja urządzenia, a funkcjonalność połączona z wyśmienitą ceną. Za 10.1 calowy model zapłacicie 899 PLN. W tej cenie otrzymujecie coś więcej niż tylko tablet. Yoga to urządzenie uniwersalne. Przeznaczone nie tylko do komunikacji w Internecie, ale także oglądania filmów i pracy z pakietem Office. Jego wielofunkcyjność nie ogranicza się tylko do otwarcia podpórki - w każdej chwili możecie do tabletu dokupić klawiaturę łączącą się z nim za pomocą interfejsu Bluetooth. Ze świecą można szukać modeli o podobnym przeznaczeniu co Yoga w cenie ~ 900 PLN. Tablet Lenovo pod tym względem, to absolutny dominator.



Dołączona grafika


Nie było by róży bez kolców. Możemy zachwycać się funkcjonalnością Yogi, czasem jej działania na baterii, bardzo wysokim stopniem podświetlenia matrycy, eleganckim wyglądem i zadbaniem o detale w wykończeniu. Yoga to jednak tablet mnóstwa kompromisów i mam tu na myśli jego przeciętną wydajność, tylko poprawną pracę kamerek i niską rozdzielczość 10.1 wyświetlacza. Są to bez wątpienia istotne wady, z którymi kupujący ten tablet musi się pogodzić. Niektóre osoby zwrócą uwagę na niewygodne trzymanie tabletu w ujęciu horyzontalnym, jeszcze inne będą narzekały na przesunięcie środka ciężkości. Znajdą się i tacy, którym nie będzie odpowiadała fabryczna nakładka Lenovo. Ci którzy są gotowi pójść na kompromisy na pewno nie będą żałować wyboru zeszłorocznego debiutanta rynkowego. W końcu Yoga 10 to na dzień dzisiejszy jeden z najlepszych tabletów do 1000 PLN!

Me serce będzie krwawiło w dniu, w którym Yoga opuści ściany mego domu. Dlatego zachęcam Was do oceniania mojej recenzji i dzielenia się opiniami o tym wielofunkcyjnym tablecie. Na pewno będę żywo uczestniczył w tej dyskusji :)

Autor recenzji jest dziennikarzem czasopisma PCWORLD oraz wortalu FrazPC.pl.
  • 19

* * * * * 7 głosów


Informacje

Rejestracja
24 sie 2009
Ostatnia wizyta
01 mar 2018 09:51 (offline)
Tytuł
Dyski SSD/Płyty główne/Overclocking
Urodziny
1.7.1992
Reputacja
517 pkt.

Informacje

Rejestracja
24 sie 2009
Ostatnia wizyta
01 mar 2018 09:51 (offline)
Tytuł
Dyski SSD/Płyty główne/Overclocking
Urodziny
1.7.1992
Reputacja
517 pkt.

Przeszukaj mój blog