Skocz do zawartości


Uwaga, ta strona używa Cookies
Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.
Dowiedz się więcej    
Akceptuję

Dream Machines DM1 Pro - test myszy dla maniaków strzelanek

Dream Machines DM1 Pro - test myszy dla maniaków strzelanek

Dream Machines jest dopiero raczkującym graczem na rynku myszy komputerowych. Firma niedawno wypuściła dwa warte uwagi gryzonie: DM1 Pro oraz DM2 Comfy. Pierwszy z nich przeznaczony jest dla osób zagrywających się w produkcje typu CS:GO oraz inne FPSy wymagające szybkości oraz bezwzględnej precyzji. DM2 Comfy to raczej wyrób skierowany w stronę niedzielnych graczy, który pochwalić się może niezwykle ergonomicznym i wygodnym kształtem. W recenzji omawiany będzie model DM1 Pro.

 

Specyfikacja techniczna (dane producenta):

 

Sensor optyczny: Pixart PMW3310DH
Zakres DPI: 400, 800, 1600, 3200, 5000
Próbkowanie: 1000Hz
Maksymalna szybkość : 3.3 m/s
LOD (lift-off distance) ~1.8 mm
6 przycisków + scroll
Przełączniki Omron (20 mln kliknięć)
Rozmiary: 126 x 68 x 39 mm
Waga (bez kabla): 89g
Kabel w oplocie (1.8 m długości)
Podświetlenie (zależy od wybranego dpi)
Matowa, gumowa powierzchnia

 

Na mysz udzielana jest dwuletnia gwarancja.

 

Opakowanie:

 

Mysz zapakowana jest w pudełko z otwieraną przednią częścią (podobne do tego w które pakowany jest np. SteelSeries Rival). Sam karton jest dosyć cienki (w moim przypadku był uszkodzony z tyłu), jednak sama mysz jest bardzo dobrze zabezpieczona w czasie podróży. Do gryzonia producent dodaje zapasowe ślizgacze, za co należy się duży plus.

 

Załączona grafika

 

Obudowa, jakość wykonania:

 

DM1 Pro korzysta z tej samej obudowy co SteelSeries Sensei - w zasadzie jedyną zasadniczą różnicą jest brak przycisków po prawej stronie, co moim zdaniem jest dużą zaletą. Dlaczego? - w przypadku Sensei'a ogromnej grupie osób zwyczajnie przeszkadzają (w tym mi), ponieważ bardzo łatwo o przypadkowe klikanie, co potrafi wyjątkowo denerwować i rozpraszać podczas rozgrywki (oczywiście można je wyciągnąć, ale zostaje kwestia estetyczna takiego rozwiązania).

 

Wierzchnia część obudowy wykonana jest z plastiku pokrytego gumową powierzchnią przypominającą tę z Sensei Rubberized. Nie jest ona tak gładka jak w Zowie EC, jednak sprawia bardzo dobre wrażenie. Jeśli nie potraktujemy jej żadnym ostrym narzędziem to powinna przez długi czas zostać nienaruszona. Osobiście widzę dwie wady tej powierzchni: bardzo łatwo się palcuje, a zupełnie sucha dłoń potrafi jeździć po niej jak po lodzie. Po rozgrzaniu ręka idealnie przylega do myszki, a chwyt jest bardzo pewny. Boki są wykonane z plastiku zachowującego bardzo dobre właściwości przeciwpoślizgowe - nie ma się do czego przyczepić. W celu obniżenia wagi nie jest on zbyt gruby, jednak w żadnym wypadku nie można tego uznać za wadę. Całość jest bardzo dobrze spasowana.

 

Załączona grafika

 

Negatywnym zaskoczeniem okazał się kabel - mimo że lekki, to bardzo sztywny. Umieszczony jest w czarno-czerwonym oplocie, co moim zdaniem jest lekkim strzałem w stopę - jeśli używamy 400 DPI (czerwone podświetlenie) to wszystko jest w jak najlepszym porządku, jednak na innych ustawieniach całość nie trzyma się kolorystycznie kupy. Przewód przy wyjściu z obudowy jest zagięty w dół, co nie ma znaczenia w rozgrywce, ale średnio sprawdza się pod względem estetycznym (prawdopodobnie jest to podyktowane koniecznością zagięcia kabla w dół w opakowaniu). Zakończony jest pozłacaną wtyczką USB.

 

Załączona grafika
Załączona grafika

 

Na spodzie znajdują się trzy dosyć duże ślizgacze charakteryzujące się szybkim i jednolitym ślizgiem. Jako że są stosunkowo grube (0,6 mm), mysz nie powinna trzeć spodem na żadnej podkładce. Dla wielu osób mogą wydawać się zbyt szybkie, dlatego do gryzonia polecam podkładki o "wolnej" powierzchni. Mniej czujne oko może nie zauważyć, że fabrycznie na stopki nałożone są przezroczyste tasiemki, które trzeba odkleić, żeby cieszyć się dobrym prowadzeniem.

 

Gryzoń posiada powoli pulsujące ("oddychające") podświetlenie (logo i scroll), którego kolor jest zależny o od ustawienia DPI: czerwone (400), niebieskie (800), zielone (1600), fioletowe (3200), pomarańczowe (5000). Nie jest zbyt intensywne, dlatego nie powinno nikomu przeszkadzać w nocy.

 

Kształt, ergonomia:

 

DM1 Pro posiada identyczny kształt jak SteelSeries Sensei - jeden z najbardziej znanych gryzoni na rynku. Moim zdaniem najwygodniejsza symetryczna mysz zaraz za Rivalem 100. Najbliższym odpowiednikiem na rynku jest Zowie FK1. Grzbiet cofnięto lekko do tyłu, co ułatwia chwytanie claw gripem (szponem). DM1 można trzymać każdym rodzajem chwytu za sprawą dosyć uniwersalnego rozmiaru, jednak najbardziej naturalne wydaje się połączenie palm i claw gripa. Niektóre osoby (w tym ja) mogą narzekać na ucisk palca serdecznego w okolicy łączenia górnej i bocznej części obudowy, jednak nie ma reguły pozwalającej określić, komu będzie to przeszkadzać (prawdopodobnie osobom mającym tendencję do ściskania myszy). Przyciski boczne niejako wymuszają zginanie kciuka - w innym przypadku może dochodzić do niechcianych kliknięć.

 

Osobiście jestem fanem konstrukcji typu Rival/DeathAdder, dlatego DM1 Pro wydawała mi się maleństwem w dłoni, przez co ciężko było mi się do niej przyzwyczaić. W kwestii wygody mam proste zdanie - nawet najlepszy symetryk nie ma startu do dobrze wyprofilowanego gryzonia, jednak niektórzy uważają, że asymetryczne konstrukcje ograniczają swobodę ruchów. Sam nigdy tego nie zauważyłem, ale są gusta i guściki.

 

Waga na poziome 88g jest idealna do FPSów (dla porównania: Zowie FK1 waży 90g, Rival 100g). Producent zrobił wszystko, by w DM1 Pro była jak najniższa (m.in. zastosowano bezśrubowe łączenie płytki PCB z obudową). W środku nie ma żadnego elementu, który moglibyśmy usunąć dla ograniczenia masy, co zresztą i tak nie miałoby żadnego sensu. Dla byłych posiadaczy cięższych gryzoni DM1 Pro może na początku wydawać się zbyt lekka (przez co może wydawać się "zabawką" w ręce), jednak po kilku dniach uczucie to powinno zupełnie zniknąć.

 

Załączona grafika
Załączona grafika

 

Sensor:

 

DM1 Pro uzbrojono w najlepszy obok PMW3366/S3988 sensor na rynku - PixArt PMM3310DH, ce****ący się brakiem akceleracji (realnie jest na na poziomie ~1%, niemożliwa do zauważenia podczas gry nawet na najniższych czułościach), predykcji, smoothingu, niskim LODem, wysokimi prędkościami maksymalnymi i użytecznym zakresem DPI oraz kompatybilnością z większością podkładek na rynku.

 

Kalibracja w testowanym modelu jest perfekcyjna:
- maksymalną szybkość podniesiono do ponad 4 m/s (realnie jest jeszcze wyższa, jednak wynik może się różnić w zależności od podkładki), co jest wartością nie do przekroczenia nawet przez graczy używających bardzo niskich czułości,
- jitter nie jest szczególnie dokuczliwy nawet na 5000 DPI (może się różnić w zależności od podkładki), jednak osobiście sugeruję nie przekraczać 3200 DPI,
- akceleracja na poziomie tego sensora, czyli w normalnym użytkowaniu brak,
- nie ma najmniejszych śladów predykcji lub smoothingu,
- LOD jest na poziomie ~1,5-2 mm, taka wartość zapewnia komfort nawet osobom, które bardzo często podnoszą mysz podczas grania,
- polling rate ustawiono sztywno na 1000 Hz. Wartość jest stabilna jak skała, ze spójnym przesyłem danych.
- czucie kursora jest niezwykle ostre, responsorywne,
- mysz działa idealnie na: Zowie G-SR, Razer Goliathus Speed (zielony), SteelSeries QCK+ i A4Tech X7-300/500MP oraz blacie biurka. Nie radzę kupować do myszki podkładek plastikowych/szklanych, gdyż na wielu takich powierzchniach sensor w ogóle nie będzie reagował (być może będzie to poprawione za pomocą firmware, na razie nie ma żadnych informacji na ten temat).

 

W realnym użytkowaniu nie ma żadnej możliwości, żeby sensor nas "ograniczał", niezależnie czy jesteśmy zapalonymi graczami CSa, czy jednak preferujemy RTSy w połączeniu z wysokim DPI.

 

Przyciski, rolka:

 

Przyciski główne: Omron D2FC-F-7N (trwalsza wersja najpopularniejszych Omronów - cykl wynoszący 20 mln kliknięć)
Przyciski boczne: MWK Tactile (3 mln)
Scroll wykonany przez firmę TTC z przyciskiem TTC (5 mln przekręceń i 3 mln kliknięć).

 

Przyciski główne były elementem, który na początku zrobił na mnie dosyć kiepskie wrażenie (szczególnie, że przed testami używałem DeathAddera 2013, który pod tym względem jest perfekcyjny) - klik wydawał się dosyć ospały i "leniwy". Po kilku dniach przyzwyczajania właściwie zapomniałem o sprawie i doceniłem natychmiastową reakcję na klik i łatwość tapowania. Nie da się jednak zaprzeczyć, że do czołówki im brakuje. Na plus jeszcze trzeba dopisać fakt, że nie są bardzo głośne.

 

Pierwszy kontakt z przyciskami bocznymi, za sprawą zastosowania switchy typu tactile, może być dosyć... dziwny. Ich klik najłatwiej określić jako "gumowy", jednak nie jest to coś, co w jakikolwiek sposób przeszkadzałoby w codziennym użytkowaniu.

 

Scroll robi dobre wrażenie - przeskok jest cichy i subtelny, jednak w dalszym ciągu wyrazisty, dlatego nie ma szans, żebyśmy przeskoczyli o jeden schodek za dużo. Ani razu nie zdarzyło się, żeby samoistnie przeskoczył. Rolka jest dosyć luźna, przez co lekko się przesuwa podczas korzystania z myszki, jednak nie ma to wpływu na użytkowanie. Niestety, wszystko psuje zbyt niskie umiejscowienie i twardy mikroprzełącznik pod nim, przez co używanie go jako przycisku jest zwyczajnie męczące.

 

Przycisk do zmiany DPI umieszczony za scrollem jest dużym plusem DM1, szczególnie, że sporo gryzoni (np. DeathAdder) w ogóle go nie posiada, a we wszystkich myszkach Zowie jest pod spodem. Jego żywotność oceniana jest na milion kliknięć, więc nie powinien ulec zużyciu nawet po paru latach, szczególnie, że spora część użytkowników prawdopodobnie użyje go tylko kilka razy przez cały okres użytkowania.

 

Jak to wszystko wygląda w praktyce?:

 

Moje wrażenia z użytkowania DM1 są opisywane z perspektywy zapalonego CSowicza, gdzie od gryzonia oczekuje się bezwzględnej precyzji, a każda niedogodność może skutecznie utrudnić rozgrywkę, ale także osoby, która po prostu lubi sobie czasem buszować godzinami w czeluściach Internetu, gdzie głównie liczy się komfort i niemęczenie dłoni.

 

W pierwszym przypadku gryzoń sprawdza się doskonale - perfekcyjna kalibracja sensora powoduje, że każdy ruch ręki jest dokładnie odwzorowywany w grze. Gracz na pewno doceni świetny feeling i natychmiastową reakcję na kliknięcie. Trzeba jednak pamiętać o właściwym poprowadzeniu kabla, który w innym wypadku może krępować ruchy. Problem mogą mieć osoby, które podczas rozgrywki mają tendencję do ściskania myszki - w tym wypadku podczas dłuższej sesji (np. treningu na serwerach typu deathmatch) pojawić się może ból w okolicy palca serdecznego lub małego, jednak nie jest on szczególnie dokuczliwy. Po paru dniach/tygodniach zdecydowana większość powinna się przyzwyczaić do kształtu DM1.

 

Jeśli jesteśmy typem niedzielnego gracza lub/i miłośnikiem spędzania godzin w Internecie, który niekoniecznie rywalizuje w sieciowych FPSach, to, krótko mówiąc, lepiej spojrzeć na model DM2 Comfy, który bardziej usatysfakcjonuje osoby bardziej ceniące sobie komfort aniżeli bezwzględną precyzję.

 

Podsumowanie:

 

Dream Machines DM1 Pro jest idealną myszką dla osób, które dotychczas swoje oczy kierowały ku myszkom Zowie z serii FK/ZA, ponieważ pod wieloma względami po prostu je przebija. Gryzoń ten jest pozbawiony poważniejszych wad, mimo kilku niedogodności, jednak podczas rozgrywki są to rzeczy, o których zazwyczaj się zapomina, a wszystko to rekompensuje znakomity sensor, wygodny kształt oraz bardzo przyzwoite przyciski. DM1 Pro ma wszystko, czego potrzebuje miłośnik FPSów nastawionych na rywalizację. Z jednej strony, otrzymujemy produkt, który właściwie pod żadnym względem specjalnie się nie wyróżnia, a konkurencja na tym pułapie cenowym jest ogromna. Z drugiej, otrzymujemy produkt, któremu niczego nie brakuje, a "choroby wieku dziecięcego" można mu jeszcze wybaczyć.

 

Dream Machines DM1 Pro:

 

+ jedna z najlepszych na rynku pod gry typu FPS
+ sensor bliski perfekcji
+ wysoka jakość wykonania
+ uniwersalny kształt
+ mała waga
+ zapasowe ślizgacze

 

+/- brak dodatkowego oprogramowania

 

- zbyt sztywny i średnio dobrany kolorystycznie kabel
- za nisko osadzony scroll z bardzo twardym przyciskiem pod nim
- brak możliwości zmiany częstotliwości odświeżania
- niekompatybilna z niektórymi plastikowymi podkładkami

 

Cena w dniu publikacji: 219 zł.

 

Dziękuję firmie Dream Machines za dostarczenie myszki do testów. :)


  • 8

* * * * * 4 głosów


Trochę mało zdjęć.

    • 1

"prawdopodobnie jest to podyktowane koniecznością zagięcia kabla w dół w opakowaniu" - Od kiedy to produkt robi się pod opakowanie? Albo co było pierwsze - pudełko czy opakowanie ? ;)

    • 0

Trochę mało zdjęć.

 

Taki sobie aparat + brak odpowiednich warunków zniechęciły mnie do robienia większej ilości zdjęć.

 

 

"prawdopodobnie jest to podyktowane koniecznością zagięcia kabla w dół w opakowaniu" - Od kiedy to produkt robi się pod opakowanie? Albo co było pierwsze - pudełko czy opakowanie ? ;)

 

Aż się zapytałem wczoraj o to przedstawiciela i, o ile dobrze się zrozumieliśmy, to potwierdził moja przypuszczenia. Jednocześnie otrzymałem informację, że będzie to poprawione w przyszłości, szczególnie że sporo ludzi, głównie na overclocku na to narzeka. ;)

    • 0

Kurczaki mam myszkę już trochę czasu a nie zauważyłem tych naklejek na ślizgaczach, a mimo wszystko spisywała się dobrze, dzięki wielkie :P

Żałuję tylko że nie ma dodatkowego oprogramowania i osobiście chciałbym bardzo mieć możliwość samodzielnie przypisywać kolor podświetlenia do DPI. Gram na 400 a wolałbym mieć czerwone. 

 

btw. mam biurko z Ikei i u mnie myszka na nim nawet się nie rusza :(

    • 0

Na 400 DPI podświetlenie przecież jest czerwone. :o

Brak oprogramowania jest wadą i jednocześnie zaletą, dlatego dałem to do +/-.

Wszystko zależy, jaką powierzchnię ma dany blat. Na jednych będzie działać, na innych nie. Zresztą, osoba, która kupiłaby mychę za 219 zł i chciałaby ją używać bez podkładki, byłaby... nierozsądna.

    • 0

Fakt mój błąd, używam w 800 DPI :>

    • 0

 

 

ce****ący się brakiem akceleracji

 

Benchmark, co ty? :D

    • 0

Na 400 DPI podświetlenie przecież jest czerwone. :o

Brak oprogramowania jest wadą i jednocześnie zaletą, dlatego dałem to do +/-.

Wszystko zależy, jaką powierzchnię ma dany blat. Na jednych będzie działać, na innych nie. Zresztą, osoba, która kupiłaby mychę za 219 zł i chciałaby ją używać bez podkładki, byłaby... nierozsądna.

 

Cena już 149zł http://wisebears.pl/...-dm1-pro-149zl/ może nowość to to nie jest, ale wciąż dobry i profesjonalny sprzęt 

    • 0