Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

Test myszki Cooler Master MasterMouse Pro L – modularny gryzoń z topowym sensorem

Test myszki Cooler Master MasterMouse Pro L – modularny gryzoń z topowym sensorem
Polecany

MasterMouse Pro L to świetnie zapowiadająca się myszka gamingowa. Kosztuje poniżej 200 zł, jest symetryczna i wyposażona w topowy sensor PixArt PMW3360, przełączniki Omron oraz modularną obudowę. Czyżby hit?

 

Specyfikacja

 

• podświetlenie RGB 16,7 mln kolorów
• sensor: PixArt PMW3360 (400-12000 dpi)
• cztery poziomy dpi
• szybkość: 250 ips (6,35 m/s)
• przyspieszenie: 50 g
• przełączniki Omron (20 mln kliknięć)
• procesor: 32-bit, ARM, pamięć 512 kB
• 8 programowalnych przycisków
• kabel: 1,6 metra, zabezpieczony oplotem
• wymiary: 125 x 67,8 x 38 mm
• masa: 128 g (z przewodem)

 

Wyposażenie

 

Estetyczne pudełko z drzwiczkami zamykanymi na rzep zabezpiecza myszkę solidną foremką z tworzyw sztucznych. Oprócz instrukcji obsługi w zestawie są także wymienne moduły obudowy – do dyspozycji jest druga pokrywka (taka sama jak standardowa) oraz magnetyczne boki w wersji gładszej, matowo czarnej.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Konstrukcja

 

MasterMouse Pro L to prosta myszka o symetrycznej konstrukcji. Jest wydłużona oraz lekko wklęsła po bokach. Po obu stronach posiada zdublowane przyciski boczne. Gryzoń wykonany jest z tworzyw sztucznych – matowych, ziarnistych i szorstkich w dotyku. Kolor jest specyficzny, ale uniwersalny – to ciemna szarość z czarnymi akcentami i kilkustrefowym podświetleniem RGB.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Pokrywa myszki jest jednolita – została zespolona z przyciskami głównymi. W tylnej części widać jej wydłużenie, gdzie znajduje się podświetlenie RGB, skierowane ku dołowi. Logo producenta (bez podświetlenia) jest czarne i lekko połyskujące. Gumowana rolka wyraźnie odstaje, jest podświetlana po bokach, ma głębokie wcięcia i jest otoczona przyciskami głównymi. Te ostatnie są bardzo długie – wcięcie przy rolce ciągnie się aż do połowy długości obudowy.

 

Załączona grafika
Załączona grafika

 

Boki są wklęsłe, a zastosowane nakładki magnetyczne trzymają się pewnie. Te standardowe są wykończone jak obudowa, a drugie z zestawu są czarne, gładsze i bez ziarnistej powłoki. Przyciski boczne są kanciaste i profilowane, a te tylne wyraźnie wydłużone. Po obu stronach, w przedniej części, są także wskaźniki dpi – trzy kreski, również z podświetleniem RGB.

 

Na spodzie myszki znalazły się trzy ślizgacze – jeden większy z przodu i dwa mniejsze z tyłu. Przy tym pierwszym jest także przełącznik dpi w formie wąskiego i podłużnego przycisku. W tylnej części dostrzec można też otwór z gumową zaślepką, który skrywa pojedynczą śrubkę, umożliwiającą demontaż pokrywy.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Kabel USB o długości 1,8 metra wychodzi ze środka przedniej krawędzi – miejsce mocowania jest dodatkowo zabezpieczone. Sam przewód jest optymalnie gruby, sztywny i zabezpieczony oplotem. Wtyk USB został pozłocony, ma niewielką obudowę, ale filtra ferrytowego brak.

 

Załączona grafika
Załączona grafika

 

Wykonanie myszki jest bardzo dobre. Jakość tworzyw nie daje powodów do narzekania, konstrukcja jest zwarta, a poszczególne elementy odpowiednio spasowane. Kabel również wygląda na mocny, oplot jest gładki w dotyku i nie daje oznak podatności na zadzieranie. Szkoda jednak, że nie jest bardziej elastyczny. Design według mnie należy uznać za udany – kolorystyka jest stonowana, a kształt bez zbędnych udziwnień. MasterMouse Pro L to myszka, która powinna wpasować się w różne gusta i za pomocą podświetlenia można ją spersonalizować wedle preferencji. Podświetlenie jest dosyć delikatne, ale kolory prezentują się nieźle.

 

Ergonomia i użytkowanie

 

Myszka ma optymalną szerokość oraz wysokość, ale została wydłużona. W praktyce pozwala na dowolny chwyt. W moich, większych dłoniach, najlepiej sprawdzał się chwyt hybrydowy – częściowy palm grip, częściowy fingertip grip. Przyciski myszki są na tyle szerokie, że palce można ustawiać w konfiguracji 1+2+2 lub 1+3+1, ze środkowym na rolce. Myszka pozwoli na grę high-sens oraz low-sens – jest odpowiednio lekka i unosi się ją wygodnie. Do tego lepiej sprawdzają się standardowe nakładki szorstkie niż alternatywne i gładsze.

 

Przyciski boczne znajdują się w bardzo dobrym miejscu – wystarczy jedynie unieść kciuk, by na nie trafić. Mają one głęboki i sprężysty klik oraz optymalną twardość. Zostały zamocowane przy pokrywie, więc nie przeszkadzają podczas unoszenia myszki – dodatkowa para guzików nie powinna przeszkadzać ani osobom praworęcznym, ani leworęcznym.

 

Zawodzą za to przyciski główne. Są twarde, zbyt głębokie, mają dziwny, lekko grzechoczący klik z delikatną amortyzacją. Można je wcisnąć praktycznie do połowy obudowy i – o dziwo – im dalej od przedniej krawędzi, tym pracowały lepiej. Pokrywa jest jakby zbyt sztywna – wciskając przyciski czuć jej naprężanie w tylnej części. Lewy klawisz myszki czasami cierpi na lekki dwuklik, co może być jednak wadą testowanego egzemplarza (w przypadku drugiej pokrywy było tak samo). Do twardości można się przyzwyczaić, ale klik jest niestety wolny i nie satysfakcjonuje – to poziom oferowany przez wiele tańszych myszek. Szkoda, że przyciski są zespolone z pokrywą – wolałbym, aby były wydzielone, nawet kosztem modularności.

 

Rolka pracuje dobrze – palec się po niej nie ślizga, obrót jest skokowy i dosyć cichy, a klik płytki i odpowiednio twardy. Kółko delikatnie szoruje przy obrocie, ale poziom jest i tak dużo lepszy niż w przypadku przycisków głównych.

 

Przycisku zmiany dpi umieszczono w niewygodnym miejscu – konieczne jest uniesienie myszki. Guzik jest precyzyjny i ma dobry, płytki klik, ale szkoda że nie znalazł się przy rolce, bo spokojnie by się tam zmieścił. Na szczęście taką funkcję można nadać także przyciskom bocznym.

 

Ślizgacze działają bez zarzutu i nie wymagają wstępnego wyrobienia. Kabel potrafi zirytować – na początku trzeba go rozprostować, odpowiednio ułożyć. Nie ociera się jednak o podkładkę, jest wpięty odpowiednio wysoko, ale może zahaczać o róg obszytej podkładki czy krawędź biurka.

 

Oprogramowanie

 

Na stronie producenta dostępne jest oprogramowania do konfiguracji myszki. Interfejs jest prosty, wręcz płaski, prezentuje się bardzo dobrze, chociaż skalowanie zawodzi. Na monitorze QHD interfejs jest zdecydowanie zbyt duży, wręcz olbrzymi, a w przypadku rozdzielczości FullHD okno ledwo mieści się na wysokość. Nie można zmienić rozmiaru elementów czy choćby okna. Sama funkcjonalność jest jednak satysfakcjonująca. Producent udostępnia także modele 3D wymiennych elementów, zatem z pomocą drukarki 3D można stworzyć własne.

 

Okno programu konfiguracyjnego podzielone jest na trzy karty, w obrębie których są dodatkowe zakładki. Zacznijmy od Main Control. W zakładce Key Assignment można zmienić funkcję wszystkich przycisków. Jeden z nich, boczny o numerze 6, ma różowe oznaczenie i domyślnie nadaną funkcję Storm TX, którą konfigurujemy w kolejnej zakładce. To klawisz zmieniający funkcję pozostałych przycisków po przytrzymaniu. Możemy nadać im alternatywne opcje – całość działa podobnie jak „Przesunięcie G” u Logitecha, np. w modelu G502.

 

Następna zakładka to podświetlenie LED – do wyboru jest statyczne podświetlenie oraz efekty (gwiazdy, przełączanie barw, oddychanie oraz ustawienia ręczne). Można zmienić kolor kilku stref – podświetlenia krawędzi i rolki (wspólna barwa) oraz kresek wskaźnika DPI (każdej oddzielnie).

 

Karta “sensor” odpowiada za konfigurację czujnika. Do wyboru są cztery poziomy DPI od 400 do 12000 dpi ze skokiem co 100 dpi. Odświeżanie to standardowe 125, 250, 500 oraz 1000 Hz, do wyboru jest także niski lub wysoki LOD, przyciąganie kątowe, a także skanowanie podkładki myszki (kalibrowanie sensora), jak w Logitech Gaming Software. Kolejna zakładka (OS Sensitivity) to systemowe ustawienia myszki.

 

Zakładka Macro mówi sama za siebie. Nagrywanie kombinacji jest intuicyjne, a po zarejestrowaniu makra można je edytować, przesuwać lub usuwać poszczególne stopnie. Bez problemu nagrałem kombinację zmiany wirtualnych pulpitów Windowsa 10 i przypisałem je do przycisków bocznych, co nie każda myszka potrafi.

 

Ostatnia zakładka “Library” to zarządzanie profilami. Jest ich pięć, widać ją także na dole okna – można zrobić ich kopię zapasową lub importować oraz resetować. Skrótom w dolnej części okna można nadać własne ikonki w rozdzielczości 384x100 pikseli.

 

Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Testy praktyczne

 

Myszkę przetestowałem na podkładkach: Mionix Alioth XXL, Steelseries QcK, XtracGear Carbonic XXL, Mionix Sargas 320, Ozone Ground Level, Gigabyte XMP300, HyperX Skyn Speed i Control, Corsair MM400. Były to więc zarówno gładkie i śliskie podkładki materiałowe, jak i plastikowe.

 

Sensor spisuje się bez najmniejszych zarzutów, co nie jest niespodzianką. W programie Entous Mouse Test osiąga wszystkie ustawienia rozdzielczości oraz częstotliwości odświeżania, a testy w VMouseBench nie wskazały oznak interpolacji. Na ustawieniu 800 dpi udało mi się rozpędzić gryzonia do 6 m/s, a Enotus ocenił precyzję na 97%. O jitter i akcelerację można być spokojnym, a przyciąganie kątowe jest domyślnie wyłączone. Lift-off distance na pierwszym ustawieniu jest poniżej 2 mm, a na drugim wynosi około 3 mm – myszka poprawnie współpracowała z różnymi podkładkami.

 

MasterMouse Pro L pozwala na precyzyjny, gładki i responsywny ruch kursora. Sensor jest szybki i czuły, daje pełną kontrolę. Pod tym względem gryzoń Cooler Mastera nie odstaje nawet od wielokrotnie droższych konstrukcji, oferując absolutnie topowy poziom. Można z satysfakcją grać na ustawieniu low-sens – myszka jest odpowiednio wyważona. Granie na wyższych poziomach dpi również nie sprawia problemu. Myszka wydaje się być stworzona do gier FPS, ale pozwoli na bezproblemową kontrolę kamery w grach TPP, a fani MMO lub MOBA mogą zaprogramować dodatkowe przyciski, z kolei do makr przydadzą się funkcje Storm TX. O dziwo sprawdza się to nieźle – z pierwszego przycisku bocznego dosyć wygodnie korzysta się za pomocą palca serdecznego.

 

Przyciski główne w ogóle mi nie pasowały – są zbyt twarde i sztywne, wymagają głębokiego wciskania i dosyć wolno odskakują. Może to być kwestia przyzwyczajenia, ale sam wolę płytsze przyciski z szybkim klikiem i brakiem amortyzacji. Pojedyncze wystrzały z wirtualnej broni były możliwe, ale miałem wrażenie, że moja reakcja była wolniejsza względem przełączników Logitech G403, G502 lub G Pro/G203. Rolka oraz przyciski boczne działały bardzo dobrze.

 

Podsumowanie

 

Cooler Master MasterMouse Pro L mogłaby być rewelacyjną myszką. Świetnie wygląda, jest wygodna i ma znakomity sensor. Wymienne elementy obudowy zostały rozwiązane bardzo dobrze, a w zestawie są też dodatkowe boki oraz zapasowa pokrywa. Na pochwałę zasługuje także symetryczna i oburęczna konstrukcja, którą można chwycić wedle życzenia, grać zarówno low, jak i high sens. Wielostrefowe podświetlenie RGB również można docenić, a oprogramowanie posiada wiele przydatnych funkcji i działa stabilnie.

 

Wszystko psują jednak przyciski główne – szkoda, że producent przesadził ze sztywnością obudowy albo ich nie wydzielił. Wtedy myszkę można by śmiało polecić każdemu, a w takim przypadku spodoba się jedynie fanom twardych przycisków głównych, którym nie przeszkadza wymagana wysoka siła nacisku. Nie ma z tym specjalnej tragedii, z urządzenia nadal korzysta się nieźle, ale jakość przycisków jednak wyraźnie odstaje w porównaniu do pozostałych aspektów.

 

W podobnej cenie dostępna jest myszka Cougar Revenger z tym samym sensorem. To jednak większy gryzoń z szerszą i wyższą obudową przystosowaną dla osób praworęcznych. W kształcie przypomina Razer DeathAdder, ma lepsze przyciski, ale nie posiada wymiennych modułów i wygląda bardziej agresywnie, mimo stonowanej kolorystyki. Gdy ważna jest symetryczna konstrukcja i prosty design, to warto rozważyć myszki z PixArtem PMW3310 (np. Mionix Avior 7000), które również oferują dobry poziom.

 

Zalety:
+ bardzo dobre wykonanie
+ prosty i uniwersalny design bez tandety
+ dobrze rozwiązana modularność (akcesoria w zestawie)
+ wielostrefowe podświetlenie RGB (nieprzesadzone)
+ symetryczna, oburęczna konstrukcja
+ wysoka ergonomia
+ bardzo dobrze przyciski boczne i rolka
+ mocny kabel
+ funkcjonalne oprogramowanie
+ wzorowa praca sensora

 

Wady:
- słabe przyciski główne (twarde, głębokie, zespolone ze sztywną pokrywką)
- sztywny kabel
- zbyt duży interfejs oprogramowania


  • 2

* * * * * 2 głosów


Jeśli chodzi o MasterMouse - mocno propsuję całą serię. Dobry sensor, bardzo dobrze leży w dłoni . Jest moc. 

    • 0

Informacje

Rejestracja
15 gru 2008
Ostatnia wizyta
dziś, 19:55 (offline)
Tytuł
Maniak
Urodziny
8.9.1985
Reputacja
461 pkt.

Październik 2017

N P W Ś C P S
1234567
891011121314
151617181920 21
22232425262728
293031