Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

Boom Swimmer - Recenzja

Boom Swimmer - Recenzja

Jestem gadżeciarzem lubię urządzenia z wyświetlaczem, artylerią przycisków, masą funkcji i zawiłym menu a tu w moje ręce wpada fikuśne "coś", głośniczek bezprzewodowy Boom Swimmer, który ma ABC - Absolutny Brak Czegokolwiek. Budzi on jednak moją wielką ciekawość bo dodatkowo producent chwali się standardem IPX7 więc pewną klasą wodoszczelności. Na rynku zdaje się być cała masa podobnych gadżetów, co mogłoby więc wyróżniać akurat ten produkt na tle konkurencji? Czy znajdzie się jakaś grupa odbiorców dla czegoś tak niepozornego?
Zapraszam do przeczytania mojej recenzji, bo może ten głośnik skrywa kilka atutów?

 

Załączona grafika

 

Wstęp:


Na początku pomyślałem sobie "co za nuda testować głośniczek, przecież

lepiej byłoby przetestować super smartfona, 16 rdzeni, 18 GB ram, 150 GB przestrzeni pamięci połączonej z USB 8.3".
Każdy chciałby za free bawić się jakimś bardzo drogim cudem na które trzeba wydać 3 wypłaty. Więc kto przetestuje mikro gadżety? Właśnie Ja :) Uważam że fajnie jest mieć dostęp do sprzętu którego w życiu bym nie kupił. Nie kupiłbym bo nie wiedziałbym ile frajdy on sprawia albo zawodu.
Patrząc na Swimmer-a zastanawiam się czy to fajna zabawka, czy można używać go w miejscach oddalonych od sieci elektrycznej bez ograniczeń? Czy nie dysponuje on zbyt małą mocą? Postaram się odpowiedzieć na te i kilka innych pytań, tak więc po kolei.

 

Pierwsze wrażenie "unpacking":


Po wyjęciu wszystkiego z pudełka, zdziwiłem się jego dużą wagą w stosunku do

niewielkich wymiarów (0.19 kg). Zastanawiam się czy ktoś wylał tam beton czy waga podyktowana jest solidną baterią :D
To co rzuciło mi się w oczy na minus to brak ładowarki. O ile część z Was powie, że jest niepotrzebna bo przecież pasuje kabel od telefonu, to jednak w sytuacji gdy mamy jedną ładowarkę i pada nam telefon oraz głośnik, wtedy będzie klops. Jej brak, to koszt dla nas około 10zł, niewiele ale jednak.
Drugi problem (mam nadzieję że tylko w testowanym urządzeniu), to brak polskiej instrukcji. Brak polskiej instrukcji w XXI w. ? No cóż napiszę tylko słowo - szkoda.
Oprócz wymienionych elementów mamy dwa rodzaje mocowania BOOM-a zawieszka ("świński ogon") oraz ssawka, kabel USB 2.0 który służy jedynie do ładowania, kabel jack 3.5mm (do podpięcia zewnętrznego źródła dźwięku) oraz instrukcję w każdym "niepolskim" języku. Czyli otrzymujemy bezwzględne minimum by cieszyć się bezprzewodowym dźwiękiem.

 

Załączona grafika

 

Wygląd:


WOW. Ten niepozorny głośnik gra, i to całkiem nieźle. Ale nim rozwinę tę myśl opiszę

jego wygląd oraz wrażenia dotyczące wykonania.

 

Obudowa głośnika pokryta jest gumą a frontowa część tzw. atrapa jest z plastiku. Guma, z której wykonana jest obudowa BOOMa jest przyjemna w dotyku. Nie czuć by była wykonana ze specjalnego stopu, ale jest poprawna i świetnie leży w łapie. Obsługa klawiszologii jest prosta, dzięki “klikaczom” - przyciskom wyczuwalnym pod palcem i słyszalnym w uchu. Wiemy, kiedy przycisk zaskoczył nawet gdy głośnik gra głośno. “Świński ogon" wygląda okazale i wydaje się spełniać na 105% swoje zadanie. Wygina się dokładnie tak jak życzy sobie jego właściciel, dzięki czemu można przymocować go w najróżniejszych miejscach takich jak słuchawka prysznica czy łazienkowy grzejnik. Ogonek trzyma bardzo pewnie, więc nawet ostra jazda na rowerze z pewnością mu nie zaszkodzi. Jeśli nie mamy gdzie powiesić głośnika to producent daje nam ssawkę, która trzyma się genialnie na płaskich powierzchniach. Położyłem ją na stole (nie przyklejałem) i miałem problem z zabraniem jej ze sobą.
Sam głośnik wygląda niepozornie, z boku ma malutki otwór który okazał się diodą LED, oraz 5 przycisków:
I tak od lewej, POWER, PLUS, PLAY, MINUS oraz BLUETOOTH.
Ten minimalistyczny wygląd można by wzbogacić o przycisk NEXT - zastępując przycisk PLAY, przydałby się także przycisk MUTE.

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Uruchomienie:


Jak już pisałem głośnik działa i nie ma się specjalnie czego wstydzić. Gra całkiem głośno.

Coś co mnie bardzo odrzuciło od głośnika zaraz po uruchomieniu to komunikaty “Power ON, Power OFF i PAIRING” - te komunikaty mnie aż wystraszyły, gdyż ich głośność ustawiona jest na maksymalną wartość, niezależnie od ostatniego ustawienia głośności.

 

Obsługa:


Samo uruchomienie jest banalne. Przytrzymujemy Power na 5s i zatykamy uszy.

Uruchamiamy bluetooth w telefonie. szukamy naszego głośnika … nie ma? Nic nie szkodzi, BOOM Swimmer jest wyposażony w przycisk ze znakiem BT (BlueTooth), i po jego naciśnięciu, ikona naszego urządzenia widnieje już na ekranie :D . Potem pozostają nam jeszcze trzy klawisze (MiNUS, PLUS, PLAY) których obsługi chyba nie trzeba tłumaczyć.

 

Ustawienie głośności urządzenia odbywa się nie tylko za pomocą przycisków na obudowie ale także dodatkowo możemy zrobić to na urządzeniu nadającym dźwięk np. telefonie.

 

Wrażenia:

 

Przyszedł czas na relację z dźwięku. A ten wbrew pozorom jest mocną stroną tej kruszyny. Dźwięk może nie jest bardzo przestrzenny ale “daje radę”. Jest głośny i dynamiczny i co jest pozytywnym zaskoczeniem, basy są wyraźnie słyszalne i nie można się przyczepić do ich braku. Tony średnie są na odpowiednim poziomie i nie przekrzykują czy nie zniekształcają przekazu. Największym pozytywem są tony wysokie. Myślałem że Swimmer będzie piać jak kogut, ale okazuje się że tony wysokie nie wyróżniają się specjalnie i świetnie współgrają z resztą. Cały dźwięk jest przyjemny dla ucha jak na głośnik, który ma średnicę nieprzekraczającą 6cm.
Moim zdaniem kuleje nieco jakość dźwięku przy niskim jego natężeniu. Podczas cichego słuchania muzyki szum wyraźnie zaznacza swoją obecność. Nie jest to przyjemne, a rozwiązać to można by było przez zastosowanie elektroniki o wyższej jakości.

 

Oprócz dźwięku, który jak wiemy jest mocną stroną naszego gadżetu, należałoby sprawdzić czy woda mu nie straszna. Wedle zapewnień producenta głośnik posiada standard IPX7 a więc:

 

"Pozwala na zanurzenie w wodzie do 30 minut na głębokość do 1 metra. Pierwsza klasa wodoszczelności "podwodnej". Przedmioty tej klasy nadają się do użytku w czasie pływania w wodzie i snorkelingu, gdzie duże głębokości nie występują. Opakowanie może przesiąkać w czasie zanurzenia powyżej 1 metra, zanurzenia trwające powyżej 30 minut lub przy bardzo wysokim ciśnieniu wody."

 

Moje testowanie w tej kwestii ograniczyło się do zanurzenia urządzenia w misce z wodą a więc na kilka centymetrów, efekty można zobaczyć na załączonym filmie.
Test szczelności jest pozytywny, głośnik po wyciągnięciu z wody działa. Pod wodą głośnik "milczy" gdyż gęstość i napór wody ogranicza ruch membrany. Także zaraz po wyciągnięciu go z wody trzeba pozbyć się jej nadmiaru, gdyż uniemożliwia ona poprawne działanie.

 

Żywotność baterii - Posiadając głośnik w swoich rękach przez ponad tydzień czasu, po dość intensywnym i częstym użytkowaniu nie udało mi się rozładować całkiem baterii.
Mamy więc pewność, że znaczną część wagi naszego "Pływaka" zawdzięczamy nie betonowi a dość znacznej baterii - to bardzo duży plus :)

 

Zasięg Bluetooth - Mamy designerski, dobrze grający głośnik, który ma szerokie spektrum zastosowań od kąpieli pod prysznicem, przez sporty wodne albo przejażdżki rowerowe, wśród tych pozytywów jest jedno małe "ale", które dla niektórych może być dość istotnym mankamentem. Mianowicie głośnik jest urządzeniem bezprzewodowym z wykorzystaniem technologii bluetooth (producent ne informuje nas o wersji), której zasięg jest dość ograniczony. Wystarczy postawić przeszkodę miedzy głośnikiem a urządzeniem nadającym dźwięk oddalonymi od siebie o około 4 metry a połączenie robi się niestabilne i dźwięk przerywa. Wykorzystanie głośnika w innym pomieszczeniu niż urządzenie nadawcze jest możliwe tylko przy zachowaniu niewielkiej odległości.

 

Podsumowanie:

 

Konkluzja może być tylko jedna. Początkowo myślałem że to taka zabawka, małe coś czym można się pobawić i rzucić w kąt. Nic bardziej mylnego. Mimo, iż do dyspozycji mamy tylko jeden głośnik (co na dzisiejsze standardy wydaje się chyba za mało przynajmniej o jeden), to może on zawstydzić wiele nawet przewodowych konstrukcji z głośnikami tego kalibru. Mamy do dyspozycji dużą moc z baterii, która jest dobrze wykorzystana przez przetwornik. Obstawiam, że w środku siedzi wzmacniacz klasy D i mimo negatywnych opinii melomanów, ów głośnik naprawdę nie ma się czego wstydzić, a wręcz zawstydzić może konkurencję. Całość zamknięta jest w szczelnej puszce, która mimo dużego basu nie skrzypi i nie charczy. Często w takich konstrukcjach narzekamy na plastik, który nie wytrzymuje ciśnienia akustycznego. Tu jestem pod dużym wrażeniem, że wszystko chodzi jak należy.

 

Moje obawy budzi element, który jest jednym z głównych atutów w tym głośniku - "świński ogon". Wydaje mi się, że w środku jest zastosowany jakiś giętki metal, który za czas jakiś “się skończy” i złamie.
I tu dopisać muszę, iż dzień przed zakończeniem mojej przygody z "Pływakiem" obawy się potwierdziły ogon w jednym miejscu stracił swoją plastyczność.

 

Według mnie dwie ważne kwestie, na które producent powinien zwrócić uwagę to uruchomienie głośnika tak, by nie zbudzić sąsiada za ścianą ( może powinna być wykorzystana do tego celu dioda na obudowie) oraz usprawnienie zasięgu BT.

 

PLUSY

  • Bardzo głośny dźwięk
  • Kompaktowe rozmiary
  • Długi czas działania
  • Wodoodporność
  • Gumowa osłona
  • Podstawowe przyciski
  • Dioda sygnalizująca stan baterii i pracy
  • Bardzo praktyczna ssawka
  • “Świński ogon” również bardzo przydatny
MINUSY:
  • Po uruchomieniu nieprzyjemnie głośne komunikaty
  • Brak ładowarki
  • brak przycisku NEXT
  • Zasięg bluetooth realny to tylko 3m
  • Jakość materiałów ogonka może budzić wątpliwości
  • Brak instrukcji PL

 

 

Cieszę się, że mogłem brać udział w testowaniu Boom Swimmer-a dzięki uprzejmości firmy Polk Audio, dzięki temu będę wiedział, że tego typu gadżety mogą sprawić równie dużo frajdy i zająć czasu na długie godziny co niejeden smartfon, mając tę wiedzę bez wahania wybrałbym ten głośnik ze względu na możliwość wykorzystania go w wielu różnych sytuacjach i warunkach.

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika


  • 3

* * * * * 3 głosów


Październik 2017

N P W Ś C P S
1234567
891011121314
151617181920 21
22232425262728
293031    

Ostatnie wpisy

Przeszukaj mój blog