Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

Gigabyte Aorus K7 – test oryginalnej klawiatury mechanicznej

Gigabyte Aorus K7 – test oryginalnej klawiatury mechanicznej

Aorus K7 to pełnowymiarowa klawiatura mechaniczna z przełącznikami Cherry MX Red, podświetleniem RGB i obudową wykonaną częściowo z aluminium. Cena nie przeraża – 349 zł.

 

Aorus to nowa marka Gigabyte’a, dedykowana graczom. W jej portfolio znajdują się zarówno laptopy, podzespoły, jak i peryferia, czyli myszki i klawiatury. Wszystkie urządzenia mają spójne wzornictwo i wysokie możliwości. Tyczy się to także tytułowej klawiatury, która wpasowuje się w najnowsze trendy, ale jest przystępna cenowo. Mimo tego producent z Tajwanu nie poszedł na kompromisy, a w końcu w tej cenie wiele klawiatur posiada przełączniki Kailha, a podświetlenie RGB również nie jest standardem. Jak Aorus K7 sprawdza się w praktyce?

 

Specyfikacja

  • interfejs: USB 2.0
  • przełączniki: Cherry MX Red
  • żywotność przełączników: 50 mln wciśnięć
  • NKRO: pełne
  • odświeżanie: 1000 Hz
  • podświetlenie: RGB 16,7 mln kolorów (punktowe)
  • długość kabla: 2 m
  • wymiary: 440 x 150 x 40 mm
  • masa: 848 g

 

Wyposażenie

 

Aorus K7 zapakowana jest w solidne pudełko z efektownymi grafikami i opisami konstrukcji. Zabezpiecza ją nawet zaciskany na sznurek woreczek. Jest on co prawda wykonany z flizeliny, ale dosyć grubej, a zdobi go także białe logo marki. W zestawie są także:

  • przyrząd do zdejmowania nasadek;
  • cztery wymienne nasadki niskie;
  • cztery wymienne nasadki wysokie;
  • instrukcja obsługi i ulotka ze skrótami klawiaturowymi.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Przyrząd do zdejmowania nasadek jest zaskakująco masywny oraz sztywny i prezentuje się lepiej niż zazwyczaj akcesorium tego typu. Wymienne nasadki na klawisze są pomarańczowe i matowe. Dwa komplety różnią się nieznacznie wysokością, nie mają oznaczeń literowych, a jedynie oznakowanie rozmiaru na tylnej krawędzi. Komplet R2 to nakładki niższe (ok. 7 mm), a R3 wyższe (ok. 8 mm). Ten pierwszy powinien zostać zamocowany w rzędzie środkowym (A-F), a ten drugi w trzecim (Q-R), tuż poniżej rzędu numerycznego. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zmienić tylko nasadki WASD. Według strony producenta w zestawie powinien być także metalowy znaczek Aorus, ale w wyposażeniu modelu testowego go brakowało.

 

Konstrukcja

 

Aorus K7 to pełnowymiarowa klawiatura z niezabudowanymi przełącznikami. Obudowa wykonana jest z tworzyw sztucznych, ale sam blat to szczotkowane aluminium, efektownie pościnane i zagięte na przedniej krawędzi. Kolorystyka jest charakterystyczna dla marki – zimną szarość kontrują pomarańczowe akcenty. Konstrukcję zdobi także dodatkowe logo pod klawiaturą numeryczną oraz podświetlone logo przy diodach statusowych. Wzornictwo jest dosyć oryginalne, ale nadal stosunkowo uniwersalne.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Nasadki klawiszy są wysokoprofilowe i wykonane z matowych tworzyw sztucznych. Czcionki prezentują się bardzo dobrze, są średnich rozmiarów i zostały naniesione laserowo. Producent postawił na układ amerykański z wąskim Enterem oraz długim lewym Shiftem. Nie ma większych modyfikacji, ale producent zdecydował się na pewne udogodnienia. Zamiast klawisza kontekstowego z prawej strony umieszczono przycisk funkcyjny FN, a obok niego widać klawisz blokady lewego klawisza Windows, czyli WinLk. Z tego powodu nad blokiem numerycznym są cztery diody, a ta czwarta sygnalizuje właśnie aktywny WinLk. To jednak nie wszystko – rząd klawiszy F5-F8 został przesunięty w stronę F1-F4, więc przy rzędzie F9-F12 widać trochę większy odstęp.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Pozostała część obudowy jest matowoczarna i zwęża się ku dołowi. Na spodzie są cztery, dosyć wysokie stopki, które zostały grubo ogumowane. Co ciekawe nie ma typowych, rozkładanych nóżek – producent zastosował inny sposób regulacji. Stopki z tyłu są rozsuwane, zostały zamocowane na gwintach, które są regulowane z tyłu obudowy. Znajdują się tam dwa mocno ząbkowane pokrętła z metalu, które umożliwiają płynną regulację wysokości.

 

Załączona grafika

 

Kabel został zamocowany na spodzie obudowy, ale nie jest wypinany i nie ma tam dodatkowych prowadnic. Przewód mierzy 2 metry, jest gruby, ale nie posiada dodatkowego oplotu. Kabel jest zakończony wtyczką USB typu A z rdzeniem ferrytowym.

 

Załączona grafika

 

Wykonanie klawiatury jest bardzo dobre – elementy są odpowiednio spasowane, a nasadki z tworzyw ABS są wysokiej jakości. Jedynie krawędzie metalowego blatu klawiszy są dosyć szorstkie, a przewód jest sztywny – wymaga rozprostowania i odpowiedniego ułożenia.

 

Oprogramowanie

 

Producent oferuje wspólny program do wszystkich urządzeń, czyli Aorus Engine. To z jednej strony wygodne rozwiązanie, szczególnie dla osób posiadających kilka komponentów marki. Oprogramowanie pozwala także na kontrolę karty graficznej, płyty głównej i podkręcanie. Z drugiej strony jeśli nie posiadamy innych urządzeń Aorus i interesuje nas tylko konfiguracja klawiatury, to dodatkowe opcje mogą wręcz przeszkadzać. Na moim komputerze za podkręcenie GPU odpowiada MSI Afterburner, więc wolałbym żeby inny program nie ingerował w ustawienia karty graficznej.

 

Aorus Engine ma prosty interfejs, co jednak nie idzie w parze z intuicyjnością. Domyślny ekran wyświetla opcje dotyczące GPU, a kolejna karta przełącza na konfigurację klawiatury. W prawym dolnym rogu są dwie ikonki – pierwsza odpowiada za konfigurację klawiszy, a druga za regulację podświetlenia. Można zmienić funkcje klawiszy, jak i nagrać kombinacje za pomocą edytora makr. W opcjach podświetlenia dostępne są tylko trzy efekty, w tym podświetlenie stałe. Do wyboru są predefiniowane kolory lub mieszalnik barw.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Program może przydać się jedynie do zmiany funkcji klawiszy. Samo podświetlenie można skonfigurować za pomocą skrótów klawiszowych, które dają większe możliwości od tych zawartych w oprogramowaniu. Po program można sięgnąć raz na jakiś czas w celu aktualizacji oprogramowania układowego urządzenia.

 

Ergonomia i użytkowanie

 

Komfort użytkowania stoi na całkiem niezłym poziomie, mimo braku podpórki w zestawie. Przednia krawędź jest mocno zaoblona, więc nie drażni nadgarstków. Są one jednak i tak zagięte, więc moim zdaniem nadal warto wyposażyć się w podpórkę. Klawiatura jest odpowiednio ciężka, a stopki przywierają do biurka jak należy – urządzenie nie przesuwa się podczas pisania lub grania. Należy pochwalić także niezabudowane przełączniki, dzięki czemu klawiatura jest bardzo wygodna w czyszczeniu.

 

Podoba mi się również nietuzinkowa regulacja wysokości. Przy minimalnej wysokości klawiatura jest ustawiona pod lekkim kątem, a dzięki pokrętłom można unieść ją precyzyjnie i tylko nieznacznie, co nie jest możliwe w klawiaturach z typowymi, odchylanymi nóżkami, nawet dwustopniowymi. Wymaga to ustawienia takiej samej wysokości dla lewej i prawej nóżki, co jednak nie stanowi wielkiego wyzwania. Zakres regulacji pozwala unieść tył klawiatury w zakresie od 24 mm do około 30 mm. Pokrętła łatwo wyczuć, poruszają się z wyraźnym oporem i utrzymują wybraną pozycję.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Podświetlenie nie jest idealne. Diody znajdują się w górnej części przełączników, więc równo podświetlają jedynie główne nadruki oraz niektóre znaki specjalne. Cyfry w rzędzie numerycznym praktycznie nie są podświetlone, a oznaczenia funkcji specjalnych tylko częściowo. To samo tyczy się logo nad blokiem numerycznym, które nie jest idealnie wypełnione. Barwy są nasycone i mocne, ale niestety diody nie należą do najjaśniejszych i za dnia nie robią wrażenia, za to podświetlenie po zmroku i tak spełnia swoje zadanie.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Dodatkowe skróty klawiaturowe w rzędzie funkcyjnym pozwalają na regulację głośności, sterowanie muzyką oraz uruchamianie programów. Pozostałe kombinacje odpowiadają za konfigurację podświetlenia. Dla przykładu FN + Scroll Lock zmienia efekty (fale, pulsowanie, reakcje na wciśnięcia, tryb FPS itp.), FN + Insert zmienia kolory, a FN + Delete wyłącza podświetlenie. Za pomocą kombinacji z Home i End zmieniamy szybkość efektów, a Page Up i Down odpowiadają za jasność. W strzałkach “schowano” natomiast skróty zmieniające kierunek efektów, np. fali.

 

Przełączniki pracują tak, jak przystało na czerwone Cherry MX, ale z pewnym wyjątkiem, o czym za chwilę. To liniowe mechanizmy bez wyczuwalnej odpowiedzi zwrotnej w połowie skoku, który mierzy łącznie 4 mm. Przełączniki pracują równo i tylko delikatnie chyboczą. Niespecjalnie słychać szuranie, a praktycznie nie ma także rezonowania sprężynek – klawisze nie dzwonią nawet podczas mocnego uderzania w nasadki. Bardzo lubię klawiatury z aluminiowym blatem klawiszy – dzięki temu dno przycisków jest jeszcze twardsze, co jest wyjątkowo satysfakcjonujące szczególnie dla osób, które maksymalnie dołują klawisze. Jak zwykle nie zawodzi odskok klawiszy, który jest odpowiednio sprężysty. Nie było problemów także z NKRO – możliwe było wciskanie dowolnej ilości klawiszy. Klawisze cechują się średnią głośnością – K7 generuje typowy hałas dla mechaników z liniowymi przełącznikami, który jest częściowo tłumiony przez metalową pokrywę.

 

Niestety sztuka testowa ma problemy ze stabilizatorami spacji. Nie wiem czy to jednostkowy przypadek, czy też wada produkcyjna. Spacja potrafi odskoczyć, jeśli jest wciskana maksymalnie z prawej strony – wypina się z lewego stabilizatora („pustego” przełącznika) i blokuje. Przy wciskaniu z prawej strony efekt nie występuje. Niestety zazwyczaj wciskam spację akurat skrajnie z prawej strony, prawym kciukiem, więc konieczna była zmiana przyzwyczajeń. Z ciekawości sprawdziłem dodatkowe oringi, które jednak tylko pogorszyły sytuację – spacja wypinała się jeszcze łatwiej. Możliwe, że problem rozwiązałoby nasmarowanie prawego stabilizatora.

 

Podsumowanie

 

Gigabyte Aorus K7 to ciekawy produkt. Łatwo docenić solidne wykonanie, wysokiej jakości nasadki oraz atrakcyjne wzornictwo. Całość dopełnia podświetlenie RGB, a przełączniki to oryginalne Cherry MX Red, a nie zamienniki innych marek, co w cenie 350 zł bez wątpienia stanowi atut. Wrażenie robią także niezabudowane przełączniki, ułatwiające konserwację, a także stopki z płynną regulacją wysokości. To znakomity pomysł, zdecydowanie lepszy od typowych, rozkładanych nóżek.

 

Szkoda, że zabrakło podpórki pod nadgarstki, a diody nie są jaśniejsze. Nie zachwyca też oprogramowanie, które oferuje podstawowe możliwości i nieciekawy interfejs graficzny. Na szczęście, o ile ktoś nie potrzebuje edytora makr, to wcale nie trzeba z niego korzystać – podświetlenie można wygodnie regulować za pomocą skrótów klawiaturowych. Niestety sprawę komplikuje felerna spacja, co może jednak dotyczyć tylko sztuki testowej, bowiem inni recenzenci nie skarżyli się na podobne problemy.


  • 1

* * * * * 1 głosów


Informacje

Rejestracja
15 gru 2008
Ostatnia wizyta
dziś, 10:38 (offline)
Tytuł
Maniak
Urodziny
8.9.1985
Reputacja
474 pkt.

Maj 2018

N P W Ś C P S
  12345
6789101112
13141516171819
2021222324 25 26
2728293031