Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

[Piraci z Karaibów, czyli dlaczego przeciętny Polak mógłby być Jackiem Sparrowem]

[Piraci z Karaibów, czyli dlaczego przeciętny Polak mógłby być Jackiem Sparrowem]
Polskie drogi to coś, czym możemy pochwalić się na całym świecie. No co? Nikt na przecież nie ma tak bardzo podziurawionych jezdni, jak my. Liczbą dziur na centymetr kwadratowy ustępujemy chyba tylko francuskim serom, choć i z tym twierdzeniem można by polemizować.
Ale dzisiaj nie będzie o drogach - przecież są wakacje, trzeba się cieszyć tymczasowym wypoczynkiem, zamiast martwić się o stan polskich ulic. O grach będę mówił, nie inaczej. W końcu gościcie w niezwykle przytulnym kąciku na serwerze benchmarka, pn. "Blog prawie (gry)walny".
Do rzeczy. Gry. Poprzednio mogliście poczytać o rozmyśleniach na temat wpływu gier na dzisiejsze środowisko. Wpis nie był zbyt optymistyczny, i dziś też raczej nie będzie. Oj nie...

Ostatnio przeprowadzono wyliczenia, mające na celu zbadać, ile czasu musi poświęcić w pracy przeciętny człowiek, aby zarobić na grę. Pudełkową wersję, rzecz jasna, cracki od Razera nie wchodzą w rachubę.
I co, jak myślicie, kto był na szarym końcu? Brawo, każdy ma ode mnie lizaka. Tak, to Polska zajęła zaszczytne ostatnie miejsce. Okazało się, że przeciętny Polak (wybaczcie, kobiety, ale 99,8% graczy to mężczyźni) musi pracować aż 14 godzin, aby zarobić na najnowszą produkcję znanego studia.

Załączona grafika

Załączona grafika

No i jak tu się nie dziwić, że w Polsce szerzy się piractwo? Skoro na jedno opakowanie z grą człowiek musi przeznaczyć prawie dwie dniówki, ciężko harując w pracy, to czy nadal będzie takim zapalonym graczem? Śmiem w to wątpić. A zwłaszcza, jeśli pomyśleć, jak to w JU-ES-EJ mają dobrze. Pójdzie taki Amerykanin do pracy, zrobi sobie kawę, przeglądnie pocztę (czyt. Facebooka, Pudelka i Komixxy), i tak mu zlecą 2 godzinki. Potem zacznie udawać, że pisze coś w Wordzie, pogada chwilę z kolegą obok i tak zleci trzecia godzinka. I co? I już - nowiutkie GTA V w zasięgu jego portfela. Czyż nie jest to koszmarnie deprymujące?

Skandal, to jest skandal, że Polak pracuje 14 godzin na grę, w którą (w niektórych produkcjach, zwłaszcza tych nowych) pogra ledwie 600 minut.

Do czego zmierzam? Ano do tego, że przez takie sytuacje piractwo elektroniczne w naszym kraju staje się coraz popularniejsze. Myślisz inaczej? A poszukać u Ciebie na komputerze najnowszej muzyki, premierowych filmów i masy gier, które ledwo co pojawiły się na rynku? No właśnie - chyba każdy z nas ma coś podobnego na sumieniu.
Brakuje tylko drewnianej nogi, czarnej chustki i paska na oko - wtedy śmiało możemy się nazywać piratami. No, chyba że ktoś chce zastąpić Jacka Sparrowa w "Piratach z Karaibów", wtedy musi sobie jeszcze dorobić dredy.


Załączona grafika

Tego wszystkiego nasi kochani politycy zdają się chyba nie rozumieć, bowiem coraz bardziej zaostrzane są przepisy wobec pobierania plików z Internetu.
Teraz to już za parę pobranych gier czy programów można trafić za kratki.
"-Za co siedzisz?
-Napad na bank, zabójstwo z premedytacją trzech osób no i te cholerne prochy, jeden gość mnie wsypał. A ty?
-No... piractwo.
-Drogowe? Karambol na A2, kilkanaście osób w szpitalu?
-Nie, komputerowe. A chciałem tylko zobaczyć, jak wygląda ta nowa FIFA, jak Boga kocham, naprawdę..."

Nie pozostaje nic innego, jak tylko... pobierać z kafejki internetowej... :D A tak na serio, to trzeba uważać, co się robi w sieci. Bezmyślne pobieranie torrentów i plików z chomikuja nie jest do końca rozsądne. Ale są i na to sposoby.
Zamiast torrentów ktoś kiedyś wpadł na lepszy pomysł. Podzielić plik na kilkanaście części, wrzucić do specjalnie utworzonych skrzynek pocztowych, a potem specjalnym programem udostępnić do pobierania. Wtedy zagrożony jest tylko udostępniający - przecież wszyscy inni pobierają niewinne załączniki z poczty. Jak to dokładniej funkcjonuje? Cytuję z Wikipedii:

"Wymiana plików za pomocą P2M odbywa się za pośrednictwem specjalnego oprogramowania, które w sposób automatyczny i przy ograniczonej ingerencji użytkownika umożliwia masowe zakładanie kont pocztowych w darmowych i ogólnodostępnych serwisach, przygotowanie (np. podział na części o maksymalnej wielkości zgodnej z możliwością danego konta e-mail) oraz umieszczenie plików na tych kontach. W procesie wysyłania plików na konta generowany jest tzw. hashcode, czyli zaszyfrowana informacja zawierająca dane skrzynek pocztowych, na których znalazły się pliki, hasła do tych skrzynek oraz dodatkowe informacje na temat danych, takie jak suma kontrolna. Osoba, dysponująca hashcode oraz ustalonym do niego hasłem może je wykorzystać do pobrania plików za pomocą klienta obsługującego dany format hashcode. Mechanizm szyfrowania klientów P2M opiera się o hasła, jednak nie udostępnia użytkownikom wprost odszyfrowanych danych, nawet po podaniu prawidłowego hasła, a jedynie wykorzystuje je do zalogowania się i pobrania plików z kont pocztowych. W ten sposób wymieniane pliki chronione są przed umyślnym lub przypadkowym usunięciem.

Prawo polskie pozwala na udostępnianie plików znajomym (np. pożyczenie płyty bratu) pod warunkiem, że nie są czerpane korzyści materialne z rozpowszechniania plików. Udostępnianie plików za pomocą P2M to udostępnianie wąskiej grupie osób, które znają hasło do skrzynki pocztowej, tym bardziej, że aby dostać się do takiej skrzynki w celu wykrycia nielegalnej treści organy ścigania muszą mieć nakaz prokuratorski, co jeszcze bardziej utrudnia wykrycie i złapanie ściągających/wysyłających"


Druga sprawa - filmy. To absolutny mit, iż pobranie filmu (po premierze na DVD) jest karalne. I ja ten mit obalam. O, teraz. Film, który wyszedł na DVD można bez przeszkód pobierać i oglądać, nikt ci nic nie może za to zrobić. To się nazywa "do użytku własnego". Co innego, jeśli chcesz się podzielić tym filmem przykładowo na jakiejś imprezie.
"-Hej, stary, może zaliczymy dzisiaj z chłopakami American Pie?
-Nie, stanowcze nie! Przykro mi, ale mój Kinect może zobaczyć, że oglądacie razem ze mną, i zakabluje prokuraturze..."

Ale... to gadanie nie ma sensu. I tak wszyscy dookoła pobierają, co się da, i "wisi" im to, że jest to karalne. Przypomnę więc tylko na koniec słowa Markusa "Notcha" Perssona, twórcy gry Minecrafta wypowiedziane podczas prelekcji na Games Developers Conference 2011: "Piractwo to nie kradzież. Kiedy kopiujesz grę, po prostu robi się ich na świecie więcej." Święta racja.

END OF TRANSMISSION....
W tekście zostały zamieszczone grafiki i treści należące do chip.pl, cdaction.pl oraz wikipedia.pl
  • 7

* * * - - 5 głosów


Przykre, ale prawdziwe i nie zanosi się na poprawę, niestety...

    • 2

Zakaz piractwa pod nazwą ACTA skłonił nawet polaków to wyjścia na ulice, nie udało się to rządowi który wprowadzał i wprowadza coraz to gorsze ustawy dla szarego Polaka. 

    • 2

W Polsce gry na PC są o 1/2 tańsze. Za to co mi przychodzi płacić za wersje konsolowe to @#$#%^& !!!

    • 1

A co ciekawe: Uncharted 3 empik -139zł allegro -79zł tyle, że wersja Węgierska w pełni spolszczona. Różnica w napisach na opakowaniu. Kraje "biedniejszej" Europy mają taniej to czemu my mały płacić tyle co UK/USA? 

    • 0