Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

[Microsoft i Xbox One, czyli jak wszystkich do siebie zniechęcić] - [BZG]#4

[Microsoft i Xbox One, czyli jak wszystkich do siebie zniechęcić] - [BZG]#4
Świat się zmienia - co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Nastały czasy, kiedy każdy może się równać z każdym. Coraz bardziej zatraca się granica pomiędzy poszczególnymi "kastami" społecznymi, jeśli można tak dziś powiedzieć o osobach, które są popularniejsze i podejmują ważniejsze decyzje od przeciętnego Kowalskiego, lub, jak kto woli, Nowaka. To wszystko wiąże się z czymś, bez czego dziś nie wyobrażamy sobie życia. Mowa tu oczywiście o internecie, który niesie za sobą zarówno wiele pozytywów, jak i negatywów. Dziś zajmę się jego węższym, choć bardzo ważnym zakresem. Mam na myśli duet YouTube-Microsoft, oczywiście.

Zacznę jednak z "innej beczki" - pozwolę sobie powiedzieć kilka słów o konsolach, które są coraz bardziej popularne. Choć wydaje się, że rynek starych, poczciwych PC w połączeniu z młodymi, dynamicznie rozwijającymi się tabletami jest dominujący na rynku, to w żadnym wypadku nie należy zapominać o konsolach, które za sprawą PS4 oraz XBO zdobywają coraz większą ilość użytkowników. Premiery tych dwóch, bardzo długo wyczekiwanych przez graczy, przyniosły ze sobą zarówno wiele świeżości i pozytywnych opinii do świata nowinek technicznych, jak i tych mniej pomyślnych dla twórców komentarzy. A te są dla producentów jak nieświeży oddech Shreka skierowany w twarz Osła - nie zwiastują nic dobrego i sprawiają, że twarz sama się krzywi.

Nie dziwne więc, że Microsoft i Sony tak dbają o swoje cudeńka. Czasem aż za bardzo. Producenci, którzy tak długo pracowali nad swoimi - można by rzec - growymi dziełami sztuki, są przesadnie wręcz uczuleni na wszelkiego rodzaju negatywne opinie. Starają się w każdy możliwy sposób nie dopuścić do ich publikacji. Czy zawsze robią to fair? Okazuje się, że zdecydowanie nie. Kilka dni temu dostaliśmy dowód potwierdzający to stwierdzenie.

Wielką aferę rozpoczął mężczyzna ukrywający się pod nickiem ReconXBL, który na swoim blogu ukazał szokujące, a z pewnością jeszcze bardziej kontrowersyjne warunki umowy podpisanej z Microsoft. Okazało się, że twórcy Xboxa One, chcąc uniknąć "wtopy" zmówili się z popularnym na YouTube kanałem Machinima (ponad 10 mln subskrypcji!) i postanowili płacić vlogerom za materiały ukazujące XBO w pozytywnym świetle. Według informacji nagrywający mieli dostawać po 3 dolary za każde 30 sekund nagrania z xboxową grą. Oczywiście w takim wypadku wykluczona została opcja wyrzucenia konsoli jakiejkolwiek wady. Co więcej, zabroniono im również udzielać jakichkolwiek informacji o prowadzonej akcji.




Załączona grafika

Jak nietrudno się domyślić, świat zawrzał. I słusznie. W internecie zaroiło się od wszelkiego rodzaju zarzutów i obelg pod adresem Microsoft. A co zrobił koncern z Doliny Krzemowej? Tak, odparł wszystkie uwagi posługując się w jego mniemaniu prawdziwymi i niepodważalnymi faktami. Na łamach serwisu The Verge duet Microsoft-Machinima wydał wspólne oświadczenie o następującej treści:

"Ta współpraca Machinimy i Microsoftu była typową marketingową umową mającą na celu promowanie Xboksa One w grudniu. Ekipa odpowiedzialna za Xboksa nie weryfikuje żadnych konkretnych treści. Wszelkie przepisy dotyczące poufności, zasady lub inne wytyczne są standardowymi dokumentami dostarczanymi przez Machinimę. Dla jasności – poufność odnosi się do warunków samych umów [między vlogerami, a obiema firmam], a nie faktu istnienia promocji."



W kolejnym oświadczeniu opublikowanym na łamach The Wall Street Journal Machinima usprawiedliwiła się za całą sytuację, pisząc, że w takich akcjach wymagają od swoich współpartnerów (a więc blogerów) umieszczenia stosownej informacji, która wyjaśniałaby charakter i formę promocji. Jak pisze Michinima:

"W tym przypadku tak się nie stało i sprawdzamy dlaczego. Wszyscy uczestnicy akcji zostali dzisiaj poproszeni o dodanie standardowej formułki. Przepraszamy za pomyłkę i zamieszanie."



Nie trudno się domyślić, że w tej sytuacji również Microsoft musiał dorzucić swoje trzy grosze, podejmując radykalne i w mojej ocenie najlepsze obecnie kroki:

"Poprosiliśmy Machinimę o niepublikowanie żadnych dodatkowych treści związanych z Xboksem One w ramach tej akcji i poprosiliśmy o dodanie notki informującej, że nagrania były częścią tego programu."



Ciekawe tylko, co pomyśleli sobie przedstawicieli Microsoft? Że wstrzymają akcję, i wszystko ucichnie? Przecież ich proceder jest nie tylko dobitnie bezczelny, arogancji, i łamiący wszelkie prawa godności graczy, lecz także sprzeczny z obowiązującym aktualnie prawem. W USA traktuje o tym paragraf 255.5:

"Kiedy istnieje związek pomiędzy nadawcą, a sprzedawcą reklamowanego produktu, który może wpłynąć materialnie na wagę lub wiarygodność przekazu (np. gdy związek nie jest racjonalnie oczekiwany przez odbiorców), ów związek musi być w pełni nadmieniony."



W tej sytuacji Microsoft złamał przepisy nie tylko nie informując widzów o prowadzonej akcji, ale także zabraniając tego vlogerom. W mojej opini jest to niepojęte, żeby taki gigant w świecie gier pozwolił sobie na taki proceder. Postępowanie, jakim pochwalił się przed nami Microsoft nie tylko ubliża mi i wszystkim innym graczom, ale także pokazuje, co tak naprawdę myśli sobie o nas koncern - "Mam was w ***ie, dla nas liczą się tylko pieniądze".

Załączona grafika

Czy o to chodzi w dzisiejszych czasach gier komputerowych? O pieniądze? O sławę? O panowanie na rynku? To zrozumiałe, że każdy chce zarobić. Ale dlaczego robi się to kosztem nas, graczy? Zwłaszcza, że w obliczu światowej zmowy, nie możemy nic zrobić. Nie, to nie pomyłka - Microsoft nie jest jedyny. Podobne sytuacje ma na swoim koncie Electronic Arts, a więc jeden z czołowych dystrybutorów gier.

Rozumiem wszystkie akcje reklamowe prowadzone przez Microsoft. To jednak była przesada. W telewizji granica między reklamą a filmem jest jasno oddzielona. Tu - na YouTube, to limes jest bardzo zatarte. A w tym wypadku całkowicie go nie było. Najgorsze jednak jest to, że cała akcja nie udałaby się, gdyby nie przyzwolenie masy, którą w tym przypadku okazali się sami poszkodowani - gracze. Gdyby vlogerzy nie zgodzili się na tego typu proceder, wszystko wyszłoby na jaw, a w najmniej optymistycznym dla nas wypadku przynajmniej by się nie udał. Tak się jednak nie stało, o co pretensję musimy mieć również do siebie nawzajem.

Czy my, gracze, możemy coś zrobić w tej sytuacji? Odpowiedź pozostawiam Wam. Wiem jednak, że jako gracz nie godzę się na takie traktowanie. I pamiętajcie, nie wygrywa ten, kto ma lepsze argumenty, lecz ten, który ma ich więcej...



W artykule użyto materiałów pochodzących z gram.pl, purepc.pl, chip.pl, ppe.pl oraz logo Microsoft i Machinima
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zobacz pozostałe artykuły z serii "Blogowy zawrót głowy" mojego autorstwa:

1. [Tesoro Colada G3NL - aluminiowy cud wśród mechaników] - [BZG]#1
2. [Facebook patrzy, Facebook słucha] - [BZG]#2
3. [Facebookowe aplikacje, czyli jak szybko pozbyć się prywatności] - [BZG]#3
oraz pozostałych blogerów, którzy wzięli udział w akcji:

Ranking aplikacji na Windows Phone - autorstwa Bandyto3xx

Rynek Steam - przydatne narzędzie czy bezsensowny dodatek? - [BZG] - autorstwa Tycha
  • 6

* * * * * 1 głosów


Cóż można rzecz iluminaci są wszędzie.

    • 1
Zdjęcie
Gornik Steve
24 sty 2014 23:33
Gdybym rządził całym światem, to z firmami EA i Microsoft zrobiłbym to, co się robi z Modecom FEEL, a samych CEO firmy wysłałbym z biletem w jedną stronę w głąb Rosji.
A Windows byłby na licencji Copyleft.
    • 3

Jeśli chodzi o popularność PC a konsole, to jest totalnie na odwrót.

    • 0
@Łukasz9365 niestety nie mogę się z tobą zgodzić. Istnieje wiele statystyk, które wskazują na większą popularność PC. Wystarczy choćby poczytać tu --> www.cdaction.pl/news-36642/polska-pecetami-stoi-dane-statystyczne-na-temat-polskich-graczy.html Do tego dochodzą jeszcze tablety i PC używane do pracy, których jest znaczna ilość. No i wiadomo - ceny również przemiawają za pecetami. Liczba użytkowników Steam już przekroczyła liczbę graczy na platformie Xboxa, a wiadomo, że nie każdy gra na Steamie.
    • 0

A ja się z wami obydwoma nie zgadzam. Ilość nie ma znaczenia i jej podział PC/Konsole też. Najważniejsze to ile kasy można od danej grupy "wydrzeć" i ile ta grupa gotowa jest zapłacić. 

    • 0

Gdybym rządził całym światem, to z firmami EA i Microsoft zrobiłbym to, co się robi z Modecom FEEL, a samych CEO firmy wysłałbym z biletem w jedną stronę w głąb Rosji.
A Windows byłby na licencji Copyleft.

Swoją drogą jakbyś produkował windowsa i przeznaczał na jego wsparcie miliardy to byś chciał, żeby się wzróciły. Co do gier to masz racje. Zostało tylko kilku wytwórców dbających o fanów m. in. CD Projekt, z czego powinniśmy się cieszyć.

    • 1

Obecnie Microsoft przegrywa na konsolowym rynku z Sony na kilku płaszczyznach. Jest o wiele większe zainteresowanie posiadaczami starszymi konsolami, świetne oferty w ramach PlayStation Plus (XLive Gold się po prostu umywa do tego) oraz o większe możliwości rozwoju obecnej konsoli. Sony tworzy powoli centrum rozgrywki względem PlayStation, które już nie tylko jest konsolą. Każdy produkt od smartfonów, przez tablety, telewizory, Vitę i inne współgra bezproblemowo. Nie było w przypadku Sony nigdy zgrzytu pomiędzy działaniem tego systemu. Microsoft musi się jeszcze sporo nauczyć względem walki na ringu konsol.

    • 1