Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

[Czytniki e-booków - lepsze od tradycyjnej książki?] - [BZG]#8

[Czytniki e-booków - lepsze od tradycyjnej książki?] - [BZG]#8
Duży odsetek ludzi w wieku średnim i starszym narzeka, że młodzi są coraz bardziej zapatrzeni na nowoczesne technologie i nowinki techniczne. Z kolei młodsi uważają, że nowości ze świata IT są jak najbardziej potrzebne w codziennym życiu. Zderzenie dwóch odmiennych poglądów z pewnością wywołało niejedną już kłótnię. Kto w danej sytuacji miał rację - nie nam osądzać. Dziś jednak postaram się zrozumieć zarówno jedną, jak i drugą stronę medalu. Pod lupę wezmę czytniki e-booków, które po cichu, acz dynamicznie zdobywają coraz większe rzesze zarówno fanów, jak i przeciwników.

Czytniki e-booków to urządzenia, o których można powiedzieć, że są przybranymi braćmi tabletów. Podobny rozmiar, wygląd, a poniekąd i zastosowanie sprawiają, że ludzie często mylnie stawiają te dwa różne sprzęty na równi. Rzeczywiście - nie ma co się dziwić, osoby w żadnym stopniu niezwiązane z najnowszymi technologiami mogą mieć trudności w odróżnieniu jednego od drugiego - choć komuś nieco obeznanemu z temacie nie sprawi to żadnej trudności.


Załączona grafika

Dla całkowitej formalności - przypomnijmy, że czytniki to urządzenia, które przeznaczone są niemal całkowicie (choć ostatnio nieco się to zmienia) do wyświetlania elektronicznych odpowiedników papierowych książek. Pozwalają zaoszczędzić miejsce, wagę, czas, a nieraz i pieniądze. Dziś w wielu księgarniach internetowych istnieje opcja wyboru rodzaju książki - papierowa lub elektroniczna. Te drugie są nieco tańsze, co ma zachęcić do kupna (poza tym, rzecz jasna, odpadają koszty wydrukowania i oprawy). No i wiadomo - produkt otrzymujemy "od ręki", bez czekania na paczkę od kuriera. Czy jednak każdemu pisane jest mieć czytnik? Przecież pozostają tradycyjne książki dostępne za darmo w bibliotece. A jeśli już sięgamy po jej elektroniczne wydanie - nie możemy przeczytać jej na komputerze czy tablecie?

E-booki zyskują coraz większą popularność u osób ceniących mobilność. Nie każdy może pozwolić sobie na dużo miejsce w plecaku czy walizce na stos książek, które zamierzamy przeczytać. Z tego względu większość pozycji odpada - szukając miejsca na bagaż, często rezygnujemy właśnie z ciężkich i raczej nieporęcznych książek.

Załączona grafika

Czytniki są również uważane za ikonę stylu u osób, które zajmują wysokie stanowisko w firmie. Można polemizować z tym stwierdzeniem, jednak trzeba przyznać, że prezes dużej firmy będzie lepiej wyglądać trzymając w dłoniach poręczne, stylowe urządzenie niż grubą książkę z różową okładką.

Powyższy przykład jest oczywiście mocno przesadzony i ukoloryzowany, jednak trzeba przyznać, że czytnik po prostu ładniej wygląda. Na dodatek czytniki ze względu na swój rozmiar i wagę mogą być zabierane wszędzie, gdzie nie wypada nam wejść ze stertą książek. Mniejsze modele (nawet 6-calowe) bez problemu zmieszczą się w większej kieszeni, zaś książka - niestety nie.

Czytniki umożliwiają też sposobność do zabierania ze sobą tak dużej biblioteki, jaka tylko nam się wymarzy. Masz 10 ulubionych powieści? 30? A może aż 50? Nie ma problemu - wszystko schowasz w poręcznym urządzeniu.

Załączona grafika


Kolejne zalety to długi czas na baterii (do kilkudziesięciu dni!) czy podświetlenie używane w niektórych modelach, które pozwala na czytanie po zmroku.
Czy jednak na pewno czytniki mają aż tyle zalet? Gdyby tak rzeczywiście było, to wszyscy powinni zakupić takie urządzenie - przeciez ma tyle pozytywnych cech. Oczywiście nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. Zanim jednak przejdziemy do gorszej strony czytników, przekonajmy się, jak takie urządzenie postrzegane jest przez przeciętną, w większości niezwiązaną z IT osobę.

Przeprowadziłem krótką ankietę. Pytani mieli wymienić wady i zalety, które - według nich - posiadają czytniki e-booków. Niestety, jak się spodziewałem, niemal wszyscy jako cechę negatywną wymienili "psuje wzrok" lub "szybciej męczy oczy". Dochodzimy tu do problemu, który będzie istniał zawsze - nieświadomości osób niezwiązanych z tematem. Dlaczego o tym mówię? Ano dlatego, że czytniki e-booków posiadają tę niezwykłą zaletę, że korzystają ze specjalnych ekranów E-ink.

No dobrze - jakaś zmyślna technologia, ale co to jest i z czym to się je? Cała wartość ekranów E-ink i ich odmienność od zwykłych ekranów polega na tym, że w żaden sposób nie psują wzroku. A przynajmniej nie tyle, co LCD czy inne tego typu. E-ink, tzw. elektroniczny papier, można pod tym względem postawić na równi z książką.

Cała technologia jest niezbyt skomplikowana. Ekran E-ink zbudowany jest z milionów mikrokapsułek o średnicy ludzkiego włosa, które można porównać do malutkich pikseli. Taka kapsułka wypełniona jest trzema "składnikami": dodatnio naładowanymi cząstkami białymi, ujemnie naładowanymi - czarnymi, oraz przejrzystą cieszą, w której zawieszone są cząstki. Dodatkowo wszystkie kapsułki zawieszone są w płynie, dzięki czemu jako całość tworzą coś na wzór atramentu. Taki atrament umiejscowiony jest na między dwoma elektrodami obwodu elektronicznego. Stwarza to, jak nietrudno się domyślić, łatwą możliwość manipulowania nimi. Poprzez przyłożenie potencjału elektronicznego w odpowiednich miejscach można "nakłonić" czarne cząstki do "pokazania" się na ekranie. W ten prosty sposób stworzono ekran, który nie wysyła szkodliwego promieniowania, co stawia go o krok przed tabletami czy komputerami.

Załączona grafika

Niestety, większość osób mało tego świadomych wiesza psy na czytnikach, czyniąc z nich naturalnego wroga dla naszych oczu. Nie ma nic bardziej mylnego od stwierdzenia, iż nasze oczy będą w gorszym stanie po przeczytaniu e-booka na czytniki niż papierowej książki.

Pozostałe odpowiedzi sprowadzają się tych, które wymieniłem, lub o których powiem za chwilę. Generalnie - ankietowani wiedzą, że jest coś takiego jak czytniki e-booków, potrafią wymienić kilka pozytywów, jednak ostatecznie nie są przekonani do tego typu rozwiązań. A to cena, a to brak kontaktu z tradycyjną formą. Każdy ma prawo do własnego zdania. Z niektórymi nawet się zgadzam.

Jednak - wracając do czytnika - czy ma on jakieś wady? Oczywiście, że tak. Główna to taka, że generalnie są one drogie - przynajmniej aktualnie. Z pewnością za jakiś czas dostęp do tych urządzeń będzie zdecydowanie łatwiejszy. Możemy zresztą potwierdzić to stwierdzenie, biorąc pod lupę takie przykłady, jak PC czy smartfon.

Załączona grafika

W tym przypadku muszę się zgodzić - ceny w niektórych przypadkach są mocno zawyżone, a płacenie astronomicznych (jak na tej rangi urządzenie) kwot za urządzenie mniej przydatne niż tablet czy smartfon nie leży w mentalności Polaków.

Kolejny ważny argument wymieniany przez ankieterów - "dusza" książki i atmosfera jej czytania przy kominku czy wieczorem przy lampce. Poważną wadą, którą możemy zarzucić czytnikom, jest z pewnością to, że w przeciwieństwie do tradycyjnej książki nie ma swojego uroku. Lektura ciekawej powieści w czasie choroby, w łóżku, przy zapalonej lampce to coś z pewnością niepowtarzalnego. Tu nie ma wątpliwości - czytnik nie umywa się pod tym względem do papieru.

Często padającą wadą było też stwierdzenie "nie chcę, abym na każdym kroku spotykał nowoczesne technologie". Dochodzimy do kolejnej dyskusyjnej opinii. Żyjąc w dzisiejszych czasach, chcąc nie chcąc, coraz częściej będziemy spotykać się z nowościami IT. Tak było ze wszystkim - i myślę, że z czytnikami będzie podobnie. Generalnie jednak popieram to zdanie - ciągłe życie w nowoczesności z pewnością może, ale nie zawsze musi być fajne.

Co zatem wybrać - czytnik czy książkę? Wady i zalety można w zasadzie wymyślać w nieskończoność, dlatego dalsze wymienianie nie ma zbyt wiele sensu. Przeciwników, jak i zwolenników ciężko przekonać do zmiany poglądu. Ostateczną opinię, jak zawsze, pozostawiam Wam. Napiszcie - co wybieracie i dlaczego właśnie to? Jestem bardzo ciekawy Waszych odpowiedzi.

Komentujcie i... do jutra! ;)

Załączona grafika


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zobacz pozostałe wpisy z akcji "Blogowy zawrót głowy" mojego autorstwa:

1. [Tesoro Colada G3NL - aluminiowy cud wśród mechaników] - [BZG]#1
2. [Facebook patrzy, Facebook słucha] - [BZG]#2
3. [Facebookowe aplikacje, czyli jak szybko pozbyć się prywatności] - [BZG]#3
4. [Microsoft i Xbox One, czyli jak wszystkich do siebie zniechęcić] - [BZG]#4
5. [Pushbullet - szybka wymiana plików na linii PC-Android] - [BZG]#5
6. [Batering energing - szybki sposób na sprawdzenie poziomu naładowania laptopa] - [BZG]#6
7. [Fences - uporządkuj swój pulpit w 2 minuty!] - [BZG]#7

oraz pozostałych blogerów, którzy wzięli udział w akcji:

Ranking aplikacji na Windows Phone - autorstwa Bandyto3xx
Rynek Steam - przydatne narzędzie czy bezsensowny dodatek? - [BZG] - autorstwa Tycha
DLC - w jakim kierunku to zmierza? - [BZG]#2 - autorstwa Tycha
  • 3

* * * * * 3 głosów


Wszystko ładnie, pięknie;). Też myślałem o e-booku. Co z tego wynikło? 1. Cena zbyt wysoka co do oferowanego produktu. 2. Książki są też wydawane w wersji "pocket", więc rozmiar ma niezbyt wielkie znaczenie, a pojemność takiego czytnika jest większa ok, lecz kto czyta naraz XXXX książek? 3. Po trzecie, mam pytanie do autora, dlaczego wszystko musi być nałożone na konsumenta? Dlaczego księgarnie, czy wydawnictwa do papierowej wersji książki nie dodają ebooka na płycie? Czy to jest przestępstwo? W jakim sensie mamy to rozumieć? Skoro ktoś kupił książkę, i posiada e-booka, a nie może zabrać książki (jest za duża), to może sięgnąć po elektroniczną wersję, chyba taka idea powinna przyświecać owej technologii. Konsument, może i jest ciemny, ale także wykorzystywany, co bardzo mi się nie podoba. Więc kupno e-booka mija się z celem, ma więcej wad niż zalet. Książki są tańsze, ale posiadamy tylko ich cyfrowy odpowiednik. Gdzie autor ma się podpisać w ebooku? Jest wiele kwestii, które można poruszać, ale dużo zależy od księgarni czy wydawnictw... Skoro podręczniki sprzedaję się z płytami, dlaczego nie ma ich cyfrowych odpowiedników? Dlaczego uczeń nie mógłby nosić czytnika ze wszystkimi książkami, a musi targać książki? To nie jest takie proste, jak się wydaję. Osobiście czuję się oszukany, płacąc za e-książkę (przykładowo Joyland S. Kinga, kosztuje tyle co wydrukowana książka?). Dlaczego autor nie poruszył tych kwestii? Pozdrawiam

    • 1

Hmm po pierwsze wielkie wielkie uznanie za bardzo rozsądne i wyważone podejście do, nomen - omen kontrowersyjnego tematu. Pozwolę sobie dodać kilka komentarzy jako maniakalny urzyszkodnik ;) zarówno książek typowo analogowych ( papierowych...) jak i czytnika a także spędzających dziesiatki tysiecy godzin przed monitorem w tym w znacznej części na czytaniu zarówno dokumnetacji technicznej jak i całkowicie "niesłużbowej" beletrystyki.

1. Zaczne od cech które uważam za najgorsze - więc największą wadą czytników jak dla mnie jest konieczność konwersji popularnych formatów do tych dedykowanych czytnikom. Oczywiście zaraz ktoś powie, że taki Kindle czyta pliki *.pdf - owszem ale nie oferuje wtedy pełnej funkcjonalności w tym skalowania do rozmiaru ekranu co w wielu przypadkach w praktyce uniemożliwia normalne korzystanie z dokumentu. Wszystkim zagorzłym maniakom twierdzącym, że można kupić dany dokument w formacie docelowym pragne zwrócić uwagę iż takowy dokument nie musiał byc kiedykolwiek publkowany w formie elektronicznej albo w innej niż popularnie przyjęte, a w świetle prawa obowiazującego w Polsce każda kopia książki (dla ułatwienia) jaką posiada obywatel tegoż państwa jest legalna w przypadku tzw dozwolonego urzycia (kolejne uproszczenia ale to nie forum prawnicze i nie mamy tez n-dziesięciu tysięcy liter do wykorzystania).

2. Sposób zarządzania zgromadzonymi materiałami, niestety czytniki to nie "pełnoprawne" tablety i oprogramowanie mocno kuleje w wielu kwestiach w tym ergonomii.

3. Cena "legalnych" kopii - pomijając osobiste opinie np książka analogowa (papierowa) za 50 pln jest ok ale już jej odpowiednik za 48 pln czy nawet 40 to jakaś kpina. Zwłaszcza, że nie dostajemy tej wersji na jakimkolwiek nośniku a tylko możemy (albo i nie) ściągnąć kopie z Internetu (do którego musimy mieć dostęp i za to dodatkwo zapłacić)

4. No to teraz plusy - ogromna funkcjonalność, mimo ergonomicznej dysfunkcji wszystkich czytników nie zmienia to fakt, że nadal możemy na jednym urządzeniu wielkości małej książki zgromadzić pokaźny księgozbiór.

5. Ekrany E-ink i pochodne plus opcje dedykowane czytnikom (znów skalowanie do rozmiaru ekranu)  pozwala na czytanie bardzo komfortowe i praktycznie w każdych warunkach

6. Mimo wspomnianych problemów w punktach poprzednich możliwość konwersji materiału obecnego na komputerach PC ( paraktycznie w 100% płatnych lub dedykowanych konkretnym rozwiązaniom) do postaci "czytnikowej"

7. W przypadku czytników firmy Amazon ( takowych używam, nie mam nic przeciw konkurencji) całkiem spora biblioteka darmowych książek dostępnych online - oczywiście w jęż. angielskim ale nie zmienia to faktu, żę sporo z nich to pełnoprawne publikacje o sporej wartości merytorycznej

    • 1

Za wszystkie błędy językowe przepraszam - starałem się używać jężyka półśkiegó ale jak ktos przyzwyczail sie do omijania Polskich znakow diakrytycznych jest to trudne. 

    • 0

Z przyjemnością czytam tradycyjne książki i z dużo mniejszą e-booki, ponieważ nie mogę przymknąć oczu na jakość tych drugich. Jest ona po prostu straszna i piszę to z przykrością. Ilość literówek jest porażająca i potrafi skutecznie wytrącić z nastroju podczas czytania, nie wspominając już o posklejanych wyrazach czy dziwnym formatowaniu tekstu (podwójne akapity, akapity co zdanie, zmieniający się rozmiar tekstu...). I nie mówię tutaj o książkach ściągniętych z jakiegoś forum w Internecie, ale o oficjalnych wydaniach, za które często płaci się 30 zł +. Niestety proces wydawniczy polskich e-booków w większości sprowadza się do przeskanowania papierowego wydania OCRem i dodania ceny. Bez żadnej korekty, sprawdzenia błędów, nawet bez prostego sprawdzenia, czy w tekście są nierozpoznane wyrazy. A jest ich mnóstwo ponieważ OCR często zamienia litery i nie jest to żadną tajemnicą, korekta powinna być obligatoryjna, a nie jest. Niechlujstwo wydawców książek elektronicznych jest dla mnie porażające i skutecznie zniechęciło mnie do ich kupowania.

    • 1

Ja posiadam urządzenie typu phablet i magicznego torrenta, który obejmuje 10GB e-booków w języku polskim. Daje to ilość około 15 000 pozycji. (19 000 plików - nie kązdy plik to książka, oraz 10 000 katalogów - w niektórych jest więcej niż jeden plik). Dzięki temu w ciągu ostatich dwóch lat przeczytałem co najmniej kilkadziesiąt książek stojąc w kolejkach w sklepie, w urzędzie, u lekarza, w wolnej chwili w pracy - gdziekolwiek. Jak skończę czytać jedną, to wertuję po całym zbiorze i dokonuję wyboru kolejnej. Wątpię, czy przy natłoku wszystkich obowiązków, które na mnie ciążą, udałoby mi się przeczytać choćby 1/4 tego co wymieniłem. Przypominam, że wymiana torrentów jest zupełnie bezpłatna... Jeśli nie torrenty, to choćby i na "głupim" chomikjuj.pl można dostać większość pozycji. Wystarcy wklepać w wyszukiwarce tytuł książki i zakończyć frazą "chomikuj", a za 30 sekund zaczynamy czytać. Kwestie moralności pozostawiam komukolwiek. Dla mnie jedyną wadą jest rzeczywiście jakość tych książek, którą przytoczył użytkownik roneth. Cała reszta nie istnieje. Dobre aplikacje na pełnych tabletach czy telefonach mają funkcję dostosowywania tła dla tekstu. Uwielbiam wieczorami czytać e-booki na tle imitującym starą, pożółkłą książkę. Można dużo wygodniej się ułożyć, a przewijanie wirtualych stron przebiega dużo sprawniej, dzięki czemu proces czytania jednej pozycji przebiega również szybciej. Nie kupuję dedykowanego czytnika z kilku względów: phablet jest idealny, nie za duży nie za mały, wszystko mam w jednym urządzeiu i nie musze nosic dodatkowego - cała biblioteka w jedej kieszeni, no i w razie potrzeby mogę łatwo poszukać w Internecie ksiązki, której mi brakuje, np jakiejś nowości lub lepszej wersji pozycji, którą już posiadam, a jest niezadowalająca. Szkodliwość dla oczu staram się minimalizować poprzez możliwe maksymalne wyciemnienie ekranu w dzień, a w nocy korzystam z trybu nocnego, np szary tekst na prawie czarnym lub czarnym tle. Najważniejsze, żeby odpowiednio dobrać kontrast tła do tekstu i ogólną jasność ekranu. To tyle. Pozdrawiam. Czytajcie jak najwięcej.

    • 1